Serce Biblioteki Słowiańskiej. Rozmowa z Alesią Tarasenka

Serce Biblioteki Słowiańskiej. Rozmowa z Alesią Tarasenka
Kiedy trzy lata temu Alesia Tarasenka rozpoczynała pracę w Dolnośląskiej Bibliotece Publicznej we Wrocławiu, na półkach czekały na nią zaledwie cztery białoruskie książki. Dziś ich liczba wzrosła do sześciuset, a Biblioteka Słowiańska stała się dla wielu emigrantów miejscem „literackiej medytacji” i powrotu do korzeni.

Wrocławski Rynek, trzecie piętro kamienicy z widokiem na ratusz. Właśnie tu bije się serce Biblioteki Słowiańskiej. Dla Alesi Tarasenka, która przez 22 lata pracowała na Białorusi jako bibliotekarka, droga do polskich półek i regałów nie była jednak prosta. Wymagało nostryfikacji dyplomu, legalizacji pobytu i opanowania języka. Obecnie Alesia jedną z nielicznych cudzoziemek pracujących w tej instytucji i z pasją buduje mosty między kulturami.

Życie na emigracji radykalnie zmienia to, po jakie lektury sięgamy. Doświadczenie Alesi i lata spędzone w zawodzie udowodniły tę hipotezę. Czytelnicy we Wrocławiu szukają bowiem czegoś innego niż Mińszczanie czy Mohylewianie.

„Emigranckie gusta czytelnicze nieco się różnią. Ludzie w emigracji są bardziej zwróceni ku swemu wnętrzu, odkrywają świat dla siebie. Żyją we własnym kraju „z rozpędu”, nie zastanawiając się, co konkretnie ich interesuje. Na obcej natomiast ziemi… tu bardziej zaczynają o tym myśleć.” opowiada Alesia Tarasenka

Szkolna literatura na Białorusi ogólnie składa się z utworów o „trudnym białoruskim losie”. Męczy to jednak wielu czytelników, a dodatkowo w związku z aktualną sytuacją polityczną, dla wielu tematy wojenne czy tanatyczne są swego rodzaju „triggerami”. Jak zaznacza Tarasenka, to właśnie dlatego Wasil Bykau, jeden z najważniejszych białoruskich autorów XX wieku, nie jest już tak powszechnie czytany. Pisał bowiem głównie o II wojnie światowej. To trudne, moralnie wymagające utwory skupione na losie zwykłego człowieka. Niemniej były stałą częścią szkolnego kanonu. Dziś jednak w bibliotece rzadko można zobaczyć czytelnika sięgającego po książki właśnie tego autora.

Więcej niż wypożyczalnia

Dolnośląska Biblioteka Publiczna to nie tylko pełne książek regały: to także tętniące życiem centrum integracji, gdzie można wziąć udział w warsztatach akwareli, ceramiki, a nawet szycia. Alesia prowadzi projekt „Szyjemy z Alą”, który przyciąga kobiety chcące wspólnie tworzyć czy po prostu spotkać się i porozmawiać. W bibliotece wypożyczyć można także nie tylko książkę (i dobry humor), ale też m.in. gry planszowe.

„Papierowa książka to medytacja. Można do czegoś wrócić, coś przekartkować. Ludzie są już zmęczeni gadżetami”

W rozmowie na Spotify usłyszycie także o tym, dlaczego biblioteka nie kupuje książek bezpośrednio z Białorusi, jak za darmo wyrobić kartę biblioteczną, literaturę jakich krajów znajdziecie w tym miejscu i wiele innych tematów, o których Alesia Tarasenka opowiedziała naszemu dziennikarzowi Jahorowi Prakapowiczowi:

Autor: Anastasiia Krasniuk

Red.: Sebastian Rogalski