Jak się oszukać? – aplikacje dopaminowe w Korei
Koreę Południową podbija nowy trend. W świecie wirtualnym pojawiły się aplikacje i strony internetowe stymulujące krótkotrwały zastrzyk dopaminy. Miały służyć rozluźnieniu w sytuacjach stresowych, ale teraz należą do codzienności. Skąd się wzięły i jak działają? O tym mówili we wtorkowych Godzinach Szczytu Karolina Kowalska i Maciej Karcz.
Nie takiej przyszłości się spodziewaliśmy
W latach 50. XX wieku przeprowadzono badania, w których pytano jak ankietowani wyobrażają sobie przyszłość. W odpowiedziach najczęściej padały latające samochody, wysoko rozwinięta medycyna i technologia. Tymczasem ostatnią innowacją są symulatory rutynowych aktywności. Przedstawiciele generacji Z w aplikacjach typu FakeEats, czy FoodNeverComes przez długie godziny scrollują oferty dostaw z jedzeniem. Haczyk polega na tym, że przeglądane oferty nie istnieją. Można przejść cały proces zamawiania jedzenia, ale to on sam w sobie jest ostatecznym produktem. Przystępny interfejs uwiarygadniają zmyślone opinie i oceny. Pomysłodawcy doszli do wniosku, że akt wydania pieniędzy i oczekiwania stanowią przyjemność same w sobie. Zapewnili więc tylko ten aspekt, pozwalając klientom nasycić głód dopaminy. Bez wydanych pieniędzy i bez podjadania wieczorem. Idealna odskocznia w trakcie sesji.

Źrodło: FakeEats Press Kit
Palić można bez ognia
Rozwiązaniem, po które studenci m.in. sięgają jest wirtualne palenie. Nie opuszczając biurka logują się w aplikacji. Na ekranie wyświetlają się wszyscy ci, którzy chcieliby w tej chwili zapalić, ale tego nie robią. Można oczywiście podzielić się swoimi bolączkami w sekcji komentarzy. Chęć zapalenia jest tylko pretekstem, by wszyscy czujący się samotnie w swoim przemęczeniu odkryli że im podobnych jest wiele. Najwyraźniej potrzeba jest matką wynalazku, a wynalazki są znakiem czasów.
tekst: Maja Miśta, red. Agnieszka Traczyk