Czy każdy nas jest trochę „jesieniarą”?

Czy każdy nas jest trochę „jesieniarą”?
Herbata, ciepły koc i kubek w kształcie dyni – tak maluje się jesień jak ze zdjęcia na platformach społecznościowych. Do tego wszystkiego streaming podrzuca nam same propozycje niezapomnianych klasyków. Czy „jesieniarstwo” stało się czymś więcej niż indywidualną estetyką?

 

Jesień to dla wielu czas powrotów, ale także zaczynania czegoś nowego. Semestru, pracy, projektów. Powakacyjna powrót do obowiązków może stać się przytłaczający i ludzki organizm  szuka sposobów na relaks i wyciszenie. A co przynosi więcej ukojenia i spokoju niż to, co już znamy?

Najbliższe miesiące z pewnością dla wielu miną pod znakiem rewatchów – to znaczy obejrzenia ponownie jakiegoś filmu, serialu czy nawet bajki z dzieciństwa. Najchętniej powracamy do produkcji, które w jakiś sposób łączą się z panującym za oknem klimatem lub nastrojem wewnątrz nas. Często sięgamy po klasyki z początku naszego wieku, maratony takich serii filmowych jak Harry Potter lub Zmierzch z pewnością ujrzymy w programach telewizyjnych, czy nawet w niektórych kinach. To zmasowana dawka nostalgii, która ma nam pomóc przeżyć jesienną chandrą.

Z tą porą roku kojarzą nam się również takie produkcje jak Stowarzyszenie umarłych poetów, Kiedy Harry poznał Sally – te filmy, w których podziwiać możemy wiele złoto-pomarańczowych ujęć przyrody, którymi możemy się pocieszyć, gdy u nas za oknem panuje szaruga.

Do tego wszystkiego, jesień to również klimat Halloween i powrót do kina grozy. Szczególną popularnością cieszą się wszelkie produkcje wampiryczne, które wpadają w najróżniejsze gatunki – Nosferatu (horror), wspomniany już Zmierzch (romans), czy Co robimy w ukryciu? (komedia/sitcom).

Czy poza konkretnymi pozycjami do ponownego obejrzenia, jesieniarska estetyka podświadomie zmusza nas podświadomie do czegoś jeszcze? Na przykład do wypicia pumpkin spice latte lub kupienia kubka w kształcie dyni lub koca w jesiennych barwach? Od września we wielu sklepach widujemy nie tylko przedmioty wyglądem nawiązujące do zbliżającego się Hallowen, ale również do ogólnej estetyki tej pory roku. Marketing wielu firm opiera się na sprzedawaniu nam nie tyle produktu, co klimatu, obietnicy komfortu i określonego nastroju. Czyż nie jest tak, że czasem polską złotą jesień widujemy jedynie na etykiecie zapachowej świeczki?

Więcej o jesiennych filmach oraz o wpadaniu w pułapkę mood marketingu na antenie Radia LUZ opowiadała Zuza Dudek w Pełnej Kulturze:

tekst: Robin Sut
fot. pexels