„Na pewno jest takie poczucie spełnienia”. Znamy drugiego nominowanego do Kubka dla Wykładowcy!
Doktorant Maciej Tadej to nieposkromiony matematyczny geniusz związany z Instytutem Matematyki Uniwersytetu Wrocławskiego! Do plebiscytu zgłoszony został z uwagi na swoją determinację i luźne podejście do nauczania. Więcej o swojej pracy akademickiej opowiedział w wywiadzie dla Radia LUZ!
Ci, którzy na co dzień mają styczność z przedmiotami ścisłymi na Uniwersytecie Wrocławskim, zapewne znają doktoranta Tadeja. Jego charakterystyczna osobowość sprawia, że nauka nawet tak trudnego przedmiotu przychodzi studentom z łatwością.
Jego praca nie skupia się jednak wyłącznie na kształceniu uczniów – jako pracownik naukowy wspiera lokalne projekty naukowe. Współpracuje m. in. z Fundacją Matematyków Wrocławskich oraz Komitetem Marketingowym Olimpiady Sztucznej Inteligencji.
W przyszłości natomiast planuje też walkę o stanowisko adiunkta. Ciekawi jego historii? Zapraszamy do lektury!
Nie jest zwyczajnym wykładowcą
Doktorant Tadej pragnie swoją pracą stworzyć dla uczniów profesjonalną przestrzeń do poszerzania wiedzy. Moi studenci wiedzą, do kogo idą. Jego sposoby nauczania nie opierają się na metodzie kopiuj-wklej. Każde zajęcia mają wnieść coś nowego do naukowego życia studentów.
Odczuwam z tego frajdę, ale nie jest to mój priorytet. Skracam dystans, staram się być bezpośredni, chcę angażować ludzi w rzeczy wychodzące poza mury uniwersytetu. Staram się organizować projekty, żeby studentom łatwiej było wejść na rynek pracy – mówił w wywiadzie dla Radia LUZ.
Priorytetem jego pracy w Instytucie Matematyki są badania, podczas których doktorant stawia przede wszystkim na współpracę. Pragnie łączyć podobne dziedziny, by ćwiczyć logiczne myślenie wraz z kreatywnym. To właśnie wtedy rodzą się najciekawsze pomysły.
Angażujemy się w projekty interdyscyplinarne. Matematycy współpracują z informatyki, fizykami, biologami, ludźmi z finansów. Staram się otwierać ludziom oczy na to, że są właśnie takie możliwości.
„Zawsze chciałem robić rzeczy ważne…”

Zapytany o najważniejszą wartość, jaką przynosi jego praca, odpowiada, że jest to poczucie jej użyteczności. Poprzez swoje projekty nieustannie rozwija pewną część matematycznego świata.
Na pewno jest takie poczucie spełnienia, poczucie przydatności dla społeczeństwa.
Motywuje go myśl, że jego badania mogą przyczynić się do czegoś większego. Nawet jeśli nie bezpośrednio.
Spryt sygnałem do zmiany
Zajęcia na uczelni czasem wiążą się z niespodziewanymi sytuacjami. Aby sobie z nimi poradzić, potrzeba pewnej łatwości w przystosowywaniu się. Jak jednak mówił doktorant, ta praca uczy go adaptacji. Dzięki niej jest w stanie podejść do realiów pracy na większym luzie.
Podzielił się także z nami jedną ze śmieszniejszych historii. Był to dla niego niespotykany, choć dość zabawny zbieg okoliczności.
Podczas sprawdzania okazało się, że pięć na piętnaście prac, które sprawdzałem były niemalże identyczne. Ludzie potrafili oddać mi coś ze wstawką „tu dodaj obrazek, który wygenerujesz” – wyznał.
Nie był to jednak dla niego powód do obaw. To znak, że system stał się przestarzały – dlatego sytuacja skłoniła go do refleksji. Zamiast walczyć ze studentami, postanowił znaleźć rozwiązanie.
Czasy się zmieniają. To, w jaki sposób uczymy studentów, powolutku staje się być bezsensowne. Dzięki temu byliśmy w stanie wymyślić nowy sposób uczenia, teraz trochę inaczej prowadzimy laboratoria. Więc wszystko wyszło na plus.
Zdradził nam też, że żaden z nich nie ucierpiał podczas oceniania prac. Aby dowiedzieć się więcej, posłuchaj całej rozmowy Julii Franczuk z doktorantem Maciejem Tadejem:
tekst: Olga Konowalska, gfx: Ola Gałan, foto: Dawid Gruszka
