Dakar 2026: Wypadek Bartłomieja Tabina
Rajd Dakar 2026 powoli dobiega końca. Zebraliśmy dla Was wieści z 11. etapu rywalizacji, który był pechowy dla reprezentanta Dolnego Śląska.
Czwartek przyniósł uczestnikom maratonu spore wyzwania. Trasa liczyła łącznie 536 kilometrów dojazdówek oraz 346 kilometrów odcinka specjalnego. Najlepszy czas w zespole wykręcili Eryk Goczał i Szymon Gospodarczyk, którzy dotarli do mety na 8. miejscu. Ich przejazd wymagał dużej koncentracji. Startowali z tyłu stawki, co wymusiło wyprzedzanie wielu ciężarówek i samochodów w trudnych warunkach.
Wyprzedzanie w pyle i kamieniach
Na 12. lokacie etap ukończyli Marek Goczał i Maciej Marton. Stracili do zwycięzców niecałe 9 minut. Nieco niżej w tabeli znaleźli się Michał Goczał i Diego Ortega. Wszystkie trzy samochody bezpiecznie dotarły do celu. Cała ekipa pewnie zmierza do ukończenia rajdu w swoim debiutanckim starcie w najwyższej kategorii Toyoty.
Eryk Goczał tak opisał walkę na trasie:
„Od samego początku było dziś mnóstwo walki. Po starcie z dalszej pozycji mieliśmy dziś dużo wyprzedzania – m.in. ciężarówek, które bynajmniej nie ułatwiały nam zadania. Do tego jakieś 20 samochodów, więc było dziś mnóstwo akcji, jazdy w kurzu i korzystania z sentinela. Odcinek był dosyć szybki, dobrze się na nim bawiliśmy. Myślę, że całkiem nieźle poradziliśmy sobie też w sekcji z kamieniami. Zajmujemy dziś 8. miejsce i mamy dobrą pozycję startową na jutro, więc jesteśmy bardzo zadowoleni”.
Gaz w podłodze do samej mety
Tempo było zawrotne. Pilot Szymon Gospodarczyk przyznał, że ślady innych pojazdów pozwalały na prostowanie drogi, co sprzyjało rozwijaniu dużych prędkości.
– To był bardzo szybki odcinek –praktycznie przez cały czas mieliśmy gaz wciśnięty w podłogę. Szczególnie, że startowaliśmy z tyłu i ślady pozwalały nieco bardziej „wyprostować” drogę. Cieszę się, że nie złapaliśmy dziś żadnego kapcia, bo na sekcji z kamieniami nasze tempo było naprawdę mocne. Samochód dostał w kość, ale nie jest to nic, z czym nieporadzą sobie nasi mechanicy. Taki był nasz plan, mieliśmy atakować i tak robiliśmy od samego początku, dzięki czemu znów zbliżyliśmy się do czołówki – podsumował czwartkowy etap Szymon Gospodarczyk
Bartłomiej Tabin, motocyklista z Nowej Rudy miał wypadek podczas czwartkowej próby. Polak złamał rękę.
„Rajd Dakar 2026 skończył się dla mnie po uderzeniu przednim kołem w duży kamień, prędkość była spora i nie udało się. Lewą ręką złamana poza tym wszystko jest dobrze.Dziękuję wszystkim za dobre słowa i doping każdego dnia”.
Konrad Dąbrowski zajmuje 13. miejsce w klasyfikacji generalnej oraz czwarte w klasie Rally2. W piątek zawodnicy zmierzą się z przedostatnim odcinkiem. Trasa poprowadzi z Al Henakiyah do Janbu. To właśnie tam cała dakarowa przygoda miała swój początek na starcie nowego roku. Odcinek o długości 311 kilometrów zweryfikuje formę zawodników przed wielkim finałem w sobotę.
tekst: Mikołaj Sobol