Klasyka kolejowej grozy, lot z armaty i wizje księżycowego społeczeństwa. O początkach polskiej fantastyki z Fryderykiem Nguyenem rozmawiała Magda Gursztyn
Literatura fantastyczna od lat cieszy się niegasnącą popularnością, przechodząc kolejne przemiany i zmieniając swoje oblicza. Doskonale znamy takich bohaterów jak Frodo Baggins czy wiedźmin Geralt. Jak wyglądały jednak same początki fantasy na rodzimym nam, polskim, gruncie? Czy czytelnicy sprzed ponad stu lat z entuzjazmem przyjmowali nadprzyrodzone historie? Jak opowieści o lotach w kosmos i pociągach widmo postrzegane są o ponad wiek później?
O pierwszych etapach rozwoju polskiej fantastyki, pisarzach szczególnie zasłużonych dla gatunku, a także dalszych perspektywach badań w rozmowie z Magdą Gursztyn opowiada Fryderyk Nguyen, literaturoznawca, badacz zajmujący się okresem Młodej Polski.
Skąd tu fantastyka?

ilustracja Edouarda Riou do „Podróży do wnętrza Ziemii” Juliusza Verne’a, wydanie z 1864
Dziewiętnasty wiek wraz z rewolucją przemysłową przyniósł światu rozwój literatury fantastycznonaukowej. Popularność zyskały opowieści o niezwykłych krainach, podróżach w nieznane, obcych kulturach czy nowinkach technologicznych. Na wspomnienie zasługuje tu chociażby twórczość Mary Shelley, Juliusza Verne’a czy H. G. Wellsa.
Tymczasem na ziemiach polskich twórcy również nie próżnowali. Oczywiście historie o tym, co niesamowite i niecodzienne obecne były w polskiej literaturze dużo wcześniej – wspomnieć można tu powieść Mikołaja Doświadczyńskiego przypadki Ignacego Krasickiego, które ukazały się W 1776 roku i opowiadały o niezwykłych przygodach tytułowego bohatera. Jednak dopiero literackie kreacje, które pojawiły się w literaturze zachodniej na początku XIX wieku, zaowocowały rozwojem tej tematyki także na ziemiach polskich.
Wizja kosmicznej podróży
Jednym z pionierów literatury fantastycznonaukowej na naszym gruncie był Jerzy Żuławski (1874–1915). Temu wizjonerowi i prozaikowi zawdzięczamy pierwsze poważne podejścia do fantastyki naukowej. Jego Trylogia księżycowa uważana jest przez wielu za pierwszą pełnoprawną „przedstawicielkę” gatunku. Na cykl wydawany w latach 1903–1911 składają się tomy Na srebrnym globie. Rękopis z Księżyca, Zwycięzca i Stara Ziemia. Akcja powieści rozgrywa się na przełomie XXIX i XXX wieku. Żuławski roztacza historię ekspedycji, która docierając na zacienioną stronę Księżyca odnajduje tam warunki zdatne do życia. Kolejne części śledzą narastające konflikty na Księżycu, a także to, co w tym czasie dzieje się na Ziemii. Bez zbędnych spoilerów – jak na opowieść stworzoną na samym początku XIX stulecia, historia Żuławskiego przedstawia się naprawdę nowocześnie.
Fanów filmu zainteresować może nieukończona adaptacja filmowa, kręcona w latach 1976–1977 przez Andrzeja Żuławskiego, stryjecznego wnuka pisarza. Prac nad filmem (do którego zdjęcia kręcono głównie w Polsce) nigdy nie ukończono, zaś na Festiwalu Filmowym w Cannes w 1988 roku miała miejsce premiera zrekonstruowanych taśm, opatrzonych komentarzem reżysera.
Groza na kolei
Szczególnie interesującą historią na kartach polskiej fantastyki jest twórczość Stefana Grabińskiego (1887–1936). Najintensywniejszy rozwój jego działalności przyniosło XX-lecie międzywojenne. Ten płodny autor pisał bardzo zróżnicowane dzieła, jednak największą sławę przyniosły mu opowiadania i nowele. Obecnie najbardziej rozpoznawalny jest głównie ze względu na swój zbiór opowiadań Demon ruchu, wydany w 1919 roku.

ilustracja z okładki pierwszego wydania „Demona ruchu”, Lwów 1919
Po ponad stu latach od wydania opowiadania grozy, osadzone w pociągach, na dworcach, zwrotnicach czy w stróżówkach, mogą wydawać się śmieszne. Weźmy jednak pod uwagę, że powstawały one w czasach, w których rozwój kolei, coraz szybszej i bardziej dostępnej, był synonimem postępu, czegoś bardzo nowoczesnego i przez sam ten fakt lekko niepokojącego. Grabińskiemu przyznać należy mistrzowskie operowanie klimatem. Jego prowincjonalne często stacyjki wcale nie są swojskie i sielankowe, a wręcz przeciwnie – dziwne i owiane tajemnicą. Przestrzeń kolei staje się miejscem wydarzeń tajemniczych, niewyjaśnionych, nieraz bardzo mrocznych. Demon ruchu stanowi więc idealną propozycję na zabicie nudy w trakcie długich, wakacyjnych podróży bardziej (i mniej) nowoczesnymi składami kolejowymi.
Jeśli natomiast zainteresowały Was pierwsze próby polskich fantastyków i chcielibyście dowiedzieć się więcej na temat kondycji badań nad literaturą tego typu, a także poznać nasze prognozy dotyczące jej przyszłości, serdecznie zapraszamy do wysłuchania podcastu na naszym Spotify.
tekst: Magda Gursztyn, red. Dominika Kubat
Realizacja materiału dźwiękowego i zdjęcie: Jakub Szlefarski
fot. A. Procajłowicz, Lwów 1903