Artystki, które zapisały się na kartach historii
Sztuka – ozdabia przestrzeń, pobudza zmysły i nakłania do przemyśleń. Często za jej stworzeniem stoją kobiety, które z pasją wyrażają w niej wszystkie emocje i doświadczenia. Artystki oraz pionierki w swoich dziedzinach, o których historia lubi zapominać – kim były i czym się zajmowały?
Matka skandynawskiego stylu
Są artyści, którzy w swoich dziełach potrafią połączyć estetykę i nurty artystyczne epoki z atmosferą domowego ciepła. Jedną z takich osób była Karin Larsson (1859–1928) szwedzka projektantka i malarka, u której wyczucie oraz zdolności artystyczne przejawiały się już z od najmłodszych lat. Początkowo podjęła studia na Królewskiej Szwedzkiej Akademii Sztuki, a po ich ukończeniu przeniosła się do Grez-sur-Loing we Francji. Tam dołączyła do szwedzkiej grupy artystycznej i szlifowała swoje umiejętności malarskie.
Po ślubie z Carlem Larssonem Karin stopniowo rezygnowała z malarstwa, by poświęcić się rodzinie… Jednak tu jej historia się nie kończy! Od tej pory kobieta poświęcała swoją uwagę projektowaniu ubrań, mebli, zajmowała się tkaniną artystyczną, a każdy nowy wzór tworzony był w duchu fin de siècle, równocześnie czerpiąc z elementów folkloru i stylu Arts&Crafts. Jej designom przyświecała jedna myśl – praktyczna estetyka. Innowacyjny sposób myślenia o przestrzeni domowej niejednokrotnie był tematem obrazów Carla. Jego akwarele przedstawiały radosne sceny z życia ich rodziny, których tłem były aranżacje wnętrz Karin dające poczucie szczęścia i sielskości. Obecnie oryginalne dzieła małżeństwa można podziwiać w Carl Larsson-gården.
A co wspólnego ma z tym wszystkim Ikea? Otóż, projekty Larssonów podbiły serca mas, tym samym przechodząc do istnego kanonu skandynawskiego stylu! Dlatego meblowy gigant niejednokrotnie czerpał inspiracje z ich prac przy tworzeniu własnych produktów.
Zdeterminowana, by osiągnąć cel!
W XIX wieku rzeźbiarstwo uważano za typowo męską domenę. Tworzenie z ciężkich, często brudzących materiałów oraz praca z nagimi modelami – to nie przystoiło pannie z dobrego domu! Jednak krążąca opinia nie powstrzymała Teofili Certowicz (1862–1918), jednej z naszych pierwszych polskich rzeźbiarek, rozwinąć skrzydeł w tej dziedzinie sztuki. Oczywiście, nie obyło się bez przeszkód. W tamtym okresie większość szkół artystycznych nie przyjmowała kobiet, a prywatne kursy skupiały się głównie na rysunku i malarstwie. Zdeterminowana, by kontynuować naukę rzeźby, Certowicz zapisała się do paryskiej Académie Julian, w której spotkała swoją przyszłą mentorkę – Hélène Bertaux. Pod jej okiem Teofila udoskonalała swoje umiejętności. Wypracowała wyjątkowy styl, który odznaczał się ogromną wrażliwością i uwagą do detalu.
Tutaj wpływ Bertaux na Certowiczównę, jednak się nie kończył. Starsza rzeźbiarka prowadziła własną szkołę artystyczną, założyła Związek Kobiet Malarek i Rzeźbiarek, a także niestrudzenie walczyła o to, by kobiety mogły podejmować studia na państwowej akademii sztuki – w czym osiągnęła sukces. Dlatego po powrocie do kraju Teofila poszła w jej ślady i założyła pierwszą w Polsce Szkołę Sztuk Pięknych dla Kobiet. W jej kadrze dydaktycznej znaleźli się między innymi Jacek Malczewski, Włodzimierz Tetmajer i Jan Stanisławski.
Teofila Certowicz wymykała się schematowi tradycyjnej kobiety-twórczyni. Była nieugięta i nie pozwoliła trudnościom stanąć sobie na drodze, dzięki czemu odniosła sukces, a także dała nowe możliwości rozwoju kolejnej generacji artystek – jedną z ich reprezentantek była Maria Niedzielska!
Więcej niż tylko bajki dla dzieci
Brytyjska pisarka i ilustratorka, autorka jednej z najpopularniejszych serii książeczek dla dzieci, a także miłośniczka przyrody oraz skrupulatna obserwatorka…grzybów? Właśnie tak, postaci Beartix Potter (1866-1943) nie trzeba nikomu przedstawiać! Jej bajki o króliku Piotrusiu stanowią nieodłączną część dzieciństwa wielu z nas, a ekranizacje jej opowieści nierzadko towarzyszą nam podczas poszukiwań wielkanocnych pisanek.
„Potter stworzyła takie bezpieczne i ciepłe dzieciństwo dla bardzo wielu dzieci, a poza tym stworzyła sobie niezależność i bezpieczeństwo finansowe“ – mówiła w trakcie audycji Pełnej Kultury Magdalena Gursztyn.
To prawda, Beatrix napisała i opatrzyła ilustracjami ogrom książek, w tym bajkę Piotruś Królik, która szybko stała się bestsellerem. Dzięki temu uzyskała niezależność finansową, która dla wielu kobiet w jej czasach była nieosiągalna. Lecz pisarstwo i rysunek, nie były jej jedynymi pasjami. Od najmłodszych lat uwielbiała naturę, otaczała się zwierzętami i roślinami, które uwieczniała w swoich szkicownikach. Prowadziła własne obserwacje natury, a szczególnie interesowała się mykologią, czyli badaniem grzybów. Wyniki swoich badań przedstawiła naukowcom z Royal Botanical Gardens, ale została odrzucona ze względu na swoją płeć.
„Swoją karierę skończyła tak, że majątek zgromadzony na tych książeczkach przeznaczyła na wykupowanie farm w swojej ukochanej Krainie Jezior na północy Wielkiej Brytanii, co pomogło zachować ten wyjątkowy krajobraz przed industrializacją“ – kontynuuje prezenterka.
Jej miłość do przyrody nigdy nie ustała, co przejawiało się w tworzonych przez nią pejzażach i atlasach ilustracyjnych. Ale to nie wszystko! Systematycznie wykupowała zagrożone likwidacją farmy w Krainie Jezior – była właścicielką 1618 hektarów, które przekazała National Trust od Places of Historic Interest or Natural Beauty, tym samym. Tym samym przyczyniła się do zachowania dziedzictwa naturalnego Wielkiej Brytanii.
Burzliwe losy
Bywa, że życie przybiera nieoczekiwany obrót, a ścieżka, którą kroczyliśmy, plącze się i niknie w zawierusze wydarzeń. Tak można by było opisać losy Anieli Pająkównej (1864–1912), polskiej malarki i portrecistki. Jako córka stangreta nie miałaby zbyt dużych szans na rozwój swoich umiejętności artystycznych, gdyby nie fakt, że jej talent szybko zastał dostrzeżony przez Helenę i Mieczysława Pawlikowskich, ówczesnych mecenasów sztuki. Małżeństwo wzięło młodą Anielę na wychowanie – dostawała rzetelne wykształcenie, uczono ją zasad panujących w towarzystwie, a także spotykała najważniejsze osobowości krakowskiego życia intelektualnego. Dostawała stypendium, dzięki któremu mogła studiować paryskich Académie Julian, Académie Colarossi oraz Monachium. Stała się znaną i cenioną malarką. Jednak sielanka nie trwała wiecznie. Wszystko zmieniło się, gdy poznała Stanisława Przybyszewskiego.
„Poznała Przybyszewskiego […], który potraktował ją jak każdą kobietę na swojej drodze“ – dodaje Magdalena.
Między parą nawiązał się romans, z którego urodziła się córka Pająkówny. Jako kobieta z nieślubnym dzieckiem doświadczyła wykluczenia społecznego, a jej obrazy straciły na popularności. Wielokrotnie zmieniała miejsce zamieszkania, by ostatecznie zatrzymać się w Paryżu, gdzie też zmarła. Mimo tragicznego zwrotu w życiu Anieli Pająkówny, jej historia ma również pozytywny rozdźwięk. Prace kobiety do dziś są podziwiane i odkrywane na nowo, a córka – Stanisława Przybyszewska – stała się słynną dramatopisarką.
Więcej o losach tych niezwykłych artystek mówiły w Pełnej Kulturze Magdalena Gursztyn, Zuzanna Madurska i Izabela Mełeszko:
Tekst: Magdalena Szlachta
Zdjęcie: C. Larsson (domena publiczna)