Pac-Man – w pogoni za nieśmiertelnością
22 maja każdego roku gracze i pasjonaci wszystkich krajów łączą się w obchodach Dnia Pac-Mana – gry, która na stałe zarysowała się na kartach dziejów branży gier komputerowych. Jej historia to opowieść o wizji, nieoczekiwanym sukcesie i niesprawiedliwości. Jedno jest pewne – to historia warta poznania.
Nieco kontekstu
Późny maj 1980 roku. Na japońskim rynku gier debiutuje Pac-Man, wyróżniający się na tle innych wydanych wówczas tytułów, takich jak Space Invaders, czy Asteroids. Rok i pięć miesięcy. Tyle czasu 9-osobowy zespół prowadzony przez Toru Iwataniego potrzebował na jego opracowanie i publikację, ustanawiając rekordową jak na tamte czasy długość trwania produkcji. Efekt: międzynarodowy rozgłos i setki tysięcy sprzedanych automatów. Ale co w nim takiego specjalnego?


Japoński i amerykański plakat reklamowy Pac-Mana
Uniwersalizm Iwataniego
Nadrzędnym celem nadającym kierunek pracy Iwataniego było przełamanie schematu. Nie chciał powtarzać tego, co już było. Na rynku przesyconym grami pełnymi przemocy i przemawiającymi przede wszystkim do męskiej publiczności, zamierzał dać początek czemuś nowemu. Rezultatem miała być gra, przy której każdy spędzi długie godziny – niezależnie od płci czy wieku.
Zastanawiając się nad grą atrakcyjną również do kobiet, Iwatani postanowił wdrożyć motyw jedzenia – w jego percepcji związany z ich codziennymi aktywnościami. Stąd jej oryginalna nazwa, Puck-Man (wym. Pakkuman), pochodząca od japońskiej onomatopei „paku paku taberu”, odnoszącej się do ruchu ust w trakcie jedzenia. Ruchu, który z czasem został jedną z flagowych charakterystyk gry.

Rozgrywka opiera się na sterowaniu żółtą kulą – Pac-Manem. Przemierzając korytarze labiryntu, gracz musi „zjeść” wszystkie znajdujące się w nich mniejsze, białe kulki – to warunek przejścia na kolejny poziom. Przeszkadzają mu w tym wrogo nastawione duszki – Blinky, Pinky, Inky i Clyde – każdy wykazujący odrębną osobowość, determinującą jego sposób postępowania. Na planszy każdego poziomu znajdują się także cztery większe „kulki mocy”, zapewniające możliwość kontrataku i tymczasowego wyeliminowania duszków z gry, dając graczowi szansę na szybką ucieczkę.
Kulturowa ekspansja
Cechą wyróżniającą prezencję Pac-Mana jest jej zasięg. Z nawiązaniami do jego postaci spotkacie się w filmach, świecie mody, czy uczestnicząc w wydarzeniach sportowych. Innymi słowy: zdaje się przenikać do coraz odleglejszych gałęzi popkultury i wcale nie zwalnia tempa. Tak też ukazał się w nakręconym w 2015 r. filmie Pixels, w którym – jako jeden z głównych antagonistów – stał się narzędziem w rękach kosmitów. Zaledwie rok później, bo w 2016 r., wziął udział w ceremonii zamykającej Letnie Igrzyska w Rio de Janeiro – tym razem jako część animacji-zapowiedzi ich następnej edycji zlokalizowanej w Japonii. Wreszcie, w 2020 r., marka Champion wypuściła kolekcję inspirowanych Pac-Manem ubrań. To zaledwie parę przykładów świadczących o skali jego wpływu na kulturę i media.
Garść ciekawostek
Z pozoru nieskomplikowany system gry skrywa pewien zaawansowany mechanizm. Jak już wiecie z poprzedniej części artykułu, każdy z duszków posiada własną osobowość. Nie jest to zabieg wyłącznie kosmetyczny, czy fabularny. Duszki funkcjonują według bazującego na sztucznej inteligencji, korespondującego z ich cechami algorytmu. Blinky atakuje w sposób bezpośredni, Pinky usiłuje pozycjonować się naprzeciw Pac-Mana, odcinając mu drogę ucieczki, Inky działa w sposób nieprzewidywalny, monitoruje pozycję Blinky’ego i swojego przeciwnika, a Clyde – naprzemiennie goni go bądź ucieka. Ten pomysłowy zabieg niewątpliwie przyczynił się do odniesionego przez grę sukcesu, stwarzając wrażenie psychologizmu posługujących się odmiennymi strategiami duszków i czyniąc ją mniej monotonną.




Duszki; Blinky, Pinky, Inky i Clyde
Pac-Man był jedną z pierwszych gier zawierających tzw. cutscenki (ang. cutscenes), nazywane również „przerwami na kawę” – nieinteraktywnymi, filmowymi wstawkami, przedstawiającymi krótkie urywki wydarzeń związanych z fabułą gry. W oryginalnej wersji gry, pojawiają się one po rundzie drugiej, piątej i dziewiątej, ukazując humorystyczne zajścia między Pac-Manem a jednym z duszków.
350 tysięcy maszyn do gier sprzedanych w przeciągu pierwszych 18 miesięcy i grube miliony, zarówno ze sprzedaży tytułu jak i związanych z nim artykułów promocyjnych na całym świecie. Te liczby nie kłamią – na ich podstawie moglibyście oczekiwać, że Pac-Man przyniósł swojemu twórcy niewyobrażalne bogactwo. Tymczasem… nic bardziej mylnego. W działającej prężnie maszynie sukcesu pojawił się zgrzyt. Toru Iwatani, jako pracownik japońskiej firmy Namco, poza swoim standardowym wynagrodzeniem nie zarobił na tym wyjątkowym projekcie zupełnie nic. Czy rozgłos, jaki zapewniło mu bycie autorem hitu, był wystarczającą rekompensatą?
Jak zagrać?
Istnieje szansa, że do tego momentu część z Was zapragnęła osobiście doświadczyć fenomenu Pac-Mana. Można to osiągnąć przez emulację – w internecie krąży parę platform umożliwiających rozgrywkę. Jeśli jednak to nie wystarcza, nie martwcie się – z odsieczą przychodzi Muzeum Gier i Komputerów Minionej Epoki znajdujące się przy Placu Orląt Lwowskich we Wrocławiu, w którym będziecie mogli zagrać na retro automacie do gier!
tekst: Aleksander Janiszewski