Hasan Blasim „Szaleniec z Placu Wolności” (Adriana Boruszewska)
Hasan Blasim „Szaleniec z Placu Wolności”
wyd. Biuro Literackie
Adriana Boruszewska
„Szaleniec z Placu Wolności” na pewno nie jest lekturą łatwą. Nie jest też lekturą dla każdego. Przyznam bowiem szczerze, że dawno nie czytałam tak trudnej książki. Każdy, kto chociażby raz miał w ręku „Archipelag Gułag” czy „Medialony” wie, że tzw. literatura obozowa wymaga od czytelnika dużo skupienia i zarazem pokonania swego rodzaju obrzydzenia, aby po co niektórych makabrycznie realistycznych opisach nie rzucić książki w kąt. Tak też jest z „Szaleńcem z Placu Wolności”. Autor na 120 stronach prezentuje nam czternaście opowiadań o rzeczywistości życia w Iraku. Iraku tak naprawdę nieokreślonego w czasie, gdyż znajdujemy historie z czasów wojny iracko-irańskiej, I wojny w Zatoce, reżimu Saddama i jego obalenia.
Każdą historią rządzi dawka mniej lub bardziej brutalnego realizmu. Niektóre z opowiadań wręcz ociekają makabryzmem przedstawionych scen. Można tu mówić o naturalizmie, gdyż Blasim z dokładnością anatoma opisuje, co się dzieje z ludzkim ciałem w ekstremalnych warunkach. Jednocześnie opowiadania cechuje silny oniryzm i surrealizm. Myśli, sny i wizje bohaterów to trudne odniesienia do rzeczywistości. Mgliste, niezbyt wyraźne i niezbyt zrozumiałe nawet dla samego czytelnika. Przeżycia ludzi przedstawione przez autora przy pomocy mocno realistycznych opisów przekładają się na skomplikowane i właśnie owo surrealistyczne życie wewnętrzne bohaterów.
Hasan Blasim pokazuje, jak ciężkie piętno odcisnął na ludziach reżim iracki. Czytając „Szaleńca z Placu Wolności” trzeba wcześniej poznać dzieje Iraku, aby rozumieć myśli autora.
Jak już wspomniałam wcześniej, nie jest to literatura łatwa. Niejednokrotnie odkładałam książkę, bo nie mogłam przemóc obrzydzenia po niektórych opowiadaniach. Jednak mimo uderzającego realizmu książkę naprawdę warto przeczytać. Bo taka lektura codziennie się nie zdarza.