Recenzja Haerelands

Recenzja Haerelands
Są krainy, które nie widnieją na mapach. Ziemie bez korony, bez sztandaru i bez litości — miejsca, gdzie historia nie została zapisana atramentem, lecz krwią, stalą i popiołem. Takie są Haerelands.

Haerelands

Haerelands to świat ukształtowany przez bratobójcze wojny, przeklęte artefakty, zjawy przeszłości i morskie potwory czające się pod falami. Kraina, w której dawne tragedie nigdy naprawdę się nie kończą — one tylko zmieniają swoje oblicze. To właśnie tutaj rozgrywają się trzy zamknięte opowieści, składające się na antologię Haerelands.  Każda z nich śledzi losy zwykłych ludzi rzuconych w niezwykłe okoliczności — bohaterów, którzy nie szukali chwały, lecz zostali schwytani przez przeznaczenie.
Za album odpowiadają Wojciech Odroń (scenariusz) oraz Jachu Kaczmarczyk (rysunki) — twórcy budujący od podstaw autorski świat dark fantasy, który wyróżnia się surowym klimatem, tragizmem wyborów i konsekwentnie mroczną estetyką. Album wydany przez Kulturę Gniewu oferuje pełno kolorową oprawę graficzną, która podkreśla ciężki, melancholijny ton opowieści. Premiera odbyła się 24 stycznia 2026 roku.
A jak oceniany jest komiks?

„Ten świat jest w głowach twórców bardzo konkretny, bardzo uwypuklony, bardzo porządnie rozpisany i próbują to przekazać czytelnikowi poprzez wzmianki i poprzez różne szczegóły, które umieszczają w dialogach między postaciami. Przez to, że zdecydowano się na formę właśnie takich krótkich historyjek, nie dostajemy wystarczająco czasu w tym świecie, aby naprawdę poczuć czym różni się od takiej generycznej fantastyki, którą często widujemy w literaturze.” – mówi Łukasz Mikołajczyk.

Co z oprawą graficzną?

„Natomiast jeżeli chodzi o warstwę artystyczną to jest to coś naprawdę ciekawego dlatego, że autorzy czerpią garściami nie tylko z kultury średniowiecznej naszej europejskiej, ale również zasięgają do stron orientalnych i do stref północnych. Pierwsza historyjka jest oparta na średniowieczu, jakie my znamy, takie około czeskie polskie. Druga przechodzi do ewidentnie inspirowanej Marokiem, miastami na wschodzie, a trzecia właśnie kojarzy się z wikingami, z tymi kulturami północnymi.” – dodaje prowadzący w Pełnej Kulturze.

Posłuchaj recenzji Haerelands z Pełnej Kultury autorstwa Łukasza Mikołajczyka.
tekst: Paulina Haglauer