Turystyczne polecajki – Śnieżka
Klasyczek, ale dalej siedzi. Tak można powiedzieć o naszej kolejnej destynacji proponowanej w cyklu Turystyczne Polecajki. Ten najwyższy szczyt na Dolnym Śląsku od lat przyciąga tłumy. I trudno się dziwić – trasa jest malownicza, a widoki z góry naprawdę imponujące. Poznajecie to miejsce?
Proszę Państwa, oto Śnieżka
Śnieżka ma wysokość 1603 m n.p.m. i jest najwyższym szczytem Karkonoszy i Sudetów. Jest zlokalizowana na granicy polsko-czeskiej. Po naszej stronie leży w granicach administracyjnych Karpacza oraz na terenie Karkonoskiego Parku Narodowego.
Z Wrocławia możemy dostać się bezpośrednio do Karpacza. Ale co później? To już zależy tylko od tego, który szlak na górę wybierzecie. My proponujemy udanie się do Górnego Karpacza. Można to zrobić pieszo. Taki spacer zajmie od około 40 do 50 minut, ale jeśli nie chcecie jeszcze marnować swoich sił – można skusić się na taksówkę lub specjalnego busa kursującego w tamtym kierunku. W samym Górnym Karpaczu czeka na Was nie tylko początek żółtego szlaku na Śnieżkę, ale także drewniana świątynia Wang.
Z Norwegii prosto w Karkonosze

Świątynia Wang to XII-wieczny kościół, który nie tylko wygląda jak wyjęty prosto ze skandynawskich sag, ale faktycznie tam się narodził. Powstał w Norwegii, u stóp gór Jotunheimen, a do Karkonoszy trafił dopiero w XIX wieku, kiedy został rozebrany i przeniesiony w całości. Wykupił go pruski monarcha Fryderyk Wilhelm IV. Ponieważ kościół był w nienajlepszym stanie, a lokalnej społeczności nordyckiej w Wang brakowało środków na jego naprawę, został wystawiony na sprzedaż. Pierwotnym miejscem, w którym planowano ponownie go wznieść, była Pawia Wyspa, jednak hrabina Fryderyka von Reden z Bukowca przekonała jego właściciela, że miejsce świątyni powinno być w Karkonoszach, tam, gdzie mieszkańcy cierpią na brak kościoła. I tak oto w Karpaczu stoi dziś kawałek prawdziwej nordyckiej historii.
Wyjątkowość świątyni tkwi nie tylko w jej pochodzeniu, ale także w jej budowie. To kościół klepkowy – stavkirke. Wykonano go z sosny norweskiej bez użycia gwoździ. Wygląd wzbogacono zdobieniami inspirowanymi sztuką wikińską.
Szlak prowadzi wyżej

Po serii zachwytów nad świątynią przyszła pora rozpocząć wspinaczkę na szczyt. Obieramy żółty szlak, którego trasa ma około 10 kilometrów i zajmuje około 4 godziny drogi. Naszym pierwszym przystankiem jest Polana, z której rozpościera się panorama na Karkonosze. Warto tutaj przysiąść na chwilę, wziąć kilka wdechów, nabrać sił na dalszą wyprawę i kontemplować cudowne krajobrazy.
Kolejne na naszej drodze będą Pielgrzymy. To formacje skalne charakterystyczne dla tego szlaku. Granitowe cuda sięgają nawet 25 metrów wysokości. Tworzą je trzy imponujące grupy skalne oraz kilka mniejszych ostańców i bloków. Nazwa skałek jest owiana legendą, ponieważ podobno spacerujący kiedyś po Karkonoszach turyści dostrzegli w nich sylwetki osób w habitach. Będąc tam, możecie puścić wodze wyobraźni i dać nam znać, co przypominają wam Pielgrzymy.
Niedługo za Pielgrzymami spotkamy na swojej drodze równie ikoniczny Słonecznik. To majestatyczna skała, która niegdyś wskazywała drogę górnikom przemierzającym karkonoskie szlaki. Z jej szczytu rozpościera się malownicza panorama Kotliny Jeleniogórskiej i falujących w oddali wzgórz.
Na szczyt już stosunkowo niedaleko. Idąc dalej tym szlakiem, po prawej stronie w oddali dostrzeżecie żółty budynek. To Dom Śląski, w którym – jeśli macie ochotę – możecie się zatrzymać i przekąsić coś dobrego. Mniej więcej w tym miejscu zaczyna się najpiękniejsza część trasy – spowita słońcem kosodrzewina.
Ponad chmurami
No i jesteśmy na szczycie. To ten niesamowity moment, w którym wydaje Ci się, że jesteś na równi z chmurami lub ponad nimi. Będąc ponad 1600 m n.p.m., warto pamiętać o odpowiednim ubraniu się. Temperatura powietrza na szczycie Śnieżki jest oczywiście zależna od miesiąca i pory roku, ale nawet w okresie letnim może spadać do 10 stopni Celsjusza. Możliwe są również silne porywy wiatru.

Na szczycie Królowej Karkonoszy znajduje się Wysokogórskie Obserwatorium Meteorologiczne im. Tadeusza Hołdysa. Niestety, karkonoskie „spodki”, z powodu ich złego stanu technicznego, od 2015 roku pozostają zamknięte dla turystów. Niedawno pojawił się jednak cień nadziei na odzyskanie ich dawnego blasku, ponieważ został ogłoszony przetarg na kompleksową przebudowę. Co więcej, według planów ma tam powstać także punkt gastronomiczny, czy zaplecze sanitarne dla turystów.
Wszystko wskazuje na to, że niebawem pobyt na szczycie może być jeszcze przyjemniejszy i nie będzie trzeba od razu schodzić na dół. A tych, którzy nigdy na Śnieżce nie byli, albo byli bardzo dawno i chcieliby wrócić, zachęca Mateusz Soszyński w audycji Godziny Szczytu.
tekst: Dominika Tatuch, red. Aleksander Janiszewski
foto: Facebook