Recenzja z Pełnej Kultury: spektakl „Służące do wszystkiego”
Wyjazd z rodzinnej wsi w poszukiwaniu lepszego życia… i brutalne zderzenie z rzeczywistością. Służące do wszystkiego nie jest zapewne jedyną historią, w której ten scenariusz się powtarza. Z pewnością jest jednak jedną z najmocniejszych i najbardziej poruszających. Spektakl na podstawie książki chwalono za oryginalność, wyrazisty społeczny przekaz oraz znakomitą zespołową grę aktorek.
W poniedziałkowej audycji Pełnej Kultury Iza Mełeszko opowiadała o historii przedstawienia i jego znaczeniu:
Jest to spektakl o kobietach, dziewczynach i dziewczynkach z okolicznych wsi, które przyjeżdżały do wielkiego miasta kuszone wizją zarobku i tego, że wreszcie będą mogły jakoś wyjść z tego rodzinnego więzienia – gdzie oprócz nich było jeszcze przynajmniej osiem innych sióstr i braci – w którym były praktycznie tylko ciężarem i bagażem.
Zamiast spełnienia marzeń spotykały je jednak ciężka praca, upokorzenie oraz brak szacunku. Twórcy spektaklu pokazują, że historia tych kobiet przez lata pozostawała przemilczana, choć stanowiła ważną część społecznej rzeczywistości. To opowieść o tych, które wykonywały najtrudniejsze obowiązki, pozostając jednocześnie niewidzialne.
Główna bohaterka – Emilka – jest młodą dziewczyną ze wsi, pełną nadziei i wielkich marzeń. Wyjeżdża do miasta i zatrudnia się jako służąca, wierząc, że ta praca pozwoli jej rozwinąć skrzydła i odmienić życie. Bardzo szybko odkrywa jednak, że codzienność wygląda zupełnie inaczej. Bycie służącą oznacza ciężką pracę od świtu do nocy, podporządkowanie, brak własnego głosu oraz stopniową utratę tożsamości. Dziewczyna staje się jedną z wielu „Kaś” czy „Maryś” – jak pogardliwie i bezosobowo nazywano służące.
Na szczególną uwagę zasługuje scenografia oraz sposób przedstawienia codzienności bohaterek. Symboliczne elementy sceniczne, takie jak kuchenne wnętrza czy ciasne, zamknięte przestrzenie, podkreślają ich podporządkowaną pozycję. Kobiety ubrane są w identyczne białe fartuszki – stają się funkcją, rolą, a nie osobami z własną historią i marzeniami.
Ważną rolę odgrywa także ruch sceniczny, który momentami jest mechaniczny i powtarzalny, niczym niekończąca się codzienna praca. Muzyka buduje emocjonalny klimat spektaklu, a projekcje multimedialne oraz zbliżenia twarzy aktorek wzmacniają przeżycia widza, pozwalając jeszcze mocniej wejść w świat bohaterek.
Co się stało z poprzednimi służącymi? Nie wiadomo. Bardzo podobało mi się to, jak została przedstawiona relacja Emilii z duchem poprzedniej Kasi. To, jak bardzo ją prześladowała, ale też jak bardzo ją wspierała, bo jednak była porzucona sama sobie – dodaje Izabela w Radio LUZ.
To spektakl poruszający, momentami smutny, ale niezwykle potrzebny. Pokazuje, że historia służących to nie tylko zamknięty rozdział przeszłości, lecz także opowieść o nierównościach społecznych, które w różnych formach istnieją do dziś. Dzięki sugestywnej scenografii, muzyce i mocnym rolom aktorskim przedstawienie zostaje w pamięci widza na długo i skłania do refleksji.
Posłuchaj całej rozmowy o spektaklu w audycji Pełnej Kultury, którą poprowadziły Magdalena Gursztyn, Izabela Mełeszko i Zuzanna Madurska.
tekst: Paulina Haglauer