Legenda Nadodrza i co dalej? Wrocław dziesięć lat po Europejskiej Stolicy Kultury
Mija 10 lat, odkąd Wrocław stał się Europejską Stolicą Kultury. Ostatnia dekada stała się kluczowa nie tylko w procesie zdefiniowania zachodzących zmian w środowisku kulturalnym, ale także w diagnozie samego 2016 roku, który dla Wrocławia stał się szansą na osi czasu.
W swojej idei ESK łączy ze sobą akcję pielęgnującą lokalną kulturę z działaniami promocyjnymi na skalę kontynentalną, które mają przyciągnąć do miasta gospodarza ludzi z wielu zakątków Europy. Projekt pokroju ESK jest wyjątkowy i zdarza się niezwykle rzadko – jedynie Kraków uzyskał ten tytuł przed Wrocławiem, a sam Wrocław był ostatnim polskim miastem będącym ESK (w 2029 roku do tego grona dołączy także Lublin).
Równolegle z ESK miasto stało się Światową Stolicą Książki, co jedynie zwiększyło jego prestiż na arenie międzynarodowej. Zapoczątkowało to także rokroczne spotkania w ramach Europejskiej Nocy Literatury. W czasie przygotowań do objęcia kulturalnej korony Wrocław miał szansę gościć również Festiwal World Music Days czy Pociąg do Kultury, promujący region w Berlinie, a także ceremonię Europejskich Nagród Filmowych i prestiżową Olimpiadę Teatralną.
1 kwietnia, w ramach refleksji nad minioną dekadą i pozostałościami Europejskiej Stolicy Kultury, Fundacja Dom Pokoju zaprosiła wrocławskich społeczników na debatę, która miała na celu nie tylko przybliżenie realiów i korzyści płynących z ESK, ale także próbę zdiagnozowania błędów popełnionych w czasie przygotowań do objęcia tego tytułu.
Wielkie oczekiwania
Tytuł Europejskiej Stolicy Kultury będzie oznaczał trwałe przeobrażenie naszego miasta i obyczajowości jego mieszkańców – możemy przeczytać w aplikacji Wrocławia do ESK z 2011 roku. Tytuł ESK obiecywał zmianę, gwarantującą nie tylko samo nagłośnienie, ale także usprawnienie organów kulturalnych, które dostałyby szansę na realizację wielkoskalowych projektów. Nic też dziwnego, że o tytuł starały się liczne polskie miasta, m.in. Katowice, Warszawa czy Poznań.
Każde duże europejskie miasto chciało być wtedy Europejską Stolicą Kultury, był wysoki poziom euroentuzjazmu w tamtym okresie. Wszyscy samorządowcy czuli, że to jest taki moment, w którym warto zainwestować w ten tytuł. […] Nagle środowisko kultury uzyskało głos, akcentując znaczenie kultury w politykach miejskich – mówiła podczas debaty jedna z prelegentek oraz dyrektorka Wrocławskiego Instytutu Kultury, Dominika Kawalerowicz.
Wspominając czasy przygotowań do ESK, warto wspomnieć o równoważnym zestawieniu obok siebie kultury i ekonomii, które według wrocławskiej idei realizacji projektu były ze sobą ściśle związane i zależne. Kultura, w zasadzie po raz pierwszy w tak dobitny sposób, została potraktowana jako potencjalne paliwo napędowe do rozwoju miasta i regionu, co doprowadziło do powstania niecodziennej dynamiki pomiędzy sceną polityczną a całym środowiskiem kulturalnym.
Najważniejszym jednak czynnikiem, wysuwającym się na czoło po latach, jest szeroko pojęta tożsamość miasta. Wrocław, definiowany jako miasto historyczne, wieloetniczne i wielokulturowe, dzięki ESK miał dostać szansę opowiedzenia swojej historii o procesie szukania i definiowania właśnie takiej tożsamości, która kształtowała się na przestrzeni wieków. Narracja ta miała zawierać odpowiedź na pytanie o Europę jutra, Europę wielu kultur oraz Europę aktywnych obywateli.
Wybór Wrocławia do ESK nie powinien być wtedy dużym zaskoczeniem – miasto wpisywało się w ogólną narrację projektu, zakładającego miasto organiczne, żywe i posiadające potencjał. Bardzo kluczowe role odegrały wtedy społeczność oraz miejsca kultury Nadodrza, które w początkowym okresie aplikacji ESK stały się jedną z wizytówek miasta.
To, co było dla mnie wtedy bardzo odczuwalne, to ta legenda wokół Nadodrza i jego roli w tym procesie dążącym do ESK. […] To w zasadzie mieszkańcy przekonali ekspertów, mówiąc o tym, jak bardzo Wrocław potrzebował wtedy ESK – zauważyła kulturoznawczyni Joanna Panciuchin.

Roczny karnawał
Środowisko kultury, studenci, politycy, media, mieszkanki i mieszkańcy, biznes, nauka – wszyscy byliśmy interesariuszami tego projektu i każdemu opowiadało się ten projekt jego językiem, więc on był bardzo nieprecyzyjny. Mówiło się, że to był największy kulturalny projekt w historii powojennej Polski, co powodowało ogromną presję, na przekonanie wszystkich, że jest to warte – opowiedziała Dominika Kawalerowicz.
Projekt, zakładający promocję lokalnej kultury, przeobraził się w machinę napędzającą gospodarkę, na której każdy chciał skorzystać w swój własny sposób. Problemem ESK były, paradoksalnie, jego duża ogólność i brak precyzji. Język projektu musiał zachęcić do udziału w nim ludzi z kompletnie różnych środowisk, z kompletnie innymi wyobrażeniami końcowymi.
Myślę, że brak precyzji jest tutaj celowy, ponieważ ta opowieść musi się czymś pożywić. Ta złość we mnie jest oparta na tym, że ESK pożywiło się też moją pracą. […] Ludzi przekonuje ta organiczność, ta bliskość i bezpośredniość – dodał jeden z prelegentów i muzyk, Hubert Kostkiewicz.
Skala ESK może nasuwać myśl, że każdy mógł mieć swoją własną odsłonę tego projektu. Inicjatywa pojawiła się we Wrocławiu jako niesprecyzowana obietnica zmiany, która miała objąć nie tylko „zamknięte” środowisko kulturalne, ale przede wszystkim zwykłych mieszkańców miasta i okolic. Pielęgnacja bogactwa kulturowego szybko zamieniła się w roczny karnawał o łącznej liczbie 2000 wydarzeń w ciągu 12 miesięcy (około pięciu wydarzeń dziennie!), przez które przewinęło się ponad 5 milionów osób. Efektem tego była olbrzymia aktywizacja środowiska kulturalnego i wzrost świadomości tożsamościowej, które owocowały kolejnymi projektami i przedsięwzięciami. We Wrocławiu można było zobaczyć budującą się wspólnotę kulturalną, która dzięki nadanej możliwości zaczęła działać w sposób bardziej organiczny i sprawczy.
Oprócz wydarzeń wielkoskalowych w ESK szczególnie widoczne były bardziej „lokalne” projekty, np. Wejście od podwórza, zakładające wyprowadzenie kultury poza budynki galerii i muzeów. Program opierał się na realizacji instalacji, animacji, projekcji wideo czy murali, nad którymi często pracowali artyści z całej Polski. Wejście od podwórza objęło przede wszystkim rzadziej odwiedzane miejsca w mieście – Kleczków, Przedmieście Oławskie, Brochów czy Gaj. Innym ważnym projektem zrealizowanym w 2016 roku stały się mikroGRANTY, umożliwiające realizację pomysłów twórczych mieszkańców i mieszkanek Wrocławia.
W wielu osobach nadal pobrzmiewa takie przekonanie, że to było coś jedynego w swoim rodzaju, jedyna w życiu szansa do zrealizowania projektów z tak dużym rozmachem, z takimi dużymi możliwościami infrastrukturalnymi i finansowymi – mówiła Joanna Panciuchin.

Aftermath
Mimo ogólnego zadowolenia społeczeństwa po ESK warto przyjrzeć się pozostałościom stolicy po 10 latach. Podczas debaty Fundacji Dom Pokoju prelegenci i prelegentki dostali możliwość ponownej analizy obecnego stanu kultury we Wrocławiu, którą na bieżąco współtworzą i dogłębnie obserwują. Podczas rozmów można było wyczuć pewien niesmak, pozostały po obietnicach ESK, które, gwarantując wszystko, w istocie nie zagwarantowały niczego.
Ja nie miałem żadnych pomysłów ani oczekiwań ze strony ESK. Widziałem we Wrocławiu budujące się środowisko kulturalne i sądziłem, że ESK pozwoli nam wszystkim się w to włączyć. I się zawiodłem – podsumowuje Marek Gluziński.
Projekt skali Europejskiej Stolicy Kultury jest przedsięwzięciem złożonym, wymagającym lat przygotowań, rozmów oraz obmyślonych wcześniej strategii, które umożliwiłyby jego faktyczną realizację. W momencie, gdy Wrocław przystępował do ESK, Unia Europejska nie nakładała obowiązku przedstawienia dokładnego projektu kulturalnego, który w mniejszym lub większym stopniu określałby plany rozwoju miasta.
Oczywiste jest, że ambicja i determinacja przyniosły swoje efekty w licznych projektach i wydarzeniach, dzięki którym udało się rozpromować Wrocław na arenie europejskiej i światowej. ESK dało mieszkańcom poczucie wspólnoty, zaktywizowało ich kulturalnie oraz współtworzyło z nimi nową definicję wrocławskiej tożsamości kształtowanej od setek lat.
Przyjeżdżający do Wrocławia mają takie poczucie, że ten Wrocław jest wspaniały. […] Na ten PR dotyczący Wrocławia patrzyłem przez palce i miałem poczucie, że to jest tylko taka opowieść potrzebna miastu, prezydentowi i politykom, żeby ściągnąć tu biznes i rozwijać tu kapitalizm. Kultura jest, niestety, tylko fragmentem tej opowieści. Wiedziałem już wtedy, że oni [instytucje organizujące ESK] nie przyjdą do mnie ani do wszystkich tych chętnych. Jeśli my się nie zgłosimy w konkursie, nie będziemy pukać im do drzwi i po prostu prosić, i opowiadać, i namawiać, to oni nie przyjdą do nikogo z nas, ale wykorzystają tę historię, bo miastu jest potrzebny PR – kontynuował Marek Gluziński.
Co dalej?
Debatę zakończyła część dyskusyjna, podczas której wszyscy uczestnicy mogli podzielić się swoją wizją na przyszłość kulturalną miasta. Odpowiedzi na pytanie Jak widzicie Wrocław za następne 10 lat? były bardzo różne i skupione wokół wielorakich czynników – wszystkie jednak widziały potrzebę zmiany.
Powtarzającymi się wątkami były np. idea stworzenia nowych przestrzeni dla artystów, potrzeba większej integracji środowiska kultury, zatrzymanie procesów westernizacji widocznych w mieście czy naprawa procesów organizacyjnych instytucji. Wyliczenie błędów popełnianych przez całe środowisko rzuciło światło na możliwe rozwiązania, które z kolei przerodziły się w nowe koncepty i idee. Dużo przestrzeni zostało poświęcone skali nadprodukcji wydarzeń i ogólnej kapitalizacji sztuki, która z kolei prowadzi do coraz mniejszej inkluzywności. Jednym z głównych założeń na kolejne 10 lat stało się rozpowszechnienie kultury w niecentralnych częściach miasta. Nowatorskim konceptem, zaproponowanym przez jednego z uczestników, było stworzenie kompletnie nowej koncepcji miejsc kultury. Zamiast wyznaczonych już miejsc w centrum miasta, nowymi „ośrodkami kultury” miałyby się stać osiedla. Decentralizacja kultury mogła być przyciągać więcej ludzi i ograniczać tworzenie „zamkniętych baniek”, które często blokują dostęp do społeczności artystycznych i kulturalnych.
Ostatnie 10 lat bez wątpienia dało Wrocławiowi kompletnie nowe możliwości i szanse. ESK umożliwiło realizację projektów nadal cieszących się popularnością wśród mieszkańców oraz otworzyło drzwi do kooperacji społeczności, która wspólnymi siłami stworzyła nową wizytówkę kulturalną miasta i regionu.
Aktywne do dziś instytucje kulturalne Wrocławia oraz społecznicy z nimi związani czeka teraz ważna dyskusja nad wielowątkową przyszłością kultury – kulturą etyczną, zieloną kulturą czy też relacją kultury ze śladem węglowym. Podobnie jak w 2016 roku, Wrocław i jego mieszkańcy stoją przed kolejną dekadą wyzwań. Jak nam pójdzie tym razem? Przekonamy się niebawem.
tekst: Hanna Toborowicz, red. Martyna Dziakowicz, Dominika Kubat
fot. Wrocławski Instytut Kultury