Fale dobrych seansów: TOP 5 filmów na 26. MFF Nowe Horyzonty
Fale dobrych seansów: TOP 5 filmów na 26. MFF Nowe Horyzonty
Wrocław znów oddycha kinem, a my nastrajamy się na najlepsze festiwalowe częstotliwości. 26. edycja Międzynarodowego Festiwalu Filmowego Nowe Horyzonty to okres w którym przez sale kinowe przechodzą prawdziwe fale emocji, a my z przyjemnością dajemy się porwać temu nurtowi. W gąszczu setek tytułów i reżyserskich wizji łatwo jednak zgubić kurs. Dlatego wybieramy dla Was TOP 5 filmów, z którymi w tym roku poszerzymy nasze horyzonty.

1. Fiord, reż. Cristian Mungiu
Cristian Mungiu na stałe zapisał się w świadomości widzów jako twórca bezkompromisowo portretujący rumuńską rzeczywistość, obnażający patologie systemu i prawdziwe oblicze ludzkiej natury. Ogromne uznanie dla filmów takich jak 4 miesiące, 3 tygodnie i 2 dni (nagrodzonego Złotą Palmą w Cannes w 2007 roku), Egzamin czy Prześwietlenie, otworzyło reżyserowi drzwi do zrealizowania produkcji na większą skalę, z gwiazdorską obsadą w postaci Sebastiana Stana i Renate Reinsve.
Jego najnowsze dzieło, Fiord, szturmem podbiło serca krytyków oraz festiwalowej widowni, co zaowocowało zdobyciem najważniejszego wyróżnienia świata kina. Zgarniając drugą Złotą Palmę, twórca na stałe wpisał się do elitarnego grona zaledwie dziesięciu reżyserów mogących poszczycić się tym osiągnięciem. Co ciekawe, tym razem autor opuszcza ojczyznę i osadza akcję w Norwegii, nad tytułowym fiordem. Fabuła skupia się na Lisbet i Mihaiu Gheorghiu – konserwatywnych chrześcijanach z Rumunii, którzy wraz z piątką dzieci osiedlają się w niewielkim norweskim miasteczku. Na tle lokalnej społeczności rodzina mocno się wyróżnia: ich codzienność skupia się na zgłębianiu Biblii, hołdowaniu tradycyjnym wartościom i skrupulatnego izolowania się od nowoczesnej technologii. Konserwatywne metody wychowawcze szybko budzą niepokój sąsiadów, zwłaszcza po incydencie, w którym jedno z dzieci ocenia cudzą orientację seksualną przez pryzmat wiary. Prawdziwy punkt kulminacyjny konfliktu następuje jednak w momencie, gdy nauczycielka zauważa ślady po uderzeniu na ciele najstarszej córki, Elli.
W charakterystycznym dla siebie stylu reżyser dokonuje precyzyjnej wiwisekcji współczesności, konfrontując tradycjonalizm Europy Wschodniej z postępowym, liberalnym Zachodem. Konwencja dramatu sądowego, umiejętnie przeplatana absurdem i humorem sytuacyjnym, składa się na dzieło niezwykle świadome. To film, który trafnie punktuje światopoglądowe bolączki, unikając przy tym jednoznacznych ocen. Mungiu, nie ocenia swoich bohaterów pozostawiając widzowi przestrzeń do głębokiej personalnej refleksji.
Szymon Mazurkiewicz

2. Kura reż. György Pálfi
W kinie zostało już powiedziane tak wiele, że kuszące stają się fabuły obiecujące jakiś element innowacji. Choćby historia była już znana, film który spojrzy na nią pod nowym, innym kątem zazwyczaj co najmniej zaintryguje widza. To właśnie może zaoferować widzom film pt. Kura, który to spojrzenie umiejscawia na wysokości około 40 cm, czyli na wysokości oczu przeciętnej kury rasy Leghorn.
Film śledzi losy Kury, która ucieka z fermy w poszukiwaniu lepszego życia. Realizacja zwraca szczególną uwagę na niehumanitarne warunki hodowlane zwierząt. Nie jest to jednak dokument obnażający przemysł mięsny, i chociaż refleksja nad status quo i nawykami żywieniowymi u widzów byłaby wskazana, nie stanowi ona centrum filmu.
Podczas swojej ucieczki kura trafia w miejsce które niekoniecznie zdaje się być lepsze od opresyjnej fermy. Z nie-ludzkiej perspektywy przyglądamy się człowiekowi i wszystkim jego wadom. Okrucieństwu, skłonności do przemocy i ogólnemu zepsuciu moralnemu. Możemy zobaczyć, jaki człowiek jest naprawdę i jak traktuje nie tylko mniejszych od niego, ale także pozornie równych sobie. Dzięki obiektywnej pierzastej bohaterce mamy okazję przejrzeć się w małych kurzych ślepkach jak w lustrze.
Jeśli jakimś cudem do tej pory to nie wybrzmiało – nie jest to łagodna bajeczka. Ale ma przynajmniej szczęśliwe zakończenie. Po wszystkim, co Kura przeżyła, czyli między innymi otarciu się o śmierć i wejściu w konflikt z prawem, bardzo na to zasługuje. Zasłuży na to także widz, który po wyjściu z sali po tym nie lekkim seansie (na który poszedł, bo skusiło go słodkie zwierzątko w głównej roli) powie, że przynajmniej nie skończyło się jak w IO Skolimowskiego.
Zuzanna Kukiełka

3. Wszyscy zakochani nocą, reż. Yukiko Sode
Co to znaczy być kobietą we współczesnej Japonii?
Na to pytanie odpowiada Mieko Kawakami w swojej powieści z 2022 roku, którą cztery lata później ekranizuje Yukiko Sode. Nakręcony na 16mm taśmie film przywołuje obrazy podobne do starego romansu: deszcz, samotna dziewczyna bez parasola, dźwięk melancholijnego fortepianu w tle i przypadkowe spotkanie. Film Sode nie opowiada jednak historii, którą już znamy.
To portret 34-letniej kobiety, która pozbawiona jest nadziei. Swoje życie poświęciła pracy redaktorskiej i dopiero spotkanie z nauczycielem fizyki pozwala jej spojrzeć na siebie cudzymi oczami. To czuła opowieść o lęku przed bliskością, samotności i próbie odnalezienia siebie poza rolami, do których zdążyła przywyknąć.
Jest to historia kobiety, która uczy się patrzeć na siebie inaczej. I choć nie wszystkie odpowiedzi przychodzą od razu, czasem jedno przypadkowe spotkanie wystarczy, by coś nieodwracalnie się poruszyło.
Barbara Winkel

4. Między marzeniem i nadzieją reż. Farnoosh Samadi
Farnoosh Samadi stworzyła film o parze młodych ludzi, Azadzie i Norze, będących w szczęśliwym związku i żyjących w Teheranie wśród znajomych. Wszyscy tworzą queerową społeczność i starają się, mówiąc prosto, nie wychylać.
Azad jest transpłciowym mężczyzną i podejmuje decyzję o operacji zmiany płci. Dowiaduje się, że niezbędne do niej będą dokumenty, pozostałe w rodzinnym domu oraz co jeszcze gorsze– zgoda jego ojca. Film zdaje się płynnie łączyć ze sobą realizm i elementy oniryczne, chociaż przez tragizm sytuacji bliżej im do koszmarów, niż do snów. Emocje bohaterów są wyraźne i silne, tak samo jak ich pragnienie życia w zgodzie ze sobą.
Pomimo coraz łaskawszego prawa dotyczącego osób transpłciowych w Polsce, nadal muszą się one mierzyć z brakiem akceptacji zarówno społecznej jak i rodzinnej. Nie będzie to lekki seans, lecz odpowiedni dla osób sojuszniczych. Zostaniemy skonfrontowani z sytuacjami, które dzieją się codziennie– czy to w Iranie, czy w Polsce, nie ma znaczenia.
Zuzanna Kukiełka

5. Dwie pory roku, dwoje nieznajomych Two Seasons, Two Stranger Shô Miyake
Shô Miyake w swoim najnowszym filmie odwleka nas jak najdalej od życiowej rutyny. Uczy, by patrzeć na świat oczami obcego – tak, jakbyśmy przeżywali życie po raz pierwszy. Zdobywca Złotego Lamparta na Festiwalu Filmowym w Locarno to połączenie dwóch krótkich opowiadań Yoshiharu Tsuge A View of the Seaside oraz Mr. Ben and His Igloo. Opowieść, która przekuwa rzeczywistość na historię, przeplatającą losy nieznanych sobie osób, wyprowadzając widza w liminalną przestrzeń między fikcją a prawdą. Skłania on do dłuższej refleksji nad ulotnością i niepewnością ludzkich relacji.
Two Seasons, Two Strangers to konstatacja nad samym procesem tworzenia, czyli nad tym, jak zwykłe doświadczenia życiowe przekształcają się w opowieści i o tym, jak napisy nie kończą filmu, a jedynie pozostawiają pytania, na które odpowiedzi możemy szukać nawet całe życie.
Anna Rakoczy