Czytelnictwo nie umiera, a tej nocy szczególnie odżywa – relacja z 15. Europejskiej Nocy Literatury
Przez jeden wieczór wrocławski Borek zmienił się w wyjątkową mapę, na której kolejne punkty wyznaczały nie koordynaty i adresy, ale historie. Podczas 15. edycji Europejskiej Nocy Literatury czytelnicy ruszyli śladem książek, głosów i miejsc, które być może na co dzień kojarzą się zupełnie z czymś innym. My wybrałyśmy się wraz z nimi, aby sprawdzić, jak wydarzenie wygląda od kulis oraz czy uczestnikom udało się odnaleźć po drodze coś więcej niż tylko kolejną pozycję do samodzielnego przeczytania.
Wyruszyć w miasto
Europejska Noc Literatury od lat opiera się na prostym pomyśle, zamiast gromadzić czytelników w jednym miejscu, wysyła ich w drogę. W tym roku kameralne literackie sceny zagościły na osiedlu Borek. W 10 lokalizacjach, 10 artystów odczytało fragmenty 10 utworów, wybranych przez kuratora wydarzenia – Filipa Zawadę. Każda interpretacja została powtórzona 10 razy, aby umożliwić uczestnikom swobodne dostosowanie trasy spacerów według osobistej selekcji tytułów lub konkretnych wykonań. Odczyty odbywały się w specjalnie zaaranżowanych przestrzeniach, m.in. w Kościele Popołudnie, Młodzieżowym Domu Kultury Wrocław-Krzyki czy Zajezdni Tramwajowej Borek. Niektóre historie wybrzmiewały pod gołym niebem, jak w Parku Południowym przy Pomniku Fryderyka Chopina, gdzie otaczająca słuchaczy zieleń i zapadający powoli zmrok z każdą kolejną godziną coraz mocniej współtworzyły atmosferę spotkania z literaturą. Chętnych do nich nie brakowało. Wszystkie lokalizacje przyciągały tłumy uczestników, a w części z nich zainteresowanie wyraźnie przekraczało liczbę dostępnych podczas pojedynczego odczytu miejsc. Kolejki przed wejściami, grupy z programami w dłoniach i słuchacze pędzący z jednego punktu do następnego na kilka godzin zmienili codzienny krajobraz osiedla.
Baliśmy się, że pogoda nam może pokrzyżować plany. Nie pokrzyżowała, a frekwencja jest naprawdę aż wyśmienita. – wyznała jedna z osób pracujących przy punkcie w Młodzieżowym Domu Kultury.
Ten entuzjazm nie powinien zresztą dziwić. 15. Europejska Noc Literatury przyciągnęła 11 070 uczestników! Warto zaznaczyć, że były wśród nich także osoby, które mogły skorzystać z rozwiązań oraz wydarzeń towarzyszących o charakterze inkluzywnym – spacerach dostępnościowych, z audiodeskrypcją i z tłumaczeniem na PJM.

Podążać za głosami
10 lokalizacji na Borku oznaczało również 10 interpretacyjnych perspektyw. Do udziału w tegorocznej edycji zaproszono artystów, którzy stali się przewodnikami tego wieczoru. Wśród nich znaleźli się: Olaf Lubaszenko, Masza Wągrocka, Renata Pałys, Tomasz Sapryk, Lech Dyblik, Sebastian Stankiewicz, Karolina Bruchnicka, Justyna Wasilewska, Mateusz Janicki oraz Małgorzata Potocka. Aktorzy i aktorki mierzyli się z innymi tekstami, nadając im ton, rytm oraz charakterystyczny sznyt.

Jeżeli chodzi o samo spotkanie z tym tekstem, bo ja tę książkę znam, ale pierwszy raz publicznie czytam, to rzeczywiście za każdym razem jest to przejmująca opowieść, ten fragment jest przejmujący. Chociaż cieszę się, że go czytam, bo mam wrażenie, że w dzisiejszej Polsce dobrze jest sobie przypominać, co dzieje się za wschodnią granicą. – opowiedział Mateusz Janicki, z którego interpretacją Internatu Serhija Żadana można było spotkać się w lokalizacji Kościół Popołudnie.
Powieść Żadana prowadzi czytelnika przez ogarnięty konfliktem zbrojnym Donbas śladem Paszy, nauczyciela, który wyrusza po swojego siostrzeńca do tytułowego internatu, znajdującego się po drugiej stronie frontu. Osobista narracja zmienia się w uniwersalną opowieść o doświadczeniu wojny widzianej oczami zwykłego człowieka. W Polsce książka ukazała się w 2019 roku nakładem Wydawnictwa Czarne, w przekładzie Michała Petryka.
O ile jednostkowa perspektywa w Internacie staje się medium do pokazania szerszej skali problemu, o tyle w Osebolu Marit Kapli, którego fragment również wybrzmiał podczas Europejskiej Nocy Literatury, wrażenie robi polifoniczność opowieści. Autorka wraca do szwedzkiej wsi, w której dorastała, i z wypowiedzi niemal wszystkich jej mieszkańców tworzy wielogłosowy obraz miejsca, wychwytując zachodzące w nim przez lata zmiany. Ta monumentalna książka poetycka, o charakterze literatury faktu, została wydana w Polsce w 2024 roku przez Wydawnictwo Ossolineum. Jej przekładem zajęła się Justyna Czechowska, natomiast na Borku jej fragmenty odczytywała Małgorzata Potocka. W rozmowie z nami artystka zwróciła uwagę nie tylko na sam tekst, ale również na zainteresowanie, z którym tego wieczoru spotkała się literatura:
Pojawiają się tutaj ludzie, którzy jednak tworzą tę wspólnotę, którzy kochają literaturę, kochają książki. To, że się uczą, rozwijają – to jest bardzo ważne.

Odnaleźć siebie (nawzajem)
Tegoroczne hasło Europejskiej Nocy Literatury, czyli Wspólnota. Jak odnaleźć to, czego nigdy się nie zgubiło, stawiało pytanie, na które odpowiedzi można było szukać nie tylko w treści książek, ale i w charakterze samego eventu.
Zawsze czuję wspólnotowość na wydarzeniach kulturalnych we Wrocławiu, zwłaszcza takich festiwalowych i letnich. Szukałam jej trochę w literaturze. – w rozmowie z nami opowiedziała jedna z słuchaczek odczytów na Borku.
Przez kilka godzin w jednej części miasta tysiące osób, choć na trasie własnych spacerów i przemyśleń, miały okazję co kilkanaście minut spotkać się przy kolejnej historii i wymienić uwagami na jej temat. Odnajdywanie nie musi przecież oznaczać jedynie poszukiwania innych. Książki niejednokrotnie konfrontują czytelników z różnymi czy obcymi punktami widzenia, ale pozwalają też na rozpoznanie w cudzych opowieściach części samego siebie. Europejska Noc Literatury dodała do tego możliwość rezonowania z wieloma interpretacjami oraz dosłowne poczucie istnienia jednostki w zaangażowanym tłumie. Ostatecznie tego wieczoru wspólnota nie musiała więc oznaczać jednomyślności czy podobieństwa. Stała się jedynie pretekstem do dostrzeżenia piękna w wielogłosowości i różnorodności, które na kilka godzin mogły swobodnie współistnieć w jednej przestrzeni.
Tekst: Marta Wonskowska, Weronika Szenhofer
Red. Dominika Kubat
fot. Wojciech Chrubasik, Marta Sobala – FB Wrocławski Instytut Kultury