TOP 6 ŻON HENRYKA VIII – wstępne wrażenia po musicalu SIX w Teatrze Dialogu

TOP 6 ŻON HENRYKA VIII – wstępne wrażenia po musicalu SIX w Teatrze Dialogu
O (nie)sławnym władcy Anglii rozpisują się autorzy wielu książek czy nawet szkolnych podręczników, a po historie jego żon upomnieć musiała się sztuka. Opowieści o ich perspektywie prezentuje musical SIX, od niedawna goszczący na deskach wrocławskiego Teatru Dialogu.

 

Ze względu na rosnącą świadomość na temat wykreślania roli kobiet z historii, w ostatnich latach światło dzienne ujrzał ogrom dzieł, które w duchu herstorycznej narracji miały przybliżyć szerokiej publiczności zapomniane zasługi „drugiej płci” między innymi dla nauki oraz życia społecznego. Mowa tu nie tylko o pozycjach naukowych czy antropologicznych, ale i o rozrywkowych, które zdążyły zapisać się wielkimi literami w na kartach popkultury. To właśnie te ostatnie są dowodem na to, jak pozytywnym w skutkach zjawiskiem może być spoglądanie na przeszłość okiem współczesności, a zatem jej przepisywanie i reinterpretowanie, jeśli oczywiście zastosuje się w tym celu odpowiednie narzędzia.

SIX miało swoją pierwszą premierę na malutkiej scenie w 2017 roku. Zaistniało jako projekt dwóch studentek, Toby Marlow i Lucy Moss. W okresie egzaminacyjnym stworzyły one scenariusz musicalu, który w kilka lat od pierwszego pokazu stał się broadwayowskim, a następnie wręcz globalnym fenomenem. To opowieść o sześciu żonach Henryka VIII, które pod pretekstem wyłonienia „najlepszej królowej” urządzają konkurs muzyczny, a za jego sprawą przybliżają publiczności swoje historie – z lekkim przymrużeniem oka. Wszystko dzieje się w otoczce kampu, techno, licznych popkulturowych nawiązań, brokatu, cekinów i przede wszystkim w duchu skoncentrowania na kobiecej perspektywie. Tylko w samej Polsce musical został wystawiony w dwóch teatrach, warszawskiej Syrenie i krakowskim Variété. W tym roku przyszedł czas na Wrocław – 25 maja odbyła się premiera musicalu w wersji offowego Teatru Dialogu.

W drodze na próbę prasową, którą Teatr zorganizował na kilka dni przed premierą, obracałam w głowie te same pytania, towarzyszące mi zwykle przed każdą polską adaptacją zachodniego musicalowego hitu. Czy tłumaczenie dotrzyma poziomu oryginalnej wersji? Czy kostiumy dadzą bolesny wyraz niższemu budżetowi? Czy osadzony w historii humor i odniesienia spoza naszego kręgu kulturowego przetrwają próbę polskiej widowni? W przypadku SIX mój sceptycyzm osiągnął rejestry niemal tak wysokie, jak głos musicalowej Jane Seymour. W tak skomplikowanym i energicznym spektaklu, który nie daje chwili wytchnienia ani aktorkom, ani bandowi muzycznemu, ekipie technicznej, czy w końcu samej publiczności, wszystko musi być dopięte na ostatni guzik. Każdy błąd i spadek tempa będą przecież łatwo widoczne. Krótko mówiąc, towarzyszyły mi emocje nieobce każdej osobie fanowskiej i musicalowym świrom – bałam się, że wrocławska interpretacja SIX, nie doścignie jednej z moich ukochanych produkcji z nastoletnich lat.

Na szczęście, większość wątpliwości opuściła mnie już podczas próby prasowej, kiedy to premierowy zespół aktorski zaprezentował pierwszy utwór. Przy piosence Ex-wives poczułam, że o stronę wizualną i muzyczną nie muszę się martwić. Kostiumy (niektóre z nich zadziwiająco podobne do oryginalnych) nawiązują do zachodnich kreacji, dodając nieco punku i undergroundu. Co więcej, okazało się, że również performance wokalny odtwórczyń tytułowych sześciu żon po prostu zwala z nóg. Pod tym względem nie ma co z sentymentem zerkać na pierwowzory. Wrocławskie SIX to kolejny dowód na to, że polskie artystki i artyści musicalowi należą do teatralnej europejskiej topki. Na równie głośne owacje zasługują też członkinie bandu muzycznego. Już w trakcie tego krótkiego pokazu udowodniły, że całe show okaże się doświadczeniem koncertowym na najwyższym poziomie.

Po wysłuchaniu pierwszego utworu zdałam sobie sprawę, że jeszcze nigdy nie byłam tak podekscytowana, czekając na polską premierę zagranicznego hitu. Tym chętniej rozmawiałam więc z odtwórczyniami ról dwóch z trzech musicalowych Katarzyn – Magdaleną Gałązką (Katarzyna Aragońska) oraz Pauliną Jeżewską (Katarzyna Howard). O szczegóły zza kulis zapytałam również reżysera spektaklu i dyrektora Teatru Dialogu, Michała Jagodzińskiego. Rozmowy nie tylko podsyciły moją ekscytację, ale też dały mi do zrozumienia, że ich wersja SIX nie idzie na łatwiznę – twórcy nie bali się wprowadzić niekonwencjonalnych i niekiedy ryzykownych rozwiązań scenariuszowych. O ile większe szczegóły naturalnie pozostały tajemnicą, o tyle same zajawki pozwalają spodziewać się czegoś więcej niż zwykłego przekalkowania oryginału na inne podwórko.

Z tymi wstępnie wygórowanymi oczekiwaniami wybrałam się na próbę generalną, podczas której ziściła się herstoryczna fantazja z polskim akcentem. Nie będę ukrywać, rozpoczęcie spektaklu spowodowało nawrót moich wcześniejszych wątpliwości. Niektóre żarty wydawały się przydługie, a spadające momentami tempo (tak istotne dla całej komedii musicalu), spłaszczyło część bardzo zabawnych w oryginale gagów. Stan ten nie utrzymał się jednak długo – z minuty na minutę sceniczna energia i emocje przełożyły się na to, że wszelkie mankamenty zdawały się zbyt małe, by je zapamiętać, a co dopiero się do nich przyczepić czy kąśliwie wypunktować. Chemię między aktorkami dało się wyczuć z ostatniego rzędu. Najwięcej śmiechu wywoływały momenty spontaniczne, a nawet improwizowane. Mam przeczucie, że z każdym kolejnym występem ten chaotycznie twórczy aspekt musicalu będzie wypadać jeszcze lepiej. Przestrzeń na wybrzmienie takich międzyludzkich detali sprawia, że SIX można nazwać genialnym dziełem rozrywkowym.

W tym miejscu chciałabym podzielić się moimi ulubionymi momentami z wrocławskiego SIX:

  • Nie spodziewałam się, że łzawa ballada o utraconej miłości jest jeszcze w stanie mnie wzruszyć (utwór Heart of Stone zwykle pomijałam, słuchając albumu), ale zarówno wokal, jak i aktorska interpretacja trzeciej żony gnaną przez Martę Kosiorek sprawiły, że poczułam nowe pokłady empatii wobec musicalowej Jane Seymour. Artystka w bardzo ciekawy sposób potraktowała historię swojej królowej, nadając jej zadziornego charakteru i waleczności, której brakowało w wersji broadwayowskiej. Postać ta zdecydowanie zyskała na świeżej perspektywie;
  • Po piosence All You Wanna Do w wykonaniu wspomnianej wcześniej Pauliny Jeżewskiej publiczność była w takim szoku, że brawa rozległy się dopiero po około trzydziestu sekundach od zakończenia utworu. Napięcie opadło w okolicach trzeciego żartu (kto ma wiedzieć, ten wie). Jeżewska jest w swojej roli hipnotyzująca – mistrzowsko wręcz łączy bunt i siłę w obliczu poczucia bezsilności, wpisane w postać Katarzyny Howard;
  • Anna z Kleve i umiejętności improwizacyjne Adrianny Kwiatkowskiej, której scenariusz momentami chyba przeszkadza w kompletnym puszczeniu hamulców, błyszczą humorem nie przez głupie miny czy krzyki w stronę publiczności. Najlepiej wypadają naturalne momenty, jak ten, kiedy aktorka odgrywa jazdę konno z „patataj, patataj”;
  • Gdzie jest biały węgorz Cypisa w wersji renesansowej puszczony przed samym występem (zoomerzy na widowni byli zachwyceni);
  • Pełne przezabawnych one-linerów kłótnie między królowymi przed piosenką Katarzyny Parr;
  • Absolutnie KAŻDY żart o ściętej głowie Anny Boleyn.

 

Podsumowując, wrocławskiemu SIX udało się w pełni uchwycić energię i charakter materiału źródłowego, a przy tym wprowadzić na tyle subtelne, lecz zauważalne zmiany scenariuszowe, że polscy widzowie na pewno odnajdą w spektaklu nowe pokłady humoru. Wiele scen, które już w oryginale emocjonalnie wstrząsały, na scenie Teatru Dialogu wybrzmiewają jeszcze dosadniej. To wszystko za sprawą wspaniałych performance’ów aktorek. W ten sposób herstorie byłych królowych Anglii odżyły po raz kolejny w odświeżonej, przezabawnej i skłaniającej do refleksji odsłonie. Biorąc pod uwagę to, jak długo musical będzie odgrywany na Dialogowych deskach, nie dadzą one o sobie zbyt szybko zapomnieć. Wrocławianki i Wrocławianie, nie traćcie więc głowy i wybierzcie się na SIX po dawkę genialnej rozrywki do sześcianu.

 

Tekst: Tatiana Jabłońska, red. Marta Wonskowska

Zdjęcia: Facebook Teatr Dialogu