mansky ft. Wiktoria Hawrot – fatale

Istnieją pewne dźwięki, które dopiero w pozornej głuszy wychodzą na pierwszy plan. To, co słyszy się gdy „nic nie słychać” — najczęściej przeciągłe, ociężałe huczenie, czasem odbijające się echem, stłumione uderzenia. Dźwięki ścierania się, hałasy tego co oddalone, zapomniane. Odgłosy tła, pomijane przez ludzką świadomość, bo są tak powszechne, że aż… nieobecne.

Właśnie z takiego pejzażu dźwiękowego wyłania się ’YO saksofonisty i producenta muzycznego Marcela Mandeli, skrywającego się za pseudonimem mansky. Album, który wyrasta z ciszy i łączy w sobie wiele światów muzycznych — czerpie z dubu, ambientu, jazzu i IDMu. Przedstawia mglisty i niewyraźny krajobraz, nakreślając kształty tylko umownie, niczym impresjonistyczni malarze.

Fatale to jedyny wokalny utwór na albumie. Swojego głosu do tej produkcji użyczyła Wiktoria Hawrot — artystka pochodząca z Wrocławia, zafascynowana eksperymentalnym podejściem do śpiewu. Jej głos nie wybija się ponad warstwę instrumentalną utworu – zdaje się być z nią zlepiony, zaplątany w poszczególne dźwięki. Tylko raz po raz wychodzi na wierzch, niczym promienie słońca przebijające się przez gęste korony drzew w lesie.

Maja Michalik