Père-Lachaise – Nie potrafię znaleźć wyjścia

Gnieźnieński zespół Père-Lachaise od dwóch lat pokazuje, jak prawidłowo się buntować, tworząc tym samym oryginalne ścieżki w ukazywaniu dręczących realiów współczesnego świata. Płytą Wszystko wokół wreszcie płonie dokładnie opisali, co buduje ich frustrację, a za sprawą najnowszego singla, Nie potrafię znaleźć wyjścia, prezentują początek dies irae i zapowiadają premierę drugiego albumu – Spirale. Nadchodzący krążek ma być albumem koncepcyjnym, a więc takim, na którym kolejność ułożenia utworów opowiada konkretną historię. Na tę chwilę, wyłącznie po odsłuchaniu Nie potrafię znaleźć wyjścia, trudno powiedzieć, czy płyta skończy się dobrze… Miejmy nadzieję, że chłopaki pozostawią choć odrobinę nadziei, jak przy zakończeniu Wszystko wokół wreszcie płonie

Brzmieniowo, trzeba to przyznać, Père-Lachaise jest w formie. Od początku słuchacz zderza się z mocnymi syntezatorami, z którymi w kontrast wpada szeptany jak mantra refren. Doskonale ukazuje to spiralę. Nagłe przyspieszenia oraz gwałtowne wyciszenia mogą być symbolem labiryntu tworzonego przez mętlik w głowie. Zdecydowanie wybór Nie potrafię znaleźć wyjścia na pierwszy utwór promujący nadchodzące wydanie nie był przypadkowy. Mam wrażenie, że singiel, choć na razie w pigułce, łączy w sobie najważniejsze elementy nieznanej nam jeszcze płyty.

I myślę, że to w Père-Lachaise jest właśnie najpiękniejsze – zespół zawsze używa znajomych słów, nadając im wieloznaczność, którą w pełnej krasie zrozumieć można wyłącznie odsłuchując cały materiał. Jednocześnie chłopaki skupiają się na tym, aby przedstawić palące problemy współczesnych ludzi, z którymi może utożsamić się każdy człowiek naszej epoki. Muzycznie podołać temu (dzisiejszym frustracjom) jest w stanie wyłącznie połączenie post-punku i rapu.

Paulina Madej