Przestrzeń jako forma, pretekst, płótno: 4 edycja Wrocław Off Gallery Weekend

Przestrzeń jako forma, pretekst, płótno: 4 edycja Wrocław Off Gallery Weekend

Sformułowanie „off” możemy kojarzyć z wieloma pojęciami: wychodzeniem poza schematy, próbą buntu, staniem w opozycji do sztampowych rozwiązań płynących z głównego nurtu, jak i z otwartością umysłu oraz chęcią eksperymentowania. Pomiędzy 15 a 18 października wrocławska sztuka niezależna wypłynie na wierzch, na cztery dni przejmując miasto. Czwarta edycja Wrocław Off Gallery Weekend to blisko trzydzieści nieoczywistych lokalizacji, umożliwiających ujarzmienie tego, co w kulturze najmniej uchwytne.

 

Kiedy trzy lata temu kilkanaście niezależnych inicjatyw połączyło siły w spontanicznym zrywie, trudno było przewidzieć tak intensywny rozwój wrocławskiego offu. Fakt, iż w tym roku w programie znalazło się niemal trzydzieści punktów, jasno dowodzi, że WOGW powinniśmy czytać raczej jako prężnie ewoluujący ekosystem, aniżeli tymczasowe zjawisko.

Program czwartej edycji to fascynujący katalog miejsc, które na co dzień bezrefleksyjnie omijamy, czy też w ogóle nie mamy do nich dostępu. Zamiast traktować WOGW jako listę punktów do odhaczenia – co przy tej klęsce urodzaju byłoby zadaniem karkołomnym – można potraktować ten weekend jako pretekst do zgubienia się w mieście. Definicję offu łączącą go z ciasnymi piwnicami warto odłożyć w niepamięć. W tym wypadku sztuka anektuje skrajnie odmienne przestrzenie: od wyłożonej dywanami działki, przez gwarne targowisko na Grabiszynie, aż po eleganckie wnętrza Pałacyku Powstańców Śląskich.

Artyści, pozbawieni instytucjonalnych ograniczeń i sztywnych ram budżetowych, mają możliwość eksperymentowania z formą, przekształcając każdą z lokalizacji we własny, zamknięty mikrokosmos. Warto więc przyjrzeć się nieco bliżej kilku wybranym punktom na mapie WOGW.

Lekcja sztuk performatywnych

 


fot: Instagram Galerii pod Żabicą

 

Galeria pod Żabicą to doskonałe zobrazowanie tego, jak wrocławski off wymyka się utartym ramom i schematom. Projekt „Lekcja performansu” opiera się na świeżym założeniu kuratorskim: jedno pomieszczenie, które każdego dnia festiwalu będzie niosło ze sobą zupełnie inną narrację. Na przestrzeni czterech dni możliwe będzie obcowanie z czterema odmiennymi językami wyrazu, opierającymi się na geście i ruchu. Projekt łączy ze sobą ikonicznych artystów polskiego performansu, takich jak Janusz Bałdyga, z twórcami z krótszym stażem, jak Franciszek Geissler. Cała wystawa staje się nieustającym procesem badawczym, w którym, jak twierdzą sami pomysłodawcy, żadna ze ścieżek rozwoju własnego performansu nie jest tą ostateczną. Sztuka ta nie powstaje w próżni, płynnie dostosowując się do aktualnego momentu i bez przerwy przekształcając się pod wpływem wcześniejszych doświadczeń.

Akustyka zniekształceń pamięci

 

Podczas gdy Galeria pod Żabicą stawia na namacalność, kolektyw IP Group, działający w przestrzeni IP Studio, proponuje kompleksową dematerializację doświadczenia, uciekając w stronę fal dźwiękowych. Instalacja autorstwa współzałożyciela grupy, Bogumiła Misali, zmusi odbiorców do bacznego nasłuchiwania. W jego rękach dźwięk staje się plastyczną materią. Ulega zniekształceniom, dopasowuje się do formy, stale nawarstwia się i ulega licznym przemianom. Jego praca krąży wokół pojęć pamięci, powtórzenia i różnicy, zmuszając nas do refleksji nad tym, jak zapamiętujemy i filtrujemy bodźce. Doświadczając instalacji akustycznej, stajemy się swoistym pudłem rezonansowym dla niejednoznacznych, wibrujących w przestrzeni ech. Przestrzeń studia staje się w ten sposób archiwum nienamacalnych doświadczeń, redefiniując ramy form sztuki.

Relacyjność w surowej przestrzeni

 


kolektyw „One chcą się bawić”

 

Podczas gdy instalacje dźwiękowe zmuszają do intymnej izolacji, na przeciwległym biegunie wrocławskiego offu znajduje się potrzeba kolektywności. Uosabia ją debiutująca na tegorocznym WOGW grupa „One chcą się bawić”, w której skład wchodzą Adela Górna, Ewa Zielonka, Wiktoria Richel i Patrycja Machota. Jednym z fundamentalnych założeń kolektywu jest brak stałego adresu. Nomadyczna działalność zmusza więc grupę do anektowania coraz to nowych struktur miejskiej tkanki. Tym razem artystki przejmą industrialne przestrzenie dawnej drukarni PAN przy Lelewela 4. Autorki, posługując się klasycznymi formami wizualnymi, takimi jak malarstwo czy sitodruk, traktują je jedynie jako punkt wyjścia. Głównym środkiem wyrazu staje się sama relacyjność. Ich misję stanowi próba wykreowania otwartej, nieskrępowanej przestrzeni, w której sztuka w naturalny sposób przenika się ze swobodą, tworząc idealne warunki do wspólnego spędzania czasu. To szczere założenie wnosi spory powiew świeżości, sprawiając, że sztuka nie domaga się dystansu i ciszy. Staje się pretekstem do zabawy i wymiany doświadczeń. Zacieranie granic między twórcą a odbiorcą, o którym w kontekście offu mówi się tak wiele, nabiera tutaj niezwykle radosnego i namacalnego znaczenia. Zresztą żadne słowa lepiej nie oddadzą charakteru tego kolektywu niż właśnie jego nazwa.

Beztroska gra terenowa

 

Grupa Aleja Dywanowa

Sztuka offowa z samych swoich założeń musi stać w opozycji i kroczyć własnymi ścieżkami. Trudno zaś o mocniejszą i bardziej potrzebną kontrę wobec otaczającej nas, przebodźcowującej rzeczywistości, niż powolna, nostalgiczna podróż do beztroskich lat. Twórcy z Alei Dywanowej zachęcają do zamiany dusznych wnętrz na aktywny wypoczynek na świeżym powietrzu. Sztuka przybiera tu formę angażującej gry terenowej. Rozwiązując zagadki w otoczeniu natury, zyskujemy niepowtarzalną okazję, by na chwilę zwolnić. Nostalgiczny eskapizm jawi się więc jako niezwykle potrzebna odskocznia od wielkomiejskiego zgiełku.

 

Dialog z przestrzenią

 

Dominik Podsiadły i Jacek Zachodny to twórcy, z którymi wrocławska publiczność może kojarzyć z licznych, uznanych instytucji kultury – bowiem ich indywidualne prace gościły chociażby w 66P, Galerii Entropii czy dawnym BWA Awangarda. Ich twórcze ścieżki przecinają się po raz pierwszy w ramach nadchodzącego WOGW, w ramach którego zaprezentują instalację artystyczną „Zachodny Podsiadły”.

Artyści specjalizują się w tworzeniu projektów typu site-specific, w których to dzieło nierozerwalnie koegzystuje z miejscem swojej ekspozycji. Twórcy płynnie łączą eksplorację przestrzeni, analizę relacji między ludzkich oraz badają nowe media. Ich obecność w tegorocznym programie podkreśla, iż wrocławski niezależny nurt to nie tylko poligon doświadczalny dla debiutantów, ale również ogromne poletko dla doświadczonych twórców, którzy uciekając z instytucjonalnych ram, szukają dla swojej sztuki zupełnie nowych, nieoczywistych kontekstów.

Groteska i post-cringe

 


Kolektyw BREDNIE,  fot. Karolina Wnuk

 

Kolektyw BREDNIE, obecny na wrocławskiej scenie od 2024 roku, w duchu offowej retoryki redefiniuje sposób odbierania sztuki. Fuzja czterech niezależnych umysłów owocuje bezpardonową twórczością, garściami czerpiącą z estetyki post-cringe’u, absurdu i groteski. Artyści stawiają na bezpośrednią interakcję z odbiorcą, zapraszając go do swojego świata. Jak sami podkreślają, publiczność zostaje wciągnięta w specyficzny stan świadomości twórców, w którym można się bezpowrotnie zanurzyć lub podjąć z niego paniczną próbę ucieczki.

W ramach tegorocznej edycji WOGW grupa stawia na całkowitą otwartość i radykalne skrócenie dystansu. Świat BREDNI to przestrzeń, w której wizualny absurd spotyka się z niszowym DJ-setem. Jak sugeruje sama nazwa kolektywu, przeważać będą tony artystycznej autoironii. Twórcy zdekonstruują aurę tradycyjnych wernisaży, kreując unikalne doświadczenie – w każdym tego słowa znaczeniu.

 

Nihilizm w gotyckich murach

 


Kościół Nihilistów – Upiór (2025),  fot. Wojciech Chrubasik

 

W poszukiwaniach nieoczywistych przestrzeni, kolektyw Kościół Nihilistów (Paweł Baśnik, Jędrzej Sierpiński, Justyna Baśnik) idą o kilka kroków dalej, zadomawiając się w obiekcie sakralnym. Wystawa „Triumf miłości” zagości w gotyckich murach Klasztoru Dominikanów przy kościele pw. św. Wojciecha. Zderzenie monumentalnej, ceremonialnej architektury z sztuką niezależną jawi się jako jedno z najbardziej fascynujących przestrzeni tegorocznej edycji WOGW.

Ekspozycja kolektywu skupia się na szeroko rozumianej tęsknocie za upragnioną utopią w stale pędzącej rzeczywistości. Co jednak ważne, najistotniejszym spoiwem ludzkości wciąż pozostaje wzajemne zaufanie, w którym to artyści doszukują się przysłowiowego światełka w tunelu. „Triumf miłości” rozbierze na czynniki pierwsze współczesność, badając antyczne fundamenty, na których opiera się nasze społeczeństwo.

Wiwisekcja rzeczywistości zostanie przeprowadzona przy użyciu zróżnicowanych form audiowizualnych. Publiczność będzie mogła obcować z malarstwem oraz kinem – zaplanowano bowiem wrocławską premierę krótkometrażowego obrazu „Mowa Plutarcha”. Dopełnieniem koncepcyjnej całości będzie warstwa audialna. Surowa akustyka kościoła posłuży jako naturalne nagłośnienie dla piątkowego koncertu Sary Kwiatkowskiej – kompozytorki i wiolonczelistki, która premierowo wykona utwory własnego autorstwa.

Grupa Kościół Nihilistów dobitnie potwierdza wielowymiarowość i synkretyczność wrocławskiego offu, kreując unikalne doświadczenie artystyczne i płynnie łącząc różnorakie formy sztuki z majestatyczną przestrzenią.

Wszystkie odcienie offu

 

Czwarta edycja Wrocław Off Gallery Weekend idealnie obrazuje, jak niezależny ekosystem artystyczny rozwija się we własnym, niepodrabialnym rytmie. Opisane inicjatywy to zaledwie ułamek gęstego programu, który zawładnie miastem w połowie października. Wydarzenie oferuje publiczności prawdziwy gradient emocji i form sztuki, których koniecznie trzeba doświadczyć na własną rękę.

 

autor: Szymon Mazurkiewicz, Tekst powstał we współpracy z Wrocławskim Niezbędnikiem Kulturalnym, gdzie znajdzuje się wydanie papierowe.