past self – gravetown
Chyba wszyscy dobrze wiemy, że gdy jesień na dobre zadomawia się w naszych sercach, nadchodzi ogromna potrzeba sięgnięcia po mroczną muzę. Muzę, która zaoferuje nie tylko chłodne brzmienie, ale i nieco nostalgiczny, a może i nawet dreszczowy nastrój. Wówczas z pomocą przychodzi koreański (bo przecież nie samym k-popem Korea stoi) zespół – past self, eksperymentujący z darkwavem, post-punkiem oraz k-gothem.
W naszym mocograju, utworze gravetown, melancholia nie potrzebuje eksplozji emocji, aby zabrzmieć przejmująco. Cały nastrój zaczyna się budować od upiornych syntezatorów, które tworzą zamgloną przestrzeń. Przygrywa też bas, osadzający kawałek w post-punku i jednocześnie napędza on cały numer. Wokal zaś sprawia wrażenie, jakby był gdzieś za ścianą, co tylko potęguje niepokojący klimat. Tym samym past self pokazuje, że przestrzeń oraz nastrój są równie ważne, jak warstwa muzyczna. Ich propozycja na serwowanie k-gothowej muzy bardziej hipnotyzuje, niż przytłacza energią.
Paulina Madej