Co zasiejesz, to żąć będziesz – Ala Savashevich, „Twoje ciało to pole pracy”

Co zasiejesz, to żąć będziesz – Ala Savashevich, „Twoje ciało to pole pracy”
Najnowsza wystawa czasowa we wrocławskim Muzeum Etnograficznym przenosi widza na wschodnioeuropejską wieś. Przywołując oczywiste i pozornie nieinwazyjne skojarzenia z naturalnymi materiałami takimi jak len czy słoma, zadaje trudne pytania o znaczenie pracy naszych przodkiń.

Etniczność czy nowoczesność?

Muzeum Etnograficznemu nie brakuje ciekawych wystaw. Od unikatowych spojrzeń na kulturowe symbole, przez świąteczne dekoracje, do historii związanych z rozwojem regionu – przekrój tematyczny pozostaje szeroki. Twoje ciało to pole pracy stanowi jednak wyjątek od innych, „bezpiecznych” ekspozycji. Mamy tu bowiem do czynienia ze sztuką typowo współczesną, nawiązującą do etnicznej tradycji głównie symbolicznie. Artystką stojącą za wystawianymi dziełami jest Ala Savashevich – pochodząca z Białorusi doktorantka krakowskiej ASP, obecnie mieszkająca we Wrocławiu. Główną problematyką, którą porusza w swojej twórczości jest praca kobiet oraz jej wpływ na ciało. Nie znajdziemy tu więc starannie wykończonych filiżanek w kwiatki ani haftowanych sukni. Zamiast tego możemy obserwować siermiężne sierpy, słomę i inne atrybuty ciężkiej pracy fizycznej.

Kiedyś to (nie) było

Nie minęło dużo czasu odkąd na samych szczytach półek z bestsellerami figurowała książka Chłopki Joanny Kuciel-Frydryszak. Zebrane przez autorkę historie cierpienia i wykorzystywania kobiet na wsiach wstrząsnęły czytelnikami, burząc romantyzowane mity o „prostym, ale szczęśliwym” życiu. Podobnej świadomości faktycznych realiów życia kobiet można doszukać się u autorki wystawy Twoje ciało to pole pracy, która oddaje nią hołd swoim przodkiniom. Pomimo trudności i niewygód, ich praca musiała przecież zostać wykonana, by nie tylko stworzyć nowe życie, ale też je utrzymać.

Szeptem Tkana – A.Savashevich

Słoma, len, przędza

Charakter pracy kobiet w minionych wiekach jest symbolicznie ukryty w materiałach używanych przez artystkę. Savashevich wykorzystuje w swojej praktyce metal, lniane przędze i inne, trudne w obróbce surowce. Prawie całkowicie rezygnuje przy tym z farby, która mogłaby służyć jako dużo sprawniejszy nośnik idei. Nie ma tu oczywiście przypadku – wyczesywanie włókna jest, podobnie jak dawniej, niezwykle żmudnym i mozolnym zajęciem dla twórczyni. Natomiast efekt estetyczny jest często drugorzędny w stosunku do użytecznego, jak choćby przy tworzeniu kolczugi z surowego metalu.

 

Kobieta Pracująca żadnej pracy się nie boi

Najważniejszym dziełem całej wystawy jest otwierająca ekspozycję Szeptem tkana. Dwumetrowa rzeźba – lniany chochoł przypominający kobietę – robi na żywo imponujące wrażenie. Uprzędzona pani jest, jak można zakładać, ubrana w długą dwuwarstwową suknię, a jej włosy przystrzyżone są w charakterystyczny, miskowaty kształt. Brakuje tu jednak jakichkolwiek detali, a twarz zasłaniana jest przez fryzurę. O ile samą posągowość dzieła można rozumieć po prostu jako podkreślenie istotnej wagi pracy kobiet, warto jednak zwrócić uwagę na specyfikę jego surowości. Niewidoczne oblicze i całkowicie ograniczone zdobienie sugerują pospolitość reprezentowanego doświadczenia. Dzięki temu Szeptem tkana zdaje się pełnić rolę symbolu wzorniczego, niemal piktograficznego dla całości wystawy. Ta sama postać pojawia się bowiem także na stojącej obok wazie z Dziewczyny, kujcie żelazo III oraz jako kolumny w drewnianym portalu Na głowach, na rękach, na nogach. Za każdym razem wykonuje jednak inną pracę – równie ważną, trudną i zarazem bohaterską.

Na głowach, na rękach, na nogachA. Savashevich

Dziewczyny, kujcie żelazo IIIA. Savashevich

Praca moja, praca twoja

Równie istotnym dziełem artystki wydaje się być instalacja 82 godziny. Składa się na nią siedem rozwieszonych na drewnianej konstrukcji ręczników, po jednym na każdy dzień tygodnia. Pierwsze sześć zawiera napisy w języku angielskim odnoszące się do ilości godzin spędzonych danego dnia na pracy. „14 hours of work” czy „11 hours of work” zastępują jakikolwiek szerszy opis sposobu spędzenia tego czasu, a długość wysiłku staje się czynnikiem definiującym jego wartość. Wyjątek stanowi ostatnia tkanina z wyhaftowanym „thank you for my work” (dzięki Ci za moją pracę). Zdanie to jest przewrotnym nawiązaniem do świętowania niedzieli w obrządku chrześcijańskim. Dzień, który pierwotnie miał służyć człowiekowi jako czas odpoczynku i namysłu, w patriarchalnych realiach stał się narzędziem dyscypliny oraz umniejszania indywidualnym zasługom każdej kobiety. Możliwość wykonywania pracy jako przywilej, za który trzeba dziękować, jest dla artystki całkowitym odwróceniem hierarchii władzy. W obliczu tego nasuwa się więc pytania o prawo kobiet do własnego ciała. Zgodnie z chrześcijańską tradycją, sprawy doczesne schodzą na drugi plan w stosunku do dbania o duszę. W biblijnym Liście św. Pawła do Galatów, można przeczytać: „kto sieje w ciele swoim, jako plon ciała zbierze zagładę”. Obiecane życie wieczne wydaje się zatem wyłącznie kwestią wiary, a podobne podejście potencjalnie – rozumiane jako odciągające od zadbania o siebie. Ciało natomiast jest jedno, nie ma możliwości wymiany poszczególnych jego elementów jak kręgów w kolczudze.

Lokalne akcenty

Wystawę dopełniają eksponaty ze zbiorów Muzeum Etnograficznego. Szeptem tkana jest umiejscowiona w towarzystwie rozwieszonych szczotek do rozczesywania lnu, a na innej ścianie widoczna jest ikona św. Notburgii, patronki rolników. Znajdują się tu także dzieła innych, lokalnych artystów, takie jak figurki rozmieszczone na polu kłosów autorstwa Savashevich. Użycie takich eksponatów powoduje, że ekspozycja sprawia wrażenie osadzonej w jeszcze szerszym kontekście. Stanowi to także kontrast do nowoczesno-feministycznego klimatu i tendencji części prac do sloganowości.

 

Więcej na temat wystawy Twoje ciało to pole pracy w audycji Pełna Kultura mówili: Milena Morcinek, Zuzanna Szarczyńska i Łukasz Borkusz.

 

tekst: Łukasz Borkusz, red. Marta Wonskowska

fot. materiały Muzeum Etnograficznego we Wrocławiu