Ciało w maszynie, maszyna w ciele – pantomimiczny „Nowy wspaniały świat”
Decydując się na spektakl teatru pantomimy bardzo często mylimy aktorów z tancerzami, a niekiedy z mimami. Tym, co jednocześnie łączy i dzieli wszystkie te grupy, jest ciało i jego niezwykła bezpośredniość. Nośnik wypakowany emocjami, które nie są wypowiadane, lecz odczuwane i interpretowane. W teatrze ruchu to widz bada znaczenie gestu i interpretuje go na bazie swoich własnych doświadczeń. Aktorzy pantomimy operują wieloznacznością interpretacyjną, bawią, przerażają, a ciałem rysują nie tylko własną mimikę, ale również emocjonalne odbicie widowni.
Spektakl Nowy wspaniały świat w reżyserii Anny Obszańskiej nie bez przyczyny bezwzględnie trzyma się tytułu powieści Aldousa Huxleya. Huxley nawiązał do słów Mirandy z dramatu Burza Williama Szekspira, jednocześnie zmieniając znaczenie wypowiedzianej kwestii, więc nie dziwi, że współcześni reżyserzy również podejmują się nowych interpretacji. Obszańska nie tyle rekonstruuje fabułę powieści, ile wydobywa jej najbardziej aktualne sensy: technologizację ciała, kontrolę, uprzedmiotowienie i lęk przed utratą tożsamości.
Od pierwszych chwil spektakl wprowadza widza w przestrzeń zdominowaną przez maszyny i niezrozumiałą technologie. Sceniczna rzeczywistość wrocławskiej pantomimy pulsuje mechanicznym rytmem, a towarzyszące jej dźwięki, od szpitalnego pikania po chłodne, robotyczne brzmienia, budują atmosferę napięcia i transu. Reżyserka konstruuje widowisko jak organizm, ponieważ poszczególne sceny, choć pozornie odrębne, współdziałają jak jeden wielki mechanizm, w którym jednostka staje się trybem w większej strukturze. Rodzi się pytanie, czy tą jednostką nie są już tylko aktorzy, ale stają się nią także widzowie?
Silnym elementem przedstawienia jest praca z ciałem jako obiektem podlegającym modyfikacji. Absurdalne, technologiczne, doczepiane narządy płciowe przywołują skojarzenia z inwazyjnymi zabiegami medycyny estetycznej, a także obsesją współczesnej kultury na punkcie doskonałości fizycznej. Ciało przestaje być naturalne, staje się projektem, który należy ulepszać. W tym kontekście szczególne wrażenie robi kostium Mateusza Jagodzińskiego, okalający całe ciało jednej z aktorek. Kostium zdaje się żyć własnym życiem, przypomina obwisłą, pomarszczoną skórę, więc niechcianą i pozbawioną ,,młodzieńczego” piękna. Aktorka symbolicznie rozcina kostium i wychodzi z niego, przekraczając granice między przeszłością a przyszłością. Jej przemiana przywodzi na myśl motyla wykluwającego się z kokonu, lecz zamiast dzikiej natury, myślimy o industrialnej przestrzeni hodowlanej.

Istotnym kontekstem jest refleksja nad historią przedstawiania ciała w sztuce. Tradycyjne podejście, oparte na ideale aktu, harmonii i proporcji, dzisiaj zostaje poszerzone o nowe technologie. Współczesna sztuka rezygnuje z estetyzacji na rzecz ciała jako bezpośredniego medium, gdzie performer staje się jednocześnie twórcą i materiałem swojego dzieła. Ciało nie jest już tylko tematem, ale terytorium, na którym toczą się gry z tożsamością, bólem i technologią. Nie dziwi więc pojawienie się odniesień do twórczości Stelarca, pioniera postrzegania ciała jako przestrzeni eksperymentu. W przeciwieństwie do (bio)obiektów Tadeusza Kantora, tutaj to nie obiekt utożsamiamy z ciałem, to ciało staje się obiektem poddawanym modyfikacjom, ulepszeniu i technologicznej reinterpretacji.
Scena z ludzką bieżnią, która na początku pełni funkcję elementu scenografii, tła, by stopniowo przeobrazić się w żywy organizm napędzany przez ludzkie sylwetki, doskonale oddaje sens całego spektaklu. Przedstawia człowieka jako element systemu, który sam współtworzy, a jednocześnie któremu podlega.

Nowy wspaniały świat w reżyserii Anny Obszańskiej to spektakl niepokojący, cielesny i intelektualnie gęsty. Zamiast dosłownej adaptacji otrzymujemy refleksję nad kondycją współczesnego człowieka, zanurzonego w technologii, uwikłanego w kult doskonałości i poddanego presji standaryzacji. To teatr, który nie opowiada historii słowami, lecz zapisuje ją w ruchu, napięciu mięśni i rytmie ciała. W efekcie widz nie tyle ogląda spektakl, ile doświadcza go fizycznie, konfrontując się z pytaniem: czy przyszłość, którą obserwujemy na scenie, jest jeszcze przestrogą, czy już rzeczywistością?
tekst: Zuzanna Mruk, red. Dominika Kubat
fot. Natalia Kabanow