A w poezji i prozie… bzy i lilaki!

A w poezji i prozie… bzy i lilaki!
Maj, jak często się mówi, jest miesiącem bzów. A może nie bzów, tylko… lilaków? Zarówno poeci, piosenkarze, jak i prozaicy mylą te dwie rośliny! Nie dość, że są one w kulturze bardzo popularnym motywem, to dodatkowo bywają powodem kłótni wśród fanów pewnej serii książek fantasy.

O co chodzi z tym bzem?

Zarówno w poezji, jak i w prozie bez przewija się jako popularny motyw, nierzadko występując w roli archetypu. Najczęściej odnosi się do wątków miłosnych i erotycznych. Mówi się o jego pięknym zapachu, uroczych fioletowych lub białych kwiatach i wszechobecności. Julian Tuwim napisał nawet o nim wiersz pt. Rwanie bzu:

Narwali bzu, naszarpali,
Nadarli go, natargali,
Nanieśli świeżego, mokrego,
Białego i tego bzowego.

Liści tam – rwetes, olśnienie,
Kwiecia – gąszcz, zatrzęsienie,
Pachnie kropliste po uszy
I ptak się gdzieś zawieruszył.

Jak rwali zacietrzewieni
W rozgardiaszu zieleni,
To się narwany więzień
Wtrzepotał, wplątał w gałęzie.

Śmiechem się bez zanosi:
A kto cię tutaj prosił?
A on, zieleń śpiewając,
Zarośla ćwierkiem zrosił.

Głowę w bzy – na stracenie,
W szalejące więzienie,
W zapach, w perły i dreszcze!
Rwijcie, nieście mi jeszcze!

Źródło:
Julian Tuwim, Rwanie bzu, [w:] tegoż, Wiersze zebrane, t. 2, Warszawa 1975.

Przytoczony utwór pięknie ilustruje, jak ważna jest dla nas w kulturze ta roślina. Jest symbolem siły i stałości, a także chwilowej, krótkotrwałej radości czy przyjemności.

U Tuwima dużo bardziej niż zapach czy kolor wybrzmiewa właśnie wszechobecność bzu – to, jaki on jest tak naprawdę  potężny – mówi w Pełnej Kulturze Zuzanna Madurska.

Tuwim oczywiście nie był jedynym artystą, który przywoływał te piękne kwiaty w swoich dziełach. Zwolennicy fantastyki z pewnością kojarzą Andrzeja Sapkowskiego i jego Wiedźmina – a skoro wiedźmin, to i Yennefer. Od wielu lat – praktycznie od momentu publikacji książek – trwa fanowsko-autorski spór dotyczący tej słynnej czarodziejki.

Mianowicie: jak naprawdę pachniała Yennefer? Według powieści pachniała bzem i agrestem. Była cierpka jak agrest i słodka jak bez – jak śpiewa Priscilla. Problem w tym, że osoby, które miały do czynienia z bzem (szczególnie bzem czarnym), wiedzą, że jego zapach nie należy do najprzyjemniejszych. W mediach społecznościowych i podczas spotkań autorskich fani zaczęli zwracać uwagę, że zapach tego krzewu bywa porównywany do… kociego moczu. Trudno więc uwierzyć, by ta potężna i piękna czarodziejka chciała tak pachnieć wyjaśnia w audycji Magda Gursztyn.

Nie tylko w Wiedźminie, ale także w odniesieniu do innych tekstów nasuwa się pytanie – czy naprawdę mowa jest o bzie? A może chodzi o bardzo podobną, lecz pachnącą o niebo lepiej roślinę? „Bez” jest bowiem potoczną nazwą lilaka pospolitego! W ten też sposób wybronił się autor sagi o Geralcie, mówiąc, że chodziło, oczywiście, o fioletowy lilak.

Była już poezja i proza, pora więc na muzykę. W Pełnej Kulturze rozmawialiśmy o piosence Kiedy znów zakwitną białe bzy. Motyw białego bzu w tej dziedzinie sztuki jest szczególnie popularny, na co wskazuje częste przywoływanie tego kwiatu w tekstach różnych utworów. Przykładem tego jest m.in. Biały bez nagrany przez Rosalie. wraz z Dawidem Podsiadło i Chloe Martini. Zachęcam do posłuchania obu piosenek.

Czego nie wiemy o tych roślinach? Kilka ciekawostek:

Łacińska nazwa bzu – Sambucus – znana jest od starożytności. Istnieją przypuszczenia, że ma związek z greckim słowem σαμβύκη, oznaczającym sambukę, czyli instrument muzyczny podobny do harfy, który mógł być wykonywany z bzowego drewna.

Czarny bez to odmienny gatunek – i w dodatku jest jadalny! Wytwarza się z niego soki i syropy’ zawiera witaminy A i C, a także ma działanie oczyszczające.

W Polsce bez przeważnie rośnie dziko i występuje w dwóch odmianach – czarnej oraz koralowej. Lilak natomiast ma kilkanaście gatunków, które w przeciwieństwie do bzu, występują w całej palecie barw – od białego, przez różowy, niebieski i fioletowy, aż po purpurowy i niemal bordowy.

Posłuchaj całej rozmowy na ten temat w Pełnej Kulturze Magdalena Gursztyn, Izabela Mełeszko Zuzanna Madurska.

tekst: Paulina Haglauer, red. Magdalena Szlachta