Edward Słoński „Jak to na wojence…” (Justyna Ochota)

Edward Słoński „Jak to na wojence…” (Justyna Ochota)

Edward Słoński "Jak to na wojence…"

wyd. Zysk i S-ka

Justyna Ochota

 

 

Znalezienie urzekającej, niebanalnej i przede wszystkim mądrej książeczki dla dzieci jest trudne. Wiedzą o tym wszyscy ci, którzy w okresie świątecznym takiego właśnie prezentu poszukiwali dla najmłodszych. Jeżeli jednak na półce w księgarni udało im się znaleźć „Jak to na wojence…” Edwarda Słońskiego to nie ma wątpliwości, że postawione wymagania zostały spełnione.

 

Okładka książki Edwarda Słońskiego na pierwszy rzut oka może skojarzyć się z ilustracjami baśni Hansa Christiana Andersena „Dzielny ołowiany żołnierz”. Jednak po dokładnych oględzinach można dostrzec, że żołnierzyki Słońskiego mają na mundurach polskiego orzełka. Związane jest to z samą postacią autora. Edward Słoński tworzył bowiem w czasie I wojny światowej poezję patriotyczną związaną z Legionami Polskimi. W tym duchu utrzymana jest również historia dla najmłodszych.

 

W czerwonej książeczce opowiedziana została historia Jerzyka, kilkuletniego chłopca żyjącego w czasach I wojny światowej. Jego ukochany tatuś opuścił ich rodzinny dwór, by tak jak jego przodkowie, bronić ojczyzny. Chłopiec, tęskniąc za ojcem, bawi się żołnierzykami, które choć odrobinę przybliżają mu losy walczących w Legionach Piłsudskiego. Magia świątecznej nocy sprawia, że ołowiane żołnierzyki ożywają i zabierają chłopca na tytułową wojenkę.

 

Książka Słońskiego poza okładką ma jeszcze kilka innych nawiązań do baśni Andersena, jednak przekaz obu historii jest zupełnie inny. „Jak to na wojence…” to historia pełna miłości do najbliższych, a także do ojczyzny. A to ukazane z punktu widzenia tęskniącego za ojcem dziecka. Ponadto książka Słońskiego podkreśla znaczenie tradycji i wagi świąt. Wielkiego uroku powieści dodają wierszyki poprzedzające każdy rozdział.

 

To co mi najbardziej spodobało się w historii Słońskiego to niesamowita szczerość i prostota przekazu. Przekonująca jest sama fabuła – wczytując się w kolejne rozdziały nie ma się wrażenia naciągania i tworzenia fabuły na siłę. Już po przeczytaniu kilku stron wiedziałam, że mam do czynienia z pozycją dla dzieci, która nie tylko ma ogromne znaczenie historyczne, ale również ambitną treść, o którą tak ciężko w dziecięcych książeczkach.

 

Poza fabułą urzekły mnie również ilustracje zdobiące bajeczkę. Jest w nich coś magicznego, coś co sprawia, że wydanie książki jest naprawdę piękne. Ilustracje te przypominają mi czasy kiedy i ja byłam dzieckiem i z ciekawością oglądałam obrazki zdobiące bajki.

 

Dla kilkuletniego dziecka „Jak to na wojence…” to historia o ożywającym świecie zabawek i magii świąt Bożego Narodzenia. Jednak dorosły czytelnik bez problemu odnajdzie w tej historii hasła narodowowyzwoleńcze i patriotyczne. Książeczka powinna się znaleźć na półce każdego małego Polaka i to nie tylko ze względu na piękne wydanie, bogate w urzekające ilustracje, ale przede wszystkim ze względu na ogromną lekcje patriotyzmu jaką bez wątpienia jest historia Jerzyka.