Roll Deep – Entourage

Oldschoolowi grime’owcy mają święto. Oto Roll Deep, najbardziej legendarna ekipa odpowiadająca za pierwszą falę południowolondyńskiego brudu, po 24 latach od właściwego debiutu i 14 od poprzedniego wydawnictwa, powraca z nowym materiałem. W międzyczasie wszystkim członkom składu wydarzyło się sporo sukcesów (ostatni ważny: Grammy dla Flowdana za wwiercające się w subwoofer Rumble), ale wiadomo, że każdy, kto w 2005 r. bujał się do The Avenue, a w 2009 tracił hamulce przy Bonkers czekał na powrót w niemal pełnym składzie – i tym właśnie jest mikstejp Best In The Game.

Zbawiciele sceny w ogóle tu nie dziadują, zamiast tego raczą oddanych fanów nawijką ostrą (ale zdecydowanie nie cienką) jak polsilver, jak dawniej pokazując, wedle słów specjalisty od gatunku red. Szeląga, wiele twarzy na przestrzeni każdego z ośmiu numerów. Do Mocograjów wybraliśmy Entourage, agresywnego tłuściocha, w którym pomimo wieku i doświadczenia emcees każda sylaba idealnie trafia we wcale nie tak łatwy do nawinięcia bit. Trochę szkoda, że na wydawnictwie zabrakło i założyciela składu Wileya, i jego największej gwiazdy Dizzeego Rascala, ale nie ma co marudzić: każdy z obecnych tu członków zapewnia tyle gravitas, że można by nim obdzielić kilka drillowych albumów.

 

Sebastian Rogalski