The Twilight Sad

The Twilight Sad

Siedem lat przerwy wydawniczej, walka z demonami i pożegnanie, które zdawało się nie mieć końca. The Twilight Sad powracają z najbardziej osobistym materiałem w swojej dwudziestoletniej karierze, a my, celebrując premierę krążka IT’S THE LONG GOODBYE, ogłaszamy ich Artystą Tygodnia w Radiu LUZ.

The Twilight Sad to szkocki duet z Kilsyth, tworzony przez Jamesa Grahama i Andy’ego MacFarlane’a. Choć nigdy nie stali się komercyjną maszyną do robienia hitów, ich upór i bezkompromisowość sprawiły, że stali się ulubieńcami samego Roberta Smitha. To właśnie lider The Cure wyciągnął ich na największe stadiony świata, a na nadchodzącym IT’S THE LONG GOODBYE aktywnie włączył się w proces nagrywania, grając na gitarze, klawiszach i basie w trzech utworach na nowej płycie. Przez ponad dwie dekady działalności słusznie zapracowali na miano „narodowego skarbu” szkockiej alternatywy, choć sam Graham woli nazywać grupę „karaluchem, który po prostu nie chce zniknąć”. Ich siła tkwi w autentyczności – od charakterystycznego, twardego szkockiego akcentu wokalisty, po ewoluujące brzmienie, w którym do przesiąkniętego shoegaze’owymi ścianami dźwięku post-punku z czasem zaczęły przenikać chłodne, syntetyczne tekstury czy automaty perkusyjne.


It's the Long Goodbye

IT’S THE LONG GOODBYE

2026

Rock Action Records

Po przesłuchaniu trzech singli promujących nadchodzący album (ATTEMPT A CRASH LANDING – THEME, DESIGNED TO LOSE, WAITING FOR THE PHONE CALL) słychać, że zespół kontynuuje rozwijanie stylu obranego na ostatniej płycie z 2019 roku zatytułowanej IT WON/T BE LIKE THIS ALL THE TIME. Przestrzeń w utworach, pomiędzy breakdownami, zapełniona jest po brzegi masywną przesterowaną ścianą dźwięku, chwytliwymi synthami, czy dodatkowo napędzającym już i tak żwawy rytm perkusji tradycyjnej automatem perkusyjnym.

Lirycznie Graham wykonuje tu ostateczny krok w stronę bezpośredniości. Jeśli na poprzednich płytach zdarzało mu się jeszcze chować za parawanem metafor, tutaj stawia na bezpośredni, niemal dokumentalny zapis swoich przeżyć. Centralnym punktem dla albumu jest walka matki Grahama z demencją, którą wokalista nazywa „długą i okrutną żałobą”. Dla Jamesa te siedem lat było czasem skrajnych kontrastów. W tym samym momencie, gdy w jego życiu pojawiało się nowe życie (narodziny syna), jednocześnie gasło to, które mu to życie dało. Te dwie skrajne drogi splotły się na płycie w jeden, trudny do emocjonalnego udźwignięcia obraz.

Graham nie pisze tu wyłącznie ze swojej perspektywy. Próbuje patrzeć oczami matki oraz pozostałych członków rodziny, szukając odpowiedzi w codzienności, która każdego dnia wyglądała inaczej. Mimo tak ciężkiej tematyki, warstwa instrumentalna albumu nie jest jedynie tłem dla smutku. Andy MacFarlane postawił w swoich kompozycjach na świadomy kontrast. Muzyka stanowi przeciwwagę dla bolesnej liryki, stając się potężnym nośnikiem emocji, które Graham z siebie wyrzuca. W efekcie otrzymujemy potężne, gitarowe soundscape’y o ogromnej objętości i głośności a nowe utwory, mimo bolesnego fundamentu, niosą w sobie dziwny rodzaj optymistycznego blasku. Jak przyznaje sam James:

Mogę być w samym środku cierpienia, ale otaczające mnie dźwięki mają w sobie tyle barwy, tekstury i dynamiki, że nie pozwalają mi tam zostać.

Dla zespołu cały ten siedmioletni proces twórczy był wart wszystkiego, co przeszli, jeśli tylko dzięki tym piosenkom ktoś po drugiej stronie głośnika poczuje się mniej samotny w swoim bólu.

Autor: Marcin Olszyna