La Joaqui, Six Sex & Cimarrón – Paleta

Gdy kilka lat temu szukałem kawałków do swojego pierwszego DJ seta w Uczuleniu, moją uwagę przykuł początkujący wówczas producent z Buenos Aires, Cimarrón. Zagrałem wtedy pod nasypem kilka jego utworów, a ich autora od tej pory starałem się uważnie śledzić, widząc, że jeśli w świecie jest choć trochę sprawiedliwości, to o tym chłopaku będzie jeszcze trochę głośniej.

Sprawiedliwości nie zabrakło: Cimarrón przez kolejne lata piął się powoli po szczeblach świata latin clubu, aż w końcu bardzo ucieszyłem się widząc go jako producenta utworu dwóch sporych artystek z argentyńskiej stolicy: La Joaqui i Six Sex. Pierwsza z nich to gwiazda lokalnej miejskiej muzyki, łącząca reggaeton, cumbię i rap (często w gatunku znanym jako RKT), druga zaś obecnie jest na fali dzięki mocno klubowym piosenkom, które wychodzą z ducha neoperreo, ale muzycznie bliżej im do eurodance’u, EDM czy electroclashu. Efektem współpracy wyżej wymienionej trójki jest Paleta.

Wszystkich naiwnych i/lub niezaznajomionych z twórczością La Joaqui i Six Sex muszę ostrzec – to nie jest muzyka z przekazem. Paleta jest bardzo frywolna, tekst stanowią luźne wersy o mocno seksualnym zabarwieniu, a całość nie aspiruje do bycia niczym więcej, niż stu pięćdziesięcioma sekundami odmóżdżającej rozrywki. Produkcyjnie kawałek brzmi, jakby Cimarrón zamiast próbować się popisywać swoim warsztatem i zdolnością do eksperymentowania, dojrzale postanowił zrobić coś, pod co będzie mógł się bawić każdy argentyński klub, i zmieszał changa tuki z electropopem, dodając dla smaczku reggaetonowy breakdown. Ale dość już, zamiast czytać o Palecie, lepiej jest obejrzeć sobie zabawny teledysk do niej, grający na dwuznaczności tytułowego słowa, które może oznaczać m.in. tak paletkę do tenisa stołowego, jak i lizaka.

Jan Rostek