DNA Avengers
Czy DNA naszych przodków może działać jak niewidzialna tarcza ochronna? Okazuje się, że genetyczne dziedzictwo sprzed tysięcy lat mogło odegrać kluczową rolę w jednym z najbardziej dramatycznych wydarzeń XX wieku. Od epoki żelaza, przez neandertalczyków, aż po katastrofę w Czarnobylu — geny potrafią opowiadać historie o przetrwaniu, których nie zapisała żadna kronika.
Na końcu artykułu dostępna jest wersja audio.
Genetyczna tarcza z przeszłości
Po katastrofie w Czarnobylu w 1986 roku tysiące tzw. likwidatorów pracowało w ekstremalnie skażonym środowisku. Strach przed nowotworami, mutacjami i długofalowymi skutkami promieniowania był powszechny. A jednak część z tych osób — ku zdumieniu lekarzy i naukowców — zachowała zaskakująco dobry stan zdrowia.
Litewska genetyczka Ingrida Domarkienė z Uniwersytetu Wileńskiego zwraca uwagę, że odpowiedź może kryć się w DNA. Badania krwi likwidatorów, opisane w Science Advances w 2021 roku, wykazały obecność unikalnych wariantów genetycznych związanych z odpornością na stres i promieniowanie. Według badaczy część z tych wariantów mogła zostać odziedziczona po bardzo dawnych przodkach — być może nawet po neandertalczykach.
Neandertalczycy w naszych genach
Obecność neandertalskiego DNA u współczesnych ludzi nie jest już sensacją. Badania opublikowane w Nature w 2019 roku oraz prace noblisty Svantego Pääbo pokazują, że część tych genów wciąż aktywnie wpływa na funkcjonowanie organizmu.
Jednym z najlepiej poznanych przykładów są warianty genu receptora progesteronu, obecne dziś u około 20% ludzi. Wzmacniają one odpowiedź immunologiczną w czasie ciąży, zmniejszając ryzyko poronień — szczególnie w warunkach stresu, niedożywienia lub infekcji. Jednocześnie, jak zauważają badania z Science z 2020 roku, mogą zwiększać ryzyko przedwczesnych porodów, co pokazuje, że ewolucja rzadko daje rozwiązania idealne.
Co więcej, te same warianty genetyczne wiązane są z wyższym prawdopodobieństwem ciąż mnogich. DNA sprzed kilkudziesięciu tysięcy lat wciąż więc wpływa na to, jak wyglądają współczesne rodziny.
DNA jako wehikuł czasu
Odczytywanie starożytnego DNA to jedno z największych wyzwań współczesnej nauki. Materiał genetyczny sprzed tysięcy lat jest kruchy, fragmentaryczny i silnie zanieczyszczony bakteriami. Jak opisuje Nature Methods (2017), naukowcy korzystają ze specjalnych sond molekularnych, tzw. superprob, które pozwalają wyłowić ludzkie sekwencje genetyczne spośród mikrobiologicznego „szumu”.
Sekwenatory nowej generacji rozbijają DNA na mikroskopijne fragmenty, a następnie składają je w całość niczym rozsypaną księgę. Praca odbywa się w sterylnych laboratoriach, z użyciem algorytmów, laserów i zaawansowanych metod bioinformatycznych. To proces przypominający składanie prehistorycznej układanki, w której większość elementów zaginęła, a część należy do zupełnie innej układanki.

Kod przetrwania
Historia zapisana w DNA pokazuje jedno: przetrwanie nigdy nie było dziełem przypadku. Geny, które pomogły ludziom przetrwać epoki lodowcowe, głód czy infekcje, mogły także odegrać rolę w ochronie organizmu przed skutkami promieniowania w XX wieku.
To właśnie takie nieoczywiste powiązania — między prehistorią a współczesnością, biologią a historią — rozkładamy na części pierwsze na antenie Akademickiego Radia LUZ.
Wszystko to w ramach cyklu O.B.C.Y — Odkrywamy Bez Cienia Ygreka. Serii, która powstała po to, by każde „dlaczego?” (czyli nasze małe naukowe why) przestało brzmieć jak pytanie z innej planety.
Tekst: Łukasz Machowczyk