Miejskie napięcia: Gdzie się podziały tamte stołówki?

Miejskie napięcia: Gdzie się podziały tamte stołówki?
Bary mleczne i stołówki to dobrze znane każdemu studentowi miejsca od pokoleń. Do dzisiaj wielu uczących się wybiera bary szybkiej obsługi. To w nich zawsze można zjeść treściwie i mimo wzrostu cen, tanio w porównaniu z innymi restauracjami. Jednak nie wszystkie miejsca w zderzeniu z obecną sytuacją ekonomiczną oraz konkurencją przetrwały. Gdzie w takim razie żywią się dziś studenci i czego brakuje im, jeśli chodzi o gastronomię na miarę ich kieszeni?

Kultowe bary mleczne

Bary mleczne do dzisiaj są symbolem charakterystycznej polskiej kultury gastronomicznej. Czasy świetności miały w okresie PRL-u, jednak dziś wiele z tych miejsc wciąż jest częstym wyborem studentów i młodych ludzi. We Wrocławiu zdecydowanie najbardziej rozpoznawalnymi barami mlecznymi są Miś, Jacek i Agatka (niegdyś Jacuś i Agatka) oraz Mewa.

Bar Miś do dziś żywi wielu mieszkańców Wrocławia. Ze względu na swoją lokalizację najczęściej możemy tu spotkać osoby ze środowiska akademickiego. Widok stolików dzielonych przez wykładowców i studentów do dziś jest tu bowiem codziennością. Miś słynie z tradycyjnej, domowej kuchni, serwując klasyczne dania takie jak pierogi ruskie, zupy oraz dania jarskie i mięsne. Dzięki dofinansowaniu, ceny w barze są wyjątkowo niskie.  Te czynniki sprawiają, że Miś jest wciąż jednym z niewielu autentycznych miejsc wybieranych przez młode pokolenie. 

Jacek i Agatka to także miejsce kultowe, a jego początki sięgają aż lat 60. XX wieku. W przeszłości kojarzony z dobranocką dla dzieci, już od trzech pokoleń wpisuje się w kulinarną historię Wrocławia. W menu królowały dania mączne i mleczne, a ulubionymi pozycjami stołujących się osób były zdecydowanie pierogi i naleśniki. W 2018 roku właściciele kultowego baru postanowili przejść na emeryturę i sprzedać lokal. Ze wspomnianej lokalizacji bar Jacek i Agatka zniknął, ale jak widać zawsze pozostanie we wspomnieniach mieszkańców Wrocławia. 

Kolejnym legendarnym barem mlecznym na mapie Wrocławia jest Mewa. Lokal położony niedaleko głównego gmachu Uniwersytetu Wrocławskiego, choć mniej popularny, często gości wielu Wrocławian. W Mewie serwowane są głównie dania obiadowe. Tablice ze znikającymi daniami i ceny podawane często z dokładnością do jednego grosza to także obraz dawnej i dzisiejszej Mewy.

Wiele miejsc, które jeszcze nie tak dawno karmiły studentów zniknęły z mapy Wrocławia. Wśród nich są też miejsca, których żywot dobiegł końca z przyczyn naturalnych, gdzie zabrakło następców po poprzednich właścicielach. Jeszcze inne zamknęły się z powodów sytuacji ekonomicznej i konkurencyjnych miejsc, którymi często są sieci barów lub restauracji  w większości z jedzeniem typu fast- food.

W poszukiwaniu stołówek studenckich

Głodny student w swoim mieście trafi w dzisiejszych czasach na bary mleczne, ale czy trafi na stołówki? Obecnie w Polsce tych obiektów jest już niewiele. Czy są to jednak te same miejsca, z których mogło korzystać grono akademickie ubiegłego wieku? Na dzisiejszych uczelniach możemy znaleźć różnego rodzaju bistra, lokale czy automaty oferujące napoje i żywność najczęściej mocno przetworzoną. Jednak nie są to powszechne stołówki studenckie. Te pamiętają zapewne nasi rodzice, których do posiłków oferowanych przez powszechne stołówki akademickie przekonywała ich cena. Wpływ na ich przystępność cenową miał system dofinansowania przez państwo w czasach PRL-u. Na podobne wsparcie mogli liczyć także studenci w przypadku zakwaterowania. Dzięki takiemu systemowi powszechne stołówki studenckie nie były wyjątkiem, a stanowiły one codzienność i integralną część zaplecza socjalnego każdej uczelni.

Dawna stołówka studencka na tyłach domu studenckiego „Dwudziestolatka”. Widok z pl. Grunwaldzkiego. Fot. Zbigniew Nowak.

Jednak ten idylliczny obraz stołówek studenckich nie przetrwał do dziś. Na fali transformacji ustrojowych i gospodarczych nastąpiło stopniowe wymieranie tych miejsc na uczelniach. W nowej Polsce, która chciała w pełni, co zrozumiałe, zerwać z wizerunkiem komunistycznym powszechne stołówki studenckie nie były mile widziane. XXI w. to czas, w którym nastąpiły w Polsce ogromne zmiany w szkolnictwie wyższym – prywatyzacji i komercjalizacji uczelni. Proces ten na dobre zlikwidował powszechne stołówki studenckie wspierane przez państwo.

Czym w takim razie są miejsca na uczelniach, które mylnie postrzegamy jako stołówki? Na większość uczelni wyższych w Polsce spotkać możemy bowiem przestrzenie, w których wydawane są studentom posiłki. Należy jednak zaznaczyć, że są to prywatne lokale gastronomiczne i nie mają nic wspólnego z powszechnymi stołówkami studenckimi. 

Biorąc pod lupę wrocławskie uczelnie pod kątem obecności powszechnych stołówek studenckich można śmiało stwierdzić, że takich miejsc tu po prostu nie ma. Odwiedzając strony internetowe trzech wybranych uczelni (Politechnika Wrocławska, Uniwersytet Wrocławski oraz Uniwersytet Przyrodniczy we Wrocławiu) znajdziemy informację dotyczące lokali oferujących posiłki dla uczących się, jednak żaden z nich nie jest stołówką w takim kształcie o jaki walczy dziś wielu studiujących.

Zacznijmy od Politechniki Wrocławskiej. Na kampusie, w budynku C-18 działa stołówka w Strefie Kultury Studenckiej. Ceny w tym miejscu są dość standardowe. Za obiad zapłacimy tu około 30-40 zł, a więc wcale nie tak mało. W sieci nie znajdziemy także informacji na temat systemowego finansowania tego lokalu. A jak wyglądało to kiedyś? Politechnika Wrocławska miała swoją sławną stołówkę, która mieściła się w budynku B-10 przy zbiegu ul. Smoluchowskiego i Wybrzeża Wyspiańskiego. Budynek powstał w latach 70.:w dolnych kondygnacjach działały również kluby studenckie. Po transformacji w latach 90. budynek przestał pełnić funkcję stołówki i m.in. organizowano tam popularną giełdę komputerową. W 2015 r. budynek wyburzono, a w jego miejscu powstać ma Centrum Zaawansowanych Technologii Nano-Bio-Info. Jeśli chodzi o Uniwersytet Wrocławski, sytuacja jest bardzo podobna. Studenci tej uczelni korzystają głównie z barów mlecznych, okolicznych restauracji oraz punktów gastronomicznych w budynkach uczelni. Model ten zatem odbiega bardzo od dawnej infrastruktury socjalnej. Na Uniwersytecie Przyrodniczym znajdują się dwa lokale, w których serwowane są posiłki dla studentów tejże uczelni. Niestety obydwa nie są stołówkami publicznie finansowanymi chociażby w części.

Czy to oznacza, że w Polsce nie mamy już wcale stołówek jak za dawnych lat? Wygląda na to, że obecnie jedyną klasyczną stołówką akademicką jest ta znajdująca się na Uniwersytecie Warszawskim obok Wydziału Polonistyki. Można tam zjeść obiad w ramach wykupionego abonamentu lub dowolnie wybrane danie z aktualnej oferty. Posiłki można kupić także na wynos – wszystko w rozsądnej cenie. Warszawska stołówka oferuje także wykup abonamentów obiadowych, które popularne były na uczelniach w czasach PRL-u. Fakt, iż w dzisiejszych czasach w całej Polsce mamy tylko jedną tego typu stołówkę jest zatrważający. Jak do tego doszło?

Posiłek dla studenta: prawo czy przywilej?

Otwarcie stołówki na Uniwersytecie Warszawskim jest efektem studenckiego protestu, który odbył się wiosną roku 2025 r. Inicjatorami było Warszawskie Koło Młodych Inicjatywy Pracowniczej i Studencka Inicjatywa Mieszkaniowa. Studenci domagali się stołówki z cenami odpowiednimi do realiów oraz tanich akademików. Po czterdziestu dniach podpisano porozumienie z władzami Uniwersytetu Warszawskiego oraz MNiSW.

Na stronie Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego czytamy:

Realizując konsekwentnie politykę wspierania studentów i odpowiadając na rosnące potrzeby środowiska akademickiego, Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego zorganizowało debatę poświęconą domom studenckim i publicznym stołówkom. W czwartek 12 czerwca w siedzibie ministerstwa pojawili się przedstawiciele uczelni, studenci, eksperci, reprezentanci organizacji społecznych oraz partnerzy rządowi. Efektem wielogodzinnych rozmów jest podpisane przez uczestników porozumienie.

W odniesieniu do obecnej sytuacji wsparcia socjalnego studentów – lub raczej jego braku – wydźwięk powyższego cytatu wydaje się dość ironiczny. Gdyby nie oddolna inicjatywa studentów i zorganizowanie strajku możliwe, że dzisiaj nie wspominalibyśmy o uruchomieniu stołówki na UW.  Czym zatem jest rozumiane przez władze „konsekwentne realizowanie polityki wspierania studentów i odpowiadanie na rosnące potrzeby środowiska akademickiego”? 

Jeden z punktów porozumienia brzmiał: 

Do końca 2025 opracowanie założeń programu wspierające rozbudowę stołówek na uczelniach. Promocja pośród władz uczelni programów, które zwracają uwagę na aspekt socjalny życia studentów oraz promują aktywność studentów. Pokazywanie i wspieranie dobrych praktyk w tym zakresie.

Debata z dnia 12.06.2025 r. poświęcona domom studenckim i publicznym stołówkom w Ministerstwie Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Fot.: gov.pl

Od czerwca ubiegłego roku niestety nie widać znaczących postępów w tej sprawie. Studenci nadal domagają się przywrócenia na uczelniach stołówek powszechnych w modelu takim jak dawniej. Przykładów takich apeli jest więcej. W serwisie OZZ Inicjatywa Pracownicza możemy znaleźć datowany na 6 lutego 2026 r. list otwarty w sprawie zapewnienia dostępu do wyżywienia oraz stworzenia publicznej stołówki Akademii Sztuki w Szczecinie. Z treści apelu wynika, że na terenie szczecińskiej AS nie ma żadnego punktu gastronomicznego. Ponadto na terenie uczelni nie funkcjonuje żadna infrastruktura umożliwiająca regularne, zdrowe i dostępne cenowo żywienie, a osoby studiujące zmuszone są korzystać z przypadkowych i niskiej jakości alternatyw, najczęściej napełniając kasy okolicznych supermarketów.

Dostęp do ciepłych i wartościowych posiłków stanowi fundamentalny element tych warunków. Zapewnienie możliwości do godnego studiowania jest obowiązkiem instytucji. Jest to zobowiązanie wynikające z sensu istnienia uczelni.– fragment listu otwartego OZZ IP.

Nasuwa się zatem pytanie: czy coś tak oczywistego i podstawowego jak potrzeba wyżywienia powinno być przedmiotem debat i apeli młodych ludzi w XXI w.?

Zderzenie z rzeczywistością

Ciężko nie być pesymistycznie nastawionym do obecnej sytuacji wsparcia socjalnego studentów w Polsce. Mimo, że uruchomienie stołówki na Uniwersytecie Warszawskim daje nadzieję, jest to jedynie kropla w morzu potrzeb. Jedna stołówka wiosny nie czyni. Obecnie na wielu polskich uczelniach studenci wciąż nie mają miejsca, gdzie mogliby tanio zjeść. Natomiast na pewno brakuje takich, w których można by było tanio się przespać. Bo choć MNiSW zapewnia, że problemy bytowe studentów leżą im na sercu, trudno dostrzec to w praktyce.

 Tekst: Agnieszka Traczyk, red. Sebastian Rogalski, AS

Grafika: Patrycja Bania