TOP 5 PREMIER KINOWYCH LUTEGO

TOP 5 PREMIER KINOWYCH LUTEGO

Gdy zimowa aura daje się we znaki, kino staje się idealnym azylem oferującym emocje zdolne rozgrzać nas nawet w największe mrozy. Oto zestawienie 5 najciekawszych kinowych premier lutego, w których  warto zanurzyć się bezpowrotnie.

 

Kopnełabym cię, gdybym mogła, reż. Mary Bronstein

 

Kopnęłabym cię, gdybym mogła to film, który potrafi wycieńczyć oraz skłonić do refleksji. Balansuje na granicy komedii i dramatu, tym samym świetnie oddając… no właśnie, samo życie. Opowiada historię matki Lindy, która próbuje sobie poradzić z chorą córką i nieobecnym mężem, będąc jednocześnie aktywną terapeutką o dość specyficznej relacji ze swoim własnym psychologiem.

Drugie dzieło reżyserki Mary Bronstein to kino dialogu. Klaustrofobiczne i przytłaczające, które zwraca naszą uwagę na postać matki. Choć kocha swoją córkę, nie jest święta i też potrafi się wypalić. To również A24 w formie, za jaką wielu z nas zdążyło już zatęsknić. Odważne, dziwne, bezkompromisowe i emocjonalnie intensywne. Rose Byrne, która wciela się w Lindę, za swoją grę dostała Złotego Globa i nominację do Oscara. Prowadzi nas przez film i psychikę matki i sprawia, że pomimo tego, iż przez dwie godziny zrzuca na nas ciężar emocji godny macierzyńskiego horroru, jesteśmy jej wdzięczni.

Już 20 lutego na wielkim ekranie, oprócz Byrne, zobaczymy między innymi Conana O’Briena, Danielle Macdonald czy nawet A$AP Rockiego. To seans, którego radzimy nie przegapić, zostawia w środku lekki chaos, ale też poczucie, że było warto!

Basia Winkel

Zmartwychwstanie, reż. Bi Gan

 

Najnowsze dzieło chińskiego mistrza kina trafia na polskie ekrany. Bi Gan po raz kolejny postanowił eksploatować materię filmową w sposób, który nie udał się jeszcze nikomu przed nim. Przygotujcie się na wizualną ucztę i metafizyczny spacer po linie zawieszonej między tym, co rzeczywiste, a tym, co wyśnione.

Zmartwychstanie to trzecia pełnometrażowa produkcja w dorobku twórcy. Poprzednie filmy reżysera – Kaili Blues oraz Długa podróż dnia ku nocy – wyraźnie potwierdziły jego ogromny talent. Już w nich można dostrzec to, co najbardziej interesuje artystę: próba zwizualizowania tego, co niewidoczne gołym okiem i trudne do nazwania. Oniryczna narracja oraz perfekcyjnie zrealizowane mastershoty stały się wizytówką Bi Gana, zapewniając mu uznanie w filmowym świecie mimo wciąż skromnej filmografii. Jednak w swojej najnowszej produkcji wzniósł on swój styl na zupełnie nowy poziom.

Zmartwychstanie przenosi nas do dystopijnej wizji świata, w której ludzie na stałe utracili zdolność śnienia. Ostatni, którzy wciąż posiadają tę umiejętność, nazywani są potworami, a konkretniej – Fantastami. Historia ta stanwoi swego rodzaju wytrych do poetyckiej podróży w głąb dziejów X muzy. Razem z bohaterami przemierzamy różnorodne estetyki – od niemieckiego ekspresjonizmu, przez noir i stylistykę lat 90., aż po kino schyłku XX wieku. Zmartwychstanie to list miłosny do kinematografii, eksplorujący jej istotę i oddający hołd dokonaniom największych mistrzów dyscypliny.

Nie sposób oddać skali filmu i jej realizacji słowami – to doświadczenie, które zwyczajnie trzeba przeżyc na własnej skórze, wyłącznie na srebrnym ekranie w mroku sali kinowej. Wszystko, czym reżyser zachwycał wcześniej, zostało tu dopieszczone w każdym detalu, oferując niemal trzygodzinną ucztę dla zmysłów. Mimo patosu tego stwierdzenia, odważę się powiedzieć, że to właśnie dla takich filmów jak Zmartwychstanie powstało kino.

Zmartwychstanie zawita do polskich kin już 27 lutego. Więcej o filmie możecie przeczytać w naszej recenzji.

Szymon Mazurkiewicz

Wichrowe Wzgórza, reż. Emerald Fennel

 

Jedna z najpopularniejszych brytyjskich powieści wszech czasów autorstwa Emily Jane Brontë, Wichrowe Wzgórza, już w tym miesiącu doczeka się kolejnej adaptacji filmowej, tym razem reżyserii Emerald Fennell. Ten gotycki dramat po raz kolejny przybliży jedną z najpopularniejszych historii miłosnych, jednak zrobi to w kompletnie inny, oryginalny sposób. 

Już od samego początku film został owiany licznymi kontrowersjami – wybór aktorów czy uczynienie z historii miłosnej Heathcliffa i Catherine dramatu erotyczno-psychologicznego wzbudziło zaciętą dyskusję wśród fanów powieści. Dużą uwagę zwrócili oni również na kostiumy, które w żaden sposób nie są adekwatne do lat, w których została osadzona akcja Wichrowych Wzgórz. Reżyserka Saltburn oraz laureatka Oscara za Obiecującą. Młodą. Kobietę., Emerald Fennell, zaznacza jednak, że jej film nie stanowi czystej adaptacji powieści, a jedynie jej własną interpretację. Świat, który przedstawia w filmie jest odpowiednikiem tego, jak wyobrażała sobie postacie, relacje między nimi oraz scenerię podczas czytania książki w młodości. To właśnie ta nowa perspektywa czyni film zdecydowanie jednym z ciekawszych tytułów 2026 roku.

Romans, osadzony w XIX wiecznym Yorkshire, przeszedł do historii jako jedna z najważniejszych i najbardziej urzekających opowieści miłosnych wszech czasów. W jej nowej wersji w główne role wcielą się Margot Robbie i Jacob Elordi, a za soundtrack filmu odpowiedzialna jest Charli xcx, która na krążku współpracowała między innymi z Johnem Calem

Wichrowe wzgórza trafią do polskich kin już 13 lutego, w przeddzień walentynek. Mimo licznych kontrowersji związanych z filmem jest to bezwątpienia intrygująca i ciekawa pozycja w repertuarach na ten miesiąc.

Hanna Toborowicz

La Grazia, reż. Paolo Sorrentino

 

Paolo Sorrentino powraca z filmem skupionym na człowieku, który znalazł się na granicy dwóch światów: publicznego i prywatnego. Bohaterem La Grazii jest prezydent Włoch u schyłku swojej kariery. W nagrodzonej w Wenecji roli Toni Servillo tworzy portret człowieka rozdartego między majestatem urzędu, a narastającym poczuciem samotności. 

Twórca Wielkiego piękna i Młodości z charakterystyczną ironią i czułością przygląda się mechanizmom władzy, starzenia się i wewnętrznego rozdarcia. Choć w tym filmie ton Sorrentino jest spokojniejszy niż we wcześniejszych dziełach, dalej można dostrzec typowe dla niego pomieszanie sacrum z profanum: eleganckie wnętrza z muzyką techno, monumentalność z chwilami niemal intymnej kruchości. Recenzenci często określają La Grazie jako filozoficzną przypowieść o włoskiej polityce i kondycji ludzkiej, pełną ironii i subtelnej obserwacji tego, jak życie prywatne splata się z odpowiedzialnością publiczną. 

La Grazia jest przykładem kina dojrzałego reżysera – skupionego na przemijaniu i tym, co pozostaje. Mniej interesujący się polityką, a bardziej człowiekiem ukrytym za jej fasadą.

Polska premiera La Grazii już 6 lutego.

Dominika Kubat

Przepis na szczęście, reż. Amelie Bonnin

 

Pełnometrażowy debiut reżyserki Amélie Bonnin otworzył 78. edycję Festiwalu Filmowego w Cannes. Dobór filmu prezentowanego na ceremonii otwarcia jest jedną z fundamentalnych decyzji. To właśnie to wydarzenie wprowadza krytyczki i widzów w nastrój, jaki będzie panował podczas całego festiwalu. Jaki początek, taki cały festiwal! Skład selekcyjny postawił na Przepis na szczęście i sprawdziło się to śpiewająco!

Cécile to utalentowana kucharka. Poznajemy ją w momencie, gdy pracuje nad otwarciem swojej nowej restauracji w Paryżu. W planach miejscówka typu Fine Dining. W kluczowym momencie testowania menu dostaje niespodziewany telefon i musi natychmiast wracać do rodzinnej miejscowości. Jej rodzice prowadzą tam przydrożny motel (oczywiście z restauracją). Sytuacja, jaką tam zastała, sprawiła, że jej pobyt nieoczekiwanie się wydłużył. Tym samym zostawia swojego narzeczonego w newralgicznym momencie dwa tygodnie przed otwarciem paryskiej restauracji. Powrót do korzeni okazał się nie tylko miłym odświeżeniem wspomnień. Wszystko zaczyna być na nowo beztroskie, gdy Cécile spotyka swoją młodzieńczą miłość.

Czy ulec nastoletnim pragnieniom i nostalgiom? Czy może jednak podążać rozsądnym szlakiem?   

Przepis na szczęście to fuzja filmu La La Land z serialem The Bear. Opowiada o rozterkach, pragnieniach i marzeniach. Przedstawiony portret relacji rodzinnych w połączeniu z kąśliwymi dialogami wywołuje uśmiech niemal na każdej scenie. Muzyka skomponowana między innymi przez Chilly Gonzales dodatkowo wprowadza nas w sielankowy klimat. Przepis na szczęście udowadnia, że kino nie musi być zawsze ciężkie, pełne rozkmin i wymagających kadrów. Czasem możemy po prostu pójść się dobrze bawić. W kinach od 6 lutego

Alicja Glebow