Albany – Ya Me Contaron

„To jest muzyka miejska, od której nie ma odejścia” – nawijał 16 lat temu Tede. Tych samych słów mogłaby użyć również Albany wobec swojej twórczości, która od kilku lat stanowi jeden z ciekawszych punktów nowej fali hiszpańskiej música urbana. Alba Casas znalazła swoje miejsce gdzieś pomiędzy trapem a reggaetonem, gdzie można ją rozpoznać po tym, że w warstwie lirycznej dominuje u niej smutek zamiast typowego dla tych gatunków hedonizmu (a gdy już śpiewa o nieumiarkowaniu w korzystaniu z przyjemności życia doczesnego, to często właśnie na smutno), zaś w warstwie muzycznej ochoczo korzysta z digicore’owych i rage’owych podkładów. 

Nowa EP-ka od Albany zatytułowana została po prostu El Reggaeton 2 i składają się na nią cztery dość spójne utwory w jednym gatunku (jakim? nie zdradzę, ale podpowiedź może kryć się w tytule tego minialbumu…), wszystkie oparte na podobnych brzmieniach syntezatorowych, które pozwalają na skojarzenia z chiptunem. Już od otwierającego to wydawnictwo Ya Me Contaron słychać, że artystka jest w dobrej formie – jej flow emanuje pewnością siebie i świetnie wpasowuje się w bujający bit, a wymierzony w bliżej nieokreślonego byłego partnera tekst daleki jest od minorowego nastroju, do którego przyzwyczaiła słuchaczy. Doskonały akompaniament do ostatnich w miarę ciepłych tygodni tego roku.

 

Jan Rostek