Bladee ft. Current 93 – Fox & Birch
Pomiędzy świętowaniem 8 rocznicy wydania krążka Red Light a dziesięcioleciem premiery albumu Eversince, szwedzki artysta Bladee zupełnie niespodziewanie wydał nowy singiel — Blondie. Jak się okazało, niezapowiedziany utwór, stanowił preludium do wydanego pięć dni później długogrającego albumu Sulfur Surfer. Wydawnictwo stanowi kolejny owoc współpracy rapera z producentem Whitearmorem, który wyprodukował wszystkie 13 utworów składających się na krążek. Konsekwentna współpraca z jednym producentem poskutkowała niezwykle spójnym stylistycznie wydaniem. Podobnie jak przy wcześniejszych współpracach tych dwóch artystów, Sulfur Surfer łączy przyziemność z podniosłością, a robi to przy pomocy symbolicznego, niejednoznacznego języka i wielowarstwowych melodii. Ostatnie wydawnictwo Szwedów, choć spójne z ich dotychczasową dyskografią, mam wrażenie, że jest czymś zupełnie nowym, niepodobnym do ich wcześniejszych projektów.
Cały album Sulfur Surfer wydaje się być zawieszony poza czasem. Z jednej strony jest pełen trapowych utworów tak charakterystycznych dla współczesnej muzyki, z drugiej, wydaje się być współczesną interpretacją (może wariacją na temat?) średniowiecznych świeckich ballad. Łączy w sobie wielość styli, a Bladee w swoich tekstach wyraża emocje z całej rozpiętości uczuciowej gamy. Nie zabrakło na tym wydaniu również zaskakujących gości — utwór Fox & Birch powstał przy współpracy z Davidem Tibetem, reprezentującym brytyjski neofolkowy zespół Current 93. I gdyby ktoś się zastanawiał jak się ma neofolk do cloud rapu — odpowiem, że ma się bardzo dobrze.
Słuchając tego utworu mam wrażenie, jakbym przeżyła cały cykl życia – jest to niewątpliwie związane z jego konstrukcją. Zaczynając od lekkości i swawoli melodyjnych z początku, przechodząc przez pewnego rodzaju kryzys, gdy w bridge’u melodia zamiera, kończąc na zwrotce zaśpiewanej przez Davida Tibeta, która jest obdarzona cięższą emocją i pewną powagą, charakterystyczną dla osób doświadczonych przez życie. To wszystko sprawia, ze podążając za rozwojem dźwięków i onirycznej opowieści, czuję jakbym dorastała. A wraz z postępowaniem czasu, doświadczam w tym utworze-życiu coraz to większych konfliktów i kontrastów — smutek walczy z radością, młodość napotyka starość a światło ściera się z mrokiem. I podobnie jak w doświadczeniu życiowym — w zależności od tego co akurat czuję i przeżywam, inny jest wynik tych dychotomicznych starć. W zależności od tego co targa moim wnętrzem, słyszę w melodii i odczytuję z niejednoznacznego tekstu coś innego, trafiającego idealnie do mnie.
Maja Michalik