Dakar 2026: Zmiana na gorsze
Po dniu zasłużonego odpoczynku załogi powróciły do ostrej rywalizacji na trasie prowadzącej z Rijadu do Wadi Ad Dawasir. Niestety w Polskiej ekipie pojawiły się pierwsze problemy techniczne.
Niedzielny etap przyniósł mnóstwo emocji, ale też spore wyzwania techniczne dla naszych reprezentantów. Odcinek specjalny liczył aż 459 kilometrów. To był prawdziwy sprawdzian wytrzymałości maszyn i ludzi. Eryk Goczał oraz Szymon Gospodarczyk ukończyli zmagania na 12. pozycji. Mimo awarii, polska ekipa zdołała obronić swoje miejsce w prestiżowej pierwszej dziesiątce klasyfikacji generalnej Rajdu Dakar.
„Podczas dnia przerwy mechanicy wymienili w naszych autach wiele części – m.in. amortyzatory. Niestety, jest z nimi jakiś problem. Nasza Toyota zachowywała się dziś jak cegła, to był bardzo bolesny odcinek. Pozytywy są takie, że nie straciliśmy na tym bardzo dużo czasu. Teraz musimy zidentyfikować problem i go wyeliminować” – mówił na mecie etapu Eryk Goczał.

Walka z materią na pustyni
Nie tylko liderzy mieli pod górkę. Marek Goczał i Maciej Marton zameldowali się na metcie z 16. czasem. Jeszcze więcej stresu przeżyli Michał Goczał i Diego Ortega. Ich samochód odmawiał posłuszeństwa, co uniemożliwiło im pokazanie pełni możliwości. Zespół Energylandia Rally Team od razu po dotarciu do biwaku zabrał się za diagnozowanie usterek
„Miałem dzisiaj takie wrażenie, że coś z naszym samochodem jest nie tak. Zupełnie inaczej pracował, nie napędzał się tak, jak zawsze. Ewidentnie brakowało nam prędkości – przed jutrem musimy coś z tym zrobić. Z pozytywów – nie przebiliśmy żadnej opony, poradziliśmy sobie z nawigacją a Eryk wyciskał z auta tyle, ile się dało, więc koniec końców uważam, że był to w naszym wykonaniu dobry etap” – podsumował pilot Eryka, Szymon Gospodarczyk.
Z kolei Michał Goczał zwrócił uwagę na zaskakującą awarię przekładni kierowniczej, która powinna wytrzymać znacznie dłuższy dystans.
„To nie był dla nas dobry etap. Po drugim tankowaniu mieliśmy poważne problemy z przekładnią kierowniczą. To trochę zastanawiające. Wczoraj podczas dnia przerwy włożyliśmy do samochodu nową – to coś, co powinno wytrzymać 10 tysięcy kilometrów… a nie wytrzymało nawet 250 kilometrów. Musimy to sprawdzić”
W oczekiwaniu na „danie główne”
Konrad Dąbrowski zajął dzisiaj w klasyfikacji motocyklistów 14. miejsce. W klasyfikacji generalnej plasuje się 11. pozycji, a w klasie Rally2 jest na trzecim miejscu. Już w poniedziałek przed zawodnikami najdłuższy odcinek specjalny w tegorocznym rajdzie – pętla wokół Wadi Ad Dawasir o długości 481 kilometrów. Organizatorzy zapowiadają, że będzie to najbardziej zróżnicowany i wymagający etap imprezy. Trzymajcie kciuki za nasze załogi!
Tekst: Mikołaj Sobol