26 Festiwal Filmowy Tauron Nowe Horyzonty- relacja na żywo
26 Festiwal Filmowy Tauron Nowe Horyzonty trwa w najlepsze! Nasze redaktorki i redaktorzy na bieżąco relacjonują dla was wydarzenie dzieląc się swoimi wrażeniami.
Daleko od brzegu, reż. Lance Hammer
Brytyjska produkcja, ponownie osadzona w rodzinnym klimacie, tym razem skupiająca się na trzech pokoleniach, których życie kręci się wokół starszej matki cierpiącej na demencję. Lance Hammer prowadzi narrację na dwóch frontach. Z jednej strony obserwujemy starszą kobietę i jej córkę, która desperacko próbuje się nią zaopiekować i uchronić przed ojczymem. W jej przekonaniu mężczyzna nie rozumie potrzeb ani stanu zdrowia żony. Z drugiej strony jest to historia coming of age najmłodszej córki, która dopiero poznaje siebie i swoją seksualność. Tworzy to ciekawą klamrę kompozycyjną z historią babci, również opartą na seksualności, choć przedstawioną z perspektywy osób starszych. Na szczególne uznanie zasługują Anna Calder-Marshall w roli chorej matki oraz Florence Hunt jako wnuczka. Calder-Marshall tworzy niezwykle przekonujący portret osoby zmagającej się z demencją, budząc przy tym ogromne współczucie. Z kolei Florence Hunt unika przerysowania, zamiast karykatury dorastania z obowiązkowymi scenami nagrywania TikToków (choć jedna z nich rozczuliła całą salę). Film prezentuje autentyczny portret młodzieńczej niewinności i ciekawości. Z uwagi na jego format część wątków nie została rozwiązana, lecz pomimo tego uważam że jest to naprawdę dobra pozycja warta uwagi.
Barbara Winkel
Josephine, reż. Beth de Araújo
Jak dotąd to najlepszy film, jaki widziałam na tegorocznym festiwalu. Zagłębiamy się w historię rodziny, w której ośmioletnia Josephine staje się świadkiem brutalnego przestępstwa. Jej rodzice, w świetnych rolach Gemma Chan i Channing Tatum, muszą podjąć decyzję, czy dziewczynka będzie zeznawać w sądzie. W rzeczywistości trudniejszym problemem i prawdziwą siłą napędową filmu okazuje się jednak próba wytłumaczenia córce, co właściwie zobaczyła. Czy powinni ją okłamać, czy powiedzieć prawdę ledwie ośmioletniej dziewczynce? Kiedy jest odpowiedni moment na takie rozmowy? I czy lepiej radzić sobie z traumą z pomocą psychologa, jak uważa matka, czy może przez sport, jak woli ojciec? Przez blisko dwie godziny tempo filmu ani na moment nie zwalnia. Cały czas pojawiają się nowe wątki, które trzymają w napięciu zarówno bohaterów, jak i widzów. Myśli Jo pozostają trudne do odgadnięcia, dlatego Mason Reeves również zasługuje na uznanie za odegranie tak wymagającej roli w tak młodym wieku. Największym atutem filmu jest jednak sposób pokazania rodziny. Nie jest ona idealnym obrazkiem z przedmieść, lecz grupą ludzi, którzy każdy na swój sposób próbują poradzić sobie z traumą. Dzięki temu bohaterowie wydają się autentyczni, a ich wybory naprawdę angażują widza. Każdy z nich jest zagubiony i często popełnia błędy. Właśnie ta szczerość sprawia, że Josephine tak mocno chwyta za serce. To seans, który zdecydowanie wynagradza poświęcony mu czas.
Barbara Winkel
Fjord, reż. Cristian Mungiu
Norweskie pejzaże i obraz specyficznego społeczeństwa, które działa według własnych zasad i nie zamierza ich naginać. Mungiu tworzy piękny obraz i porusza aktualne tematy, ale czy to wystarczy aby porwać widownię? Nie można odmówić produkcji walorów wizualnych ani aktorskich. Renate Reinsve i Sebastian Stan świetnie portretują konserwatywną rodzinę, w bardzo dobrze zrealizowanym filmie, ale na dłuższą metę to nie wystarcza. Reżyser nie wymyśla tutaj koła na nowo, a w pewnym momencie dostajemy jedynie schemat kadrów i powtarzających się rozmów i wątków. Film ma jednak swoje plusy. Punkt wyjścia jakim było umieszczenie konserwatywnej rodziny w jednym z najbardziej progresywnych społeczeństw prowokuje do spojrzenia na konflikt z drugiej strony. Gdzie kończy się wolność wyboru własnych ideałów, a zaczyna przestępstwo? I czy źródłem problemu jest wiara, czy może sam system? Mimo swoich wad jest to dobra pozycja, warta zobaczenia chociażby dla poruszanych wątków i klimatu, lecz czy jest to historia godna złotej palmy? W tym przypadku, podobnie jak w samym filmie, nie ma jednej właściwej odpowiedzi.
Barbara Winkel

MAG MAG, reż. Retriever Yuriyan
To jeden z tych filmów, przy których opis brzmi naprawdę obiecująco i pozostaje tylko mieć nadzieję, że sam film mu dorówna. Horror w reżyserii Retrievera Yuriyana opowiada przerysowaną historię kobiecego demona Mag Mag, który grasuje po mieście i zabija kolejnych chłopców, w których się zakochuje. Początek wypada bardzo dobrze – dostajemy sporą dawkę grozy, do której stopniowo wplatane są elementy komedii. Pierwsza połowa filmu działa świetnie: śmieszy, kiedy ma śmieszyć, i straszy, kiedy ma straszyć. Nagle pojawia się nowy wątek, a ciężar historii przenosi się na główną bohaterkę, której motywacje i charakter poznajemy dopiero wtedy. Długi fragment poświęcony jej obsesyjnej miłości do wybranka wyraźnie odstaje klimatem od reszty. Zachowuje wprawdzie humor, ale niemal całkowicie porzuca element grozy. Pod koniec film próbuje wrócić do głównego wątku potwora, ale stawka zdążyła już opaść i trudno przejmować się losem któregokolwiek z bohaterów. Nie jest to zły film. Jest bardzo samoświadomy, ma kilka naprawdę udanych momentów i żartów nagrodzonych śmiechem całej sali. Ostatecznie jednak ten zwrot w połowie historii odbiera mu impet i sprawia, że mogę ocenić go jedynie jako średni. Kina grozy na Nowych Horyzontach nie brakuje, więc pozostaje liczyć, że kolejne seanse wypadną lepiej niż MAG MAG.
Barbara Winkel
Również redaktorka Anna Rakoczy przygotowała dla was relację:
Redakcja: Krystyna Szpunt
