TOP 5 PREMIER KINOWYCH STYCZNIA
Jaki styczeń taki cały rok? Mamy taką nadzieję, bo filmowo początek roku zgotował nam bardzo kuszące i wyczekiwane propozycje. Filmy doceniane na światowych festiwalach. Przekrój: od nostalgii do lepszych czasów, przez nutkę zgrozy, po czystą rozrywkę z Chalamet’em. Pozostaje tylko pytanie: to na co pójść w tym miesiącu do kina?

Father Mother Sister Brother, reż. Jim Jamrusch
Zwycięzca ostatniego festiwalu w Wenecji i najbardziej poruszający film Jima Jarmuscha od lat. Twórca m.in. Patersona wraca z wyciszonym, precyzyjnie skomponowanym tryptykiem o relacjach rodzinnych, pamięci i dystansie. Każda z trzech historii rozgrywa się w innym miejscu świata: Stanach Zjednoczonych, Dublinie i Paryżu.
U Jarmuscha fabuła schodzi na drugi plan na rzecz subtelnych obserwacji, ciszy i dialogów, niekiedy podszytych charakterystycznym suchym żartem. Woli sugerować, niż dopowiadać. To kino skupione na detalach: spojrzeniach, pauzach, pozornie banalnych rozmowach, w których kryje się ciężar życiorysów. Father Mother Sister Brother świadomie rezygnuje z klasycznej narracji, jednocześnie pozostając ludzki i poruszający.
Nie jest to propozycja dla fanów wielkiej akcji, raczej dla filozofów codzienności, ceniących kino autorskie i subtelność w sztuce. Polska premiera filmu już 16 stycznia!
Dominika Kubat

Powrót do Silent Hill, reż. Christopher Gans
Silent Hill jako gra zyskało już rangę kultowości. Survival horror z wytwórni Konami zaskrabił serca wielu osobom, jednakże jak to często bywa z wspaniałymi grami ich adaptacje filmowe nie spotykają się na tym samym poziomie z orginałem. Czy tym razem będzie inaczej?
Niby Silent a jednak głośno… – Szymon Mazurkiewicz
Reżyser Christopher Gans powraca po dwudziestu latach z drugą częścią “Silent Hill”, która przypomnijmy zdobywała co najwyżej średnie opinie wśród krytyków, jak i publiczności. Za scenraiusz natomiast będą odpowiadać William J. Schneider (Kruk 2024) oraz Sandra Vo-Anh (Piękna i Bestia 2014).
W kontynuacji śledzimy bohatera Jamesa Sunderlanda, który powraca do miasteczka Silent Hill, aby odnaleźć swoją dawną miłość Mary Crane. Czy tak jak w grze dostaniemy bardziej melancholijną i ponurą historię o miłości czy Gans skupi się na koszmarach i potworach (w tym chociażby ikonicznego już Pyramid Heada), które grasują w mieście?
Przekonajcie się sami już 23 stycznia w kinach!
Basia Winkel

Hamnet, reż. Chloé Zhao
Nowy, długo wyczekiwany film laureatki Oscara, Chloé Zhao, wreszcie trafia na polskie ekrany!
Chińska reżyserka i scenarzystka bezapelacyjnie udowodniła swoją wielkość w 2020 roku, genialnym Nomadland. Film zdobył 3 statuetki na gali rozdania Oscarów, w tym najważniejszą, za najlepszy film. Po chłodnym przyjęciu Eternals z uniwersum Marvela, cały filmowy świat z niecierpliwością wyczekiwał powrotu Zhao do kina autorskiego. Czy Hamnet sprosta tym nadziejom?
Film skupia się na relacji wybitnego dramaturga Williama Szekspira i jego żony Agnes. Sielankowe życie bohaterów zostaje przerwane przez wybuch epidemii dżumy, która odciska tragiczne piętno na losach rodziny. Scenariusz oparto na bestsellerowej powieści Maggie O’Farrell pod tym samym tytułem.
Po pierwszych pokazach filmu zarówno krytycy jak i publiczność byli wyjątkowo zgodna: Hamnet to wybitne dzieło, zasługujące na miano jednego z najlepszych w tym roku. Szczególną uwagę zwracano na chwytającą za serce historię, wspaniałą wartswę audiowizualną oraz fenomenalne kreacje aktorskie duetu Jessie Buckley i Paul Mescal. Eksperci przewidują ogromny sukces filmu na nadchodzącej gali rozdania Oscarów, o czym będziemy mogli się przekonać już niedługo.
Najnowszy film Chloé Zhao to pozycja, której zwyczajnie nie można przegapić. Wzruszający dramat spod ręki współczesnej mistrzyni kina zagości na ekrenach polskich kin już od 23 stycznia.
Szymon Mazurkiewicz

Wielki Marty, reż. Josh Safdie
Timothee Chalamet powraca w spektakularnym stylu, wcielając się w postać Martiego Mausera – aspirującego gracza ping-ponga, który nie cofnie się przed niczym, zeby osiągnąć swoje marzenia. Dynamiczny, wciągający i “wielki” – tak można określić najnowszy film amerykańskiego reżysera Josha Safdiego, znanego m.in z Nieoszlifowanych Diamentów czy Good Time. Tym razem przedstawia nam historię zatraconego w swoim sporcie mężczyzny, którego postać inspirowana była Marty Reismenem, prawdziwym amerykańskim mistrzem tenisa stołowego.
W obsadzie oprócz Timothiego nie braknie wielkich nazwisk w tym m.in Gwyneth Paltrow, Odessa A’zion czy nawest sam Tyler the Creator – jest to filmowy debiut rapera.
Chociaż premierę światową miał już w zeszłym roku do polskich kina trafia już 30 stycznia i patrząc na recenzje krytyków i publiczności – nie można tego przegapić!
Basia Winkel
Wpatrując się w słońce, reż. Masha Schilinski
Laureat Nagrody Jury na festiwalu w Cannes wreszcie trafia na polskie duże ekrany! Wpatrując się w słońce to film, który wdziera się do podświadomości i przypomina o sobie w najmniej oczekiwanych momentach.
Losy czterech dziewczyn: Lenki, Angeliki, Almy i Erici przeplatają się ze sobą na przestrzeni XX i XXI wieku. Mimo że nigdy nie spotkały się fizycznie, to czują swoją obecność. Wszystko za sprawą starego folwarku, który jest ramą i filarem fabuły. Od początku emanuje on magnetyzującą energią; zarówno dla bohaterek jak i widzów.
Jest to kino prowadzone poprzez niedopowiedzenia. Łączące w sobie traumy wielopokoleniowe i oniryzm. Wpatrując się w słońce to namacalny film. Dzięki sposobowi narracji jesteśmy w stanie odczuć emocje zbliżone do tych, których doświadczają postacie: dyskomfort, ciągłe napięcie i momentalne znużenie (akcja jest powolna i zagmatwana). Występuje też pewnego rodzaju satysfakcja w momencie, gdy już jesteśmy w stanie połączyć wszystkie wątki i domyślić się, o co chodzi w tej tajemniczej historii.
Ważny film, zaliczany przez niektórych do arcydzieł. Jeżeli lubicie wymagające kino, które nie zawsze otula słodkimi zakończeniami, a raczej zostawia w osłupieniu to zapraszam na sale kinowe już od 30 stycznia!!!
Alicja Glebow
