Rozegrane na LUZie

Rozegrane na LUZie
Za nami kolejny tydzień sportowych emocji, zatem czas na kolejny odcinek cyklu Rozegrane na LUZie. Tym razem przedstawimy sukcesy polskich zawodników w judo i strzelectwie sportowym, a także przybliżymy biegi Wings for Life. Na koniec zajrzymy na tenisowe korty ziemne i podsumujemy ostatnie tygodnie touru.

 

Weekend cudów polskiego sportu w Duszanbe i Osijeku

Maj to dla Polaków szczególny czas, w którym patriotyzm miesza się z radością wiosennego odrodzenia. Jednak w 2026 roku obchody Dnia Flagi oraz Rocznicy Uchwalenia Konstytucji 3 Maja zyskały oprawę, której nie powstydziliby się najwięksi reżyserzy sportowych widowisk. Podczas gdy w kraju powiewały biało-czerwone barwy, polscy sportowcy na matach w dalekim Tadżykistanie oraz na strzelnicach w chorwackim Osijeku sprawili, że Mazurek Dąbrowskiego stał się ścieżką dźwiękową tamtych dni. To był triumf woli, precyzji i polskiej myśli szkoleniowej.

Królowa maty

Wszystko zaczęło się od niesamowitego występu Aleksandry Kowalewskiej podczas turnieju Grand Slam w Duszanbe. Kategoria  -70 kg od lat uchodzi za jedną z najbardziej wyrównanych w kobiecym judo, ale w Tadżykistanie Polka sprawiła, że wyglądała ona na teatr jednej aktorki.

Droga do finału w wykonaniu Kowalewskiej była pokazem pewności siebie. Kulminacyjnym momentem eliminacji był półfinałowy pojedynek z Chorwatką Janą Cvjetko. Polka nie pozostawiła rywalce żadnych złudzeń, kończąc walkę przed czasem spektakularnym ipponem. Tym zwycięstwem wysłała jasny sygnał finałowej przeciwniczce – utytułowanej Austriaczce Michaeli Polleres – o swojej dyspozycji.

Finał był starciem dwóch różnych światów: doświadczenia medalistki olimpijskiej z Austrii i niespożytej energii oraz technicznego kunsztu Polki. Kowalewska, prowadzona przez sztab szkoleniowy z legendarnym Pawłem Nastulą na czele, wytrzymała presję. Zdobyła pierwszy medal zawodów tak wysokiej rangi i to w wieku zaledwie 21 lat. Złoto jest nie tylko sukcesem indywidualnym, ale także dowodem na to, że polskie judo kobiece wraca na salony. Widok Oli na najwyższym stopniu podium, z medalem na szyi i biało-czerwoną flagą w tle, był idealnym prologiem do tego, co miało wydarzyć się w niedzielę.

Historyczny Ippon wagi ciężkiej

Jeśli sobota należała do Aleksandry, to niedziela – Święto Konstytucji 3 Maja – stała się dniem Jakuba Sordyla. Kategoria ciężka (+100 kg) zawsze budzi największe emocje, a turniej w Duszanbe był pod tym względem wyjątkowy. Gdy z drabinki odpadli najwyżej rozstawieni faworyci, otworzyła się szansa, którą Sordyl bezlitośnie wykorzystał.

Półfinałowa walka Jakuba z faworytem turnieju, Ushangim Kokaurim z Azerbejdżanu, to materiał na film motywacyjny. Polak stracił waza-ari i wydawało się, że finał ucieka mu sprzed nosa – jeśli zawodnik straci dwa waza-ari kończony jest pojedynek. Jednak to, co pokazał w drugiej fazie walki – skupienie i żelazna konsekwencja – pozwoliło mu odwrócić losy pojedynku.

W finale czekał na niego Bislan Katamardov, mistrz świata juniorów. Sordyl, mimo że nie był stawiany w roli faworyta przed turniejem, zakończył finał w najbardziej widowiskowy sposób – potężnym ipponem. Mazurek Dąbrowskiego wybrzmiewający w Duszanbe dokładnie 3 maja miał symboliczny wymiar. To pierwszy złoty medal Jakuba w turnieju rangi Grand Slam, co stanowi milowy krok w jego karierze. Warto również wspomnieć o Kindze Wolszczak, która w kategorii +78 kg wywalczyła wysokie, 5. miejsce, potwierdzając siłę polskiej reprezentacji w kategoriach ciężkich.

Strzelecka precyzja w Osijeku z Wrocławskim akcentem

Równolegle z emocjami na tatami, w chorwackim Osijeku trwała polska dominacja na strzelnicach podczas Mistrzostw Europy 300 m. Tam głównym bohaterem Dnia Flagi został Tomasz Bartnik. Zawodnik Legii Warszawa udowodnił, że w konkurencji karabin standard 3 postawy open nie ma sobie równych. Wynik 589 punktów przyniósł mu upragniony tytuł Mistrza Europy.

Bartnikowi dzielnie sekundowali koledzy z kadry: Maciej Kowalewicz (6. miejsce) oraz Karolina Romańczyk (8. miejsce). To właśnie dla Romańczyk (Śląsk Wrocław) turniej w Osijeku stał się prawdziwym festiwalem medali. Jej dorobek z tego wyjazdu jest imponujący:

  • Srebro w zawodach Grand Prix w konkurencji karabin 300 m leżąc (598 pkt).
  • Brąz w konkurencji karabin trzy postawy 300 m (584 pkt).
  • Złoto w duecie z Tomaszem Bartnikiem.

 

Zwycięstwo duetu Romańczyk-Bartnik w konkurencji mieszanej to dowód na to, że polskie strzelectwo stoi na fundamentach wypracowanych w wojskowych klubach sportowych. Oboje są żołnierzami Centralnego Wojskowego Zespołu Sportowego, co dodaje ich sukcesom dodatkowego, patriotycznego prestiżu. Pani sierżant i starszy kapral pokazali, że polski mundur kojarzy się z najwyższą jakością i precyzją.

Wspaniałym domknięciem dla występów naszych karabiniarzy był sukces Andrzeja Burdy. Reprezentant klubu KOBUDO Opole, wykazując się stalowymi nerwami, wystrzelał tytuł Wicemistrza Europy w konkurencji karabin 300 m 60 strzałów leżąc. Wynik 598 punktów pozwolił mu stanąć na drugim stopniu podium, pieczętując tym samym fenomenalny bilans medalowy biało-czerwonych w Osijeku.”

Rekord Polski i srebrna drużyna kobiet

Sukcesy w Osijeku nie kończyły się na konkurencjach 300 m. Polska ekipa strzelecka błysnęła również na dystansie 50 metrów. Żeńska drużyna w składzie: Natalia Kochańska, Aleksandra Pietruk oraz Julia Piotrowska wywalczyła srebrny medal w konkurencji karabinu 3 postawy.

To srebro jednak mieni się złotem, ponieważ zawodniczki uzyskały wynik 1766 punktów, co jest nowym rekordem Polski, pokazując ogromny postęp w tej dyscyplinie. Indywidualnie Pietruk zajęła wysoką piątą lokatę, a Maciej Kowalewicz siódmą, co potwierdza, że polscy strzelcy na stałe zagościli w europejskiej czołówce.

Ostatnie dni udowodniły, że polski sport ma się świetnie, a biało-czerwone barwy budzą podziw na całym świecie – od Azji Środkowej po Bałkany. Sukcesy Aleksandry Kowalewskiej i Jakuba Sordyla w judo to efekt ciężkiej pracy na treningach pod okiem mistrzów takich jak Paweł Nastula. Z kolei grad medali w strzelectwie to owoc niesamowitej koncentracji i stabilności formy naszych zawodników-żołnierzy.

Dla kibiców te sukcesy były najlepszym sposobem na uczczenie majowych świąt. Widok polskiej flagi wciąganej na maszt w Duszanbe i Osijeku przypomniał nam, że sport to najpiękniejsza forma narodowej dumy.

Tekst: Anastazja Dymitr

Red. Zuzanna Kochanowska

Pomoc płynąca z biegania

Dla każdej osoby bieganie jest czymś innym. Niektórzy wstają z samego ranka, aby założyć buty sportowe i pokonać kilka luźnych kilometrów przed pójściem do pracy. Inni traktują to jako sposób na życie; ciężko trenujc każdego dnia, aby kiedyś stanąć na upragnionym stopniu  olimpijskiego podium. Znajdą się też osoby uważające, że bieganie nie jest dla nich i wolą przyjemny, spokojny spacer lub jazdę na rowerze. Jednakże istnieją takie wydarzenia, które zrzeszają ludzi, niezależnie od tego, w jakim stopniu są wytrenowani czy ile kilometrów mogą przebiec. Podczas nich, wszyscy łączą siły w szczytnym celu.

Wings for Life

Warto na początek wyjaśnić, czym jest Wings for Life oraz co ma wspólnego ze społecznością biegaczy. Fundacja powstała w 2004 roku, a jej celem jest finansowanie badań nad leczeniem urazów rdzenia kręgowego na całym świecie. Wszystkie opłaty startowe, darowizny i zbiórki pieniędzy, które udało się pozyskać podczas biegów z serii Wings for Life World Run, trafiają bezpośrednio na rzecz badań. Każdy przebiegnięty lub przejechany na wózku inwalidzkim kilometr jest małym kawałkiem wielkiej układanki, dzięki której osoby z urazem rdzenia kręgowego mogą dalej walczyć o swoje zdrowie.

Kiedy zawodnicy wystartują, po 30 minutach w ślad za nimi podąża samochód, który pełni rolę tak zwanej ruchomej mety, stopniowo przyspieszającej. Miejsce, gdzie pojazd minie biegacza, stanowi koniec dystansu uczestnika. W tym roku podczas biegu Wings for Life w Poznaniu, za kierownicą zasiadł po raz kolejny Adam Małysz, który, żartobliwie mówiąc, grał w berka z resztą biegnących zawodników.

Z pewnością, nie każdy znajdzie czas na wyjazd do wspomnianego wcześniej Poznania lub na zagraniczne areny, aby biec z wielkimi tłumami, lecz istnieje inna opcja. Dzięki aplikacji na telefon, każda osoba może pomagać innym z różnorodnych miejsc na świecie, pokonując kilometry samodzielnie i uciekając przed wirtualnym samochodem.

Polskie podwórko

Jak to bywa na wielkich wydarzeniach biegowych, zawsze są pewni liderzy, a i w tym roku nie mogło być inaczej. W Poznaniu podczas Wings for Life najlepiej z mężczyzn wypadł Dariusz Nożyński, który zdołał przebiec 67,96 km, co jest równocześnie drugim najlepszym wynikiem na świecie. Natomiast wśród kobiet, najlepiej zaprezentowała się Monika Brzozowska – ukończyła swój charytatywny dystans na 52,06 km, co dało jej pozycję czwartej kobiety na świecie. Warto jednak pamiętać, że każdy ciężko przebiegnięty kilometr, to przede wszystkim wsparcie biegającego społeczeństwa dla osób, które aktualnie go potrzebują najbardziej.

Tekst: Jan Mokrzycki

Red. Zuzanna Kochanowska

Agnieszka Traczyk i Karol Dziewiałtowski-Gintowt powracają z kolejnym podsumowaniem wydarzeń na kortach tenisowych. Tym razem omówili cztery turnieje – Monte Carlo, Barcelonę, Stuttgart i Madryt – które co roku wyznaczają rytm tenisowej wiosny i pokazują, kto naprawdę jest gotowy na Roland Garros. Zapraszamy do słuchania.