Od miłośnika kina do kuratora Nowych Horyzontów. Rozmowa z Piotrem Czerkawskim
Czy kino może być sposobem patrzenia na świat, a nawet… odrębnym żywiołem? Piotr Czerkawski, krytyk filmowy i kurator kina Nowe Horyzonty, autor książki Drżące kadry, opowiada o filmach, które nie tylko się ogląda, ale naprawdę przeżywa.
„Najwięcej przyjemności sprawia mi zaproszenia filmowców i rozmowa z nimi. To jest mój żywioł.” – mówi krytyk w rozmowie, w której wracamy zarówno do początków jego miłości do kina, jak i do obecnych zajęć naszego gościa.
Przełomowym momentem w życiu Piotra okazał się seans Pulp Fiction Quentina Tarantino. Wtedy to, będąc jeszcze nastolatkiem, nie wyobrażał sobie, że jego zainteresowania w przyszłości staną się pracą.
„Lubię filmy, które jednocześnie dają do myślenia i mają w sobie lekkość, przynoszą widzowi frajdę. W kinie najbardziej lubię momenty, gdy udaje się połączyć te dwa pozorne przeciwieństwa”
Od 2017 roku Czerkawski współpracuje z kinem Nowe Horyzonty jako kurator shortlisty festiwalowej. Dużo czyta i pisze o filmach, ogląda i analizuje liczne produkcje, wybierając w końcu te najlepsze, które zostaną pokazane w trakcie festiwalu.
Piotr Czerkawski z dużym sentymentem wspomina lata, kiedy mógł całkowicie zanurzyć się w świat filmu. Podkreśla, że był to czas beztroski i intensywnego przyswajania kolejnych produkcji; zdarzało się, że pochłaniał nawet pięć (!) filmów dziennie. Teraz, gdy kino stało się także pracą, takich chwil jest mniej, ale krytyk wciąż wraca do nich z nostalgią – zwłaszcza podczas festiwali, kiedy choć na chwilę może znów wejść w rolę wyłącznie widza. Wśród filmów szczególnie mu bliskich wymienia Kaboom oraz Jestem cyborgiem i to jest OK.
„Moją pasją jest pokazywanie polskich filmów krótkometrażowych, odkrywanie filmowców na początku drogi: wybieranie ich filmów, prezentowanie na festiwalach i prowadzenie spotkań”
W Nowych Horyzontach miał okazję gościć wielu twórców, m.in. Piotra Domalewskiego, Wojciecha Smarzowskiego czy Jana Komasę. Wspomina także spotkanie z raperem Łoną przy jego debiucie reżyserskim Poniedziałek Paprotka. Piotr docenia autentyczność i poczucie humoru Łony.
„Dla mnie to jest miara takiej uczciwości twórczej, że jeżeli ktoś robi filmy pełne empatii, wyrozumiałości, jakiegoś delikatnego humoru, to bardzo się cieszę, gdy okazuje się, że w kontakcie jeden na jeden ten człowiek jest taki sam’’
Dziś działalność Piotra przybiera również bardziej artystyczną formę: jako współscenarzysta pracuje nad własnymi dziełami. Jednym z nich jest krótkometrażowy film Bez reszty, nagrodzony i prezentowany na najważniejszych polskich festiwalach, m.in. w Krakowie, Gdyni i Warszawie. Obecnie pracuje nad kolejnymi scenariuszami, w tym nad projektem pełnometrażowym.
W podcaście usłyszycie o filmie Bez reszty,pracy filmowego kuratora, drodze kinomana i momencie, w którym pasja staje się zawodem:
autor: Vitalik Sul
red.: Sebastian Rogalski