Dummy – N of 1
Wyczekiwany album Dummy do you love the colour of the sky? już gra na naszych słuchawkach. Naszym singlem tygodnia został numer N of 1.
Dummy to prawdziwie czarujący zespół i pisząc o nim czuję, jakbym robiła coś nielegalnego. Wielu artystów nie znosi kategoryzowania ich i jakkolwiek jest to dla mnie zrozumiałe, tak również moją rolą jest opisanie Wam tego, co się u artystów dzieje. Spróbuję więc zrobić to z należytym szacunkiem i w sposób możliwie efemeryczny, pasujący do zespołu Dummy. Może wtedy, jak to przeczytają, to mi wybaczą.
Zacznijmy więc od tego, że dla mnie zespół Dummy brzmi jak fuzja zmiennych. Odpalając ich poprzednie Free Energy czuję nostalgię za wszystkimi dniami, które wydawały się zwykłe i totalnie zapominalne, a jednak po czasie, w okowach pogubionych wspomnień, zdają się grać kluczową rolę budowy naszych charakterów. Powiedzieć, że Dummy sprawia, że czujecie się jak główni bohaterowie teledysków to chyba zbyt tandetne? A powiedzieć, że ich muza brzmi jak czas przemian jesienno – wiosennych zbyt proste? Może to te ciągnące się u nich dźwięki wprawiają mnie w taki stan, albo szybkie, delikatne perki? Ciężko stwierdzić, wiem jednak, że coś ma w sobie czar jak wrzucam słuchawki na głowę i nagle cały świat się zmienia.
Czytacie to jeszcze? No dobra, to nieźle, to może teraz trochę faktów dla fanów sensownych opisów, które do czegoś dążą. Dummy ucieka od analiz muzycznych. Sprzeciwia się przewidywaniom przyszłości muzyki. Nie próbuje prześcigać się w wizjach tej przyszłości. Dummy robi krok w bok i zagina czasoprzestrzeń tworząc swój własny wyraz czasowy. Stawia się w konfrontacji do zeitgeistu tworząc własny duchowy wymiar.
Nie wiem ile wyciągnęliście z tego bałaganu słów, ale skoro już to przeczytaliście to po prostu odpalcie do you love the colour of the sky? i dajcie się poruszyć, i popłynąć w podróż do tego dnia z przeszłości, o którym nigdy byście nie pomyśleli, że zostanie w Waszej pamięci. A jeśli nie słuchaliście ich poprzedniej muzy to czeka Was piękna przygoda. Buckle up.
Katarzyna Golec