Spięty

Spięty

Spięty – pomiędzy muzykiem a poetą

Na początku było Koli – hip-hopowe trio, które dorobiło się tylko jednej płyty. Album Szemrany teraz można już traktować jako zapowiedź unikatowej i błyskotliwej twórczości czekającej Huberta Dobaczewskiego, wokalistę, autora tekstów i kompozytora formacji. Później Koli, zamieniło się w Lao Che, które na zawsze zmieniło polską scenę alternatywną. Zespół stał się legendą jeszcze za swojego istnienia – proponował niepowtarzalne brzmienie, wyjątkowe podejście do słowa i imponującą odwagę w twórczości. Grał muzykę silnie osadzoną w sytuacji społecznej – tu warto wspomnieć o albumie Wiedza o społeczeństwie, historii – Powstanie Warszawskie, czy w religijnych dylematach – Gospel.

Lao Che zawiesiło działalność w 2019 roku, a Hubert Dobaczewski poświęcił się solowej karierze. Zaowocowało to tutyłami Black Mental, Heartcore, a także najświeższym, bo wydanym w 2026 roku, Full H.D. Mieliśmy czas tę płytę przesłuchać, zrozumieć ją i się w nią wkręcić. Teraz przanalizujemy ją, wraz z niezwykle interesującą sylwetką artysty w ramach cyklu Artysta Tygodnia Radia LUZ.


 

Antyszanty

2008

Antena Krzyku

Antyszanty są efektem odważnej decyzji artystycznej – sięgnięcia po gatunek niezbyt lubiany (w tym przypadku nawet przez samego Spiętego), czyli szanty. To nie przeszkodziło Dobaczewskiemu w wyprodukowaniu świetnej debiutanckiej płyty solowej, oddającej jego charakter i ukazującej kolejną odmianę jego talentu. Antyszanty nie bez powodu mają to „anty” w nazwie. Tematyka marinistyczna przeżywa na albumie przeobrażenia – zostaje poddana hiperbolizacji, ale też odarciu z klasycznych jej elementów. Autor w niektórych piosenkach rezygnuje z klasycznego w tym gatunku akordeonu, czy charakterystycznej gitary akustycznej. Wprowadza automat perkusyjny i syntezator. Czuć na tej płycie ukłon do klimatu morskich opowieści. Podmiot tęskni za kobietą, dużo pije, bywa wulgarny, a już na pewno rubaszny. Z szacunkiem dla pierwowzoru idzie jednak ramię w ramię chęć modernizacji i zabawy. Wchodząc w Antyszanty należy się spodziewać osobliwych dźwięków, ale też wywołującej porozumiewawczy uśmiech gry słów.


Nasza selekcja:


 

Erotyki

2016

Mystic Production

Nie jest to płyta solowa Spiętego, nie jest to również płyta Lao Che. Czym więc jest formacja Jazzombie? Już śpieszę z odpowiedzią – projekt powstał z połączenia zespołów Lao Che i Pink Freud. Ta artystyczna współpraca była efektem wielu zagranych wspólnie koncertów i spędzonej razem trasy. Muzycy stwierdzili, że czas przypieczętować obopólną sympatię nagraniem płyty. Tak powstały Erotyki – jedyne wydawnictwo tej polskiej supergrupy. I jest to album genialny.

Koncept jest w teorii bardzo prosty. Artyści podjęli się stworzenia aranżacji do erotyków autorstwa najsłynniejszych polskich poetów. Wybrali teksty Bolesława Leśmiana, Juliana Tuwima, Emila Zegadłowicza, Jana Brzechwy, czy Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej. Jednak forma, a mam tu na myśli piękną interpretację, jaką oferuje nam Spięty, a także minimalistyczną warstwę muzyczną, nie pozostawia wątpliwości. Projekt pokazuje naprawdę wielki kunszt muzyków wchodzących w skład Jazzombie. Erotyki są również przykładem wrażliwości, jaka charakteryzuje Huberta Dobaczewskiego. Zauważalne jest zamiłowanie wokalisty do poezji, którego odbicie widzimy później w jego autorskich tekstach.


Nasza selekcja:


Heartcore

2023

Mystic Production

Po latach zmagań z tematyką społeczną w swojej twórczości Spięty sięgnął po tematykę osobistą. Wcześniej, a szczególnie na drugiej płycie – Black Mental, artysta dokonywał szerokiego opisu aktualnej sytuacji w Polsce, eksplorował wpływ historii na dzisiejsze dyskursy i problemy. Jednak dopiero, gdy wszedł w sferę prywatną człowieka, dokonał tej najdonioślejszej płyty. Heartcore od chwili ukazania się miała charakter monumentalny – świetnie przyjęli ją fani, jak i krytycy. Wielu uważa ją za najlepszą polską płytę 2023 roku i za najlepszą płytę Spiętego. Ciekawym w wydawnictwie jest jego nieopisana unikatowość. Można próbować wyróżnić te kluczowe cechy, które sprawiają, że album jest tak dobry, ale niemożliwe jest całkowite wytłumaczenie tego sukcesu. Otacza go wyjątkowa aura intymności, a warstwa muzyczna wydaje się być tak niewymuszona, jak to tylko możliwe. Ma się wrażenie, że zajrzeliśmy do dziennika artysty, gdzie znajduje się prawda całkowicie obrana z przerysowań i teatru.

Już wielu uznało, że Heartcore musi być tym magnum opus artysty, że po prostu lepiej się nie da. Jest to odważny i moim zdaniem trochę zbyt pochopny osąd, ale nie zupełnie bezpodstawny. Płyta rzeczywiście pozostawia niewiele do dodania. Hubert Dobaczewski wprawia nas w wrażenie, że odkrył się do granic.


Nasza selekcja:


Full H.D.

2026

Mystic Production

Zaangażowani i szczególnie oddani fani Spiętego mogli bać się najnowszego wydawnictwa. Mógł pojawić się lekki niepokój związany z wysoką poprzeczką, jaką postawił sobie artysta albumem Heartcore. Tymczasem Hubert Dobaczewski słusznie odrzucił poszukiwanie klimatu z poprzedniej płyty, a poszedł w zupełnie inną stronę. Sam autor określił materiał tanecznym i nie można się z nim nie zgodzić. Czy jednak jest to płyta optymistyczna? Tego bym nie powiedziała. Ruch, zabawa, chwytanie chwili nie są na niej pierwotnym wyborem. Dynamika, którą wprowadza Spięty, jest reakcją na jakąś siędzącą głęboko melancholię. Ukazują to idealnie słowa z piosenki Stan Podgorączkowy Sobotniej Nocy:

Myślenie jest w cenie, lecz czasem nie warte zarazem. Bo przez myślenie te całe zamiast „być”, „bywałem”.

Muzycznie płyta również jest nieco inna niż poprzednie. Eksploruje różne brzmienia, jakie towarzyszyły artyście przez wiele lat twórczości, a także te, których z niej nie znamy. Piosenka Atrapa Łajdaka to walczyk rodem z ulic Paryża, Palipuenta może skojarzyć się z rapowymi ciągotami Dobaczewskiego, a Najstarszy Chłopczyk Świata to zabawa broadway’owym klimatem. Album przekazuje nam jasny sygnał – na razie klimat Heartcore zostaje gdzieś w tyle. Balladowość i delikatność poprzedniej płyty zostają zepchnięte na dalszy plan. Spięty wybiera rytmikę i czasem aż przesycone teksty, które niezmiennie zaskakują swoją pomysłowością.


Nasza selekcja:

Marysia Głowacka