Hassan K. – Bazgash bah soal

Gęsta i nisko osadzona chmura. Unieruchamiająca chmara dźwięków niekonkretnego pochodzenia. Nieustające zaskoczenie. Atak. Przerwa. Ucieczka. Stałość. Perpetuum mobile.

Hassan K. to niezaprzeczalnie wyjątkowy artysta. Eksperymentator, majsterkowicz, sympatyk estetyki typowo DIY-owej. Buduje nietypowe dźwiękowe przestrzenie, często zupełnie dekonstruując to, co znane. Tradycyjne instrumenty podłącza do maksymalnie podkręconych wzmacniaczy bez jakiejkolwiek kompresji, przepuszcza przez elektryczne efekty, obdzierając je z dotychczasowego brzmienia, nadając nowe.

Najnowszy album Gharbzadeh (co po polsku oznacza 'okcydentalizację’) wpisuje się w tradycję z poprzednich płyt Hassana K. Czerpie z przednowoczesnego Iranu, koncentrując się na czasie panowania dynastii Kadżarów. Władcy ci otworzyli królestwo na wpływy zachodnie pomimo ekspansjonistycznych ambicji Rosji i Imperium Brytyjskiego. Gharbzadeh, termin stworzony przez irańskiego pisarza i krytyka Jalala Al-e Ahmada, opisuje zło narzucone Iranowi, które zmieniło jego zwyczaje kulturowe na zawsze. Zjawisko to Hassan K. zamknął w 12 utworach, nadając brzmienia przemianom irańskiego krajobrazu i imperialistycznej przemocy.

Wydawnictwo Istotne Nagr. pisze na Bandcampie, że to Bollywoodcore, muzyka surferska, hindustrialne techno, mieszanka swingu, cybermetalu, elektroniki, szorstkiego noise’u, wzbogacone brzmieniami irańskiego duchowego rycerstwa. A nawet to nie uchwyca całości tego wydawnictwa.

Tego po prostu musicie posłuchać sami. Jeśli lubicie nasycenie warstwami brzmieniowymi, które nieustannie się gonią, czasem potykają. Jeśli lubicie nie wiedzieć, co się dzieje. Jeśli szukacie ciągłego uczucia zaskoczenia, to album Gharbzadeh jest dla Was.

Zuzanna Kopij