Tydzień Dumy 2026
Po raz kolejny z okazji Miesiąca Dumy redakcja muzyczna Radia LUZ przygotowała materiał o dziewięciu wybitnych osobach muzycznych, wśród których wyróżniliśmy osoby odgrywające kluczową rolę dla społeczności LGBT+. Przed Wami muzyczny Tydzień Dumy 2026!
Underscores

fot. Alexa Viscius
April Harper Grey, znana jako underscores, to jedna z najciekawszych i najbardziej wszechstronnych postaci współczesnej sceny internetowej. Jej twórczość, czerpiąca z rozmaitych inspiracji – od dubstepu po k-pop – od początków kariery opierała się na rozumieniu własnej tożsamości. Podobnie, April naturalnie wplata doświadczenia trans kobiety bezpośrednio w swoje popowe krajobrazy.
W jej drugim albumie, Wallsocket, manifestuje to w bezkompromisowym spojrzeniu na myśli towarzyszące queerowemu dorastaniu: religijne wychowanie w małym miasteczku, dysforię płciową i trudną drogę do samoakceptacji. Jednak w swoim najnowszym projekcie, U, underscores przekształca te tematy w osobiste hymny miłości – momentami błyszczące, czasem stonowane, zawsze głęboko ludzkie i szczere. To właśnie ta autentyczność sprawia, że tak wiele osób odnajduje komfort w jej muzyce. W erze naznaczonej rosnącą transfobią ta stylistyczna zmiana staje się aktem buntu, a U służy zarówno za bezpieczną przestrzeń, jak i manifestację dumy.
Nie pozwalając na to, by doświadczenie transpłciowości było definiowane wyłącznie przez traumę, artystka stawia na celebrację i miłość w świecie, który od osób queer tak często domaga się cierpienia. Muzyka queerowa od zawsze była narzędziem oporu — dzięki albumom takim jak U underscores szybko staje się kluczowym głosem nowego pokolenia młodzieży LGBTQ+, udowadniając, że wrażliwość i empatia to nadal najwyższe wyrazy niezłomności.
Mikołaj Domalewski
George Michael

Połowa lat 90. Epidemia wirusa HIV to najgłośniejszy temat zdrowotny na całym świecie. Do 1994 roku powikłania po wyniszczającym wpływie patogenu na układ odpornościowy nosiciela (znane jako AIDS) stają się pierwszą przyczyną śmierci Amerykanów w grupie wiekowej od 25 do 44 lat. Ofiarami rzezi, poza kilkunastoma milionami innych zarażonych na całym globie, padają między innymi raper Eazy-E oraz Freddie Mercury. Na koncercie poświęconym pamięci tego drugiego wystąpiły największe gwiazdy światowej muzyki, w tym George Michael. Człowiek, którego wirus HIV pozbawił najważniejszej osoby w jego życiu.
W 1991 roku Michael poznał brazylijskiego projektanta mody, Anselmo Feleppę. Uczucie między nimi rozkwitło od razu. W tym czasie brytyjski gwiazdor ciągle ukrywał przed światem swoją homoseksualną orientację. Na szali była bowiem jego kariera, która prawdopodobnie zostałaby zniszczona przez coming out. Po latach przyznał, że powodem była również troska o matkę i resztę rodziny, która nieustannie martwiłaby się o jego bezpieczeństwo w związku z epidemią HIV. Mężczyźni mający kontakty seksualne z mężczyznami (ang. skrót MSM) byli bowiem jedną najbardziej dotkniętych przez patogen grup społecznych. Oraz tą najbardziej stygmatyzowaną.
Gdy na początku lat 80. zaczęto rejestrować pierwsze przypadki zespołu nabytego niedoboru odporności (ang. AIDS) tak mocno wiązano je ze środowiskiem MSM, że tę chorobę początkowo określano jako GRID – Gay-Related Immune Disorder. Mimo obalenia tej teorii, w świadomości publicznej (częściowo i do dzisiaj) zachował się obraz HIV jako wirusa przenoszonego głównie przez kontakty homoseksualne. Strach społeczeństwa oraz powszechna niewiedza co do dróg transmisji infekcji nasilały homofobię i marginalizację chorych mężczyzn, utrudniając im dostęp do diagnostyki oraz wprowadzanego coraz powszechniej w drugiej połowie lat 90. leczenia.
Jedną z ofiar wirusa HIV stał się również Anselmo Feleppa, który dowiedział się o swym nosicielstwie po pół roku relacji z Georgem Michaelem. Z powodu pogarszającego się stanu zdrowia wrócił on do rodzimej Brazylii, gdzie zmarł w 1993 roku. Gdy George dowiedział się o chorobie partnera pod koniec 1991 roku, on również musiał martwić się o swoje zdrowie i czy sam nie został zarażony. Co więcej, jak już wcześniej wspomniałem, nie mógł podzielić się tym lękiem z najbliższymi. Gdy kilka miesięcy później występował przed całym światem w hołdzie zmarłemu na AIDS Mercuremu, miał świadomość, że los Freddiego najpewniej podzieli jego ukochany.
Dzień śmierci Feleppy artysta opisał jako „najciemniejszy, najbardziej przerażający moment w jego życiu”. Po (przymusowym) coming oucie pod koniec lat 90. podkreślał wielokrotnie, że Feleppa był miłością jego życia i człowiekiem, który pozwolił mu w pełni zaakceptować swoją orientację. Jego strata oraz kilkuletnia batalia z wytwórnią Sony Music (którą oskarżał m.in. o nienależyte promowanie swojej muzyki, w tym nagrań charytatywnych dla kampanii podnoszących świadomość AIDS) popchnęła Michaela do nagrania najlepszego albumu w karierze – Older.
Wydaną 30 lat temu płytę otwiera Jesus To A Child – poruszający rapsod dla Anselmo Feleppy. Choć utwór przepełniony jest nieopisywalnym bólem (And what have I learned from all these tears? / I’ve waited for you all those years / Then just when it began / He took your love away), to mrok chwilowo rozprasza poruszający refren. Michael wyraża w nim wdzięczność za to, że był w stanie doświadczyć tak wyjątkowego uczucia.
When you find a love
When you know that it exists
Then the lover that you miss
Will come to you on those cold, cold nights
When you’ve been loved
When you know it holds such bliss
Then the lover that you kissed
Will comfort you when there’s no hope in sight
Older jest dziełem, w którym muzyk ostatecznie zerwał z resztkami wizerunku z czasów Wham! i początków solowej kariery. Długą, blond grzywę zamienił na króciutkie ciemne włosy, coraz wyraźniej dając znać między słowami o swojej orientacji. Muzycznie zaś jeszcze mocniej niż na poprzednich albumach popłynął w stronę jazzu oraz miejscami funku i R&B. Przykładem tej drugiej tendencji jest chociażby przebojowe Fastlove. Hedonistycznie seksualna natura tego singla skrywa jednak w sobie drugie dno. Jego kolejność w trackliście nastaje zaraz po Jesus To A Child, podkreślając fakt, że chęć przelotnego romansu jest próbą ucieczki od żałoby po stracie Feleppy. Motyw ten powtarza się na całym albumie, który jest zapisem mierzenia się z utraconą miłością oraz chęcią uporządkowania na nowo świata, w którym nagle zabrakło jego najcenniejszego ogniwa.
Najbardziej imponującym aspektem Older jest dla mnie odczucie, iż brzmi on od początku do końca według pragnienia jego autora. Poza spójnością stylistyczną, wrażenie to można łatwo potwierdzić zerkając w autorów. Michael bowiem skomponował oraz wyprodukował samemu większość kompozycji. Dołączona do płyty książeczka skrywa też jeszcze jedną ważną informację. George zadedykował bowiem ten album dwóm osobom. Pierwszą był Antonio Carlos Jobin, legenda bossa novy, którego wpływ jest wyraźnie słyszalny na całej płycie. Brytyjczyk podziękował mu a zmianę jego sposobu odbierania muzyki. Swoją drugą muzą Michael ochrzcił Anselmo Feleppę – ukochanego i utraconego mężczyznę, który zmienił na zawsze jego życie.
Michał Lach
Dusty Springfield

Tożsamość Dusty Springfield była nierozerwalnie związana z jej twórczością, choć przez lata artystka ukrywała swoją orientację, obawiając się zniszczenia kariery w homofobicznych realiach lat 60. Przełomowym momentem był odważny wywiad z 1970 roku, w którym przyznała, że nie jest dla niej ważne, czy flirtuje z nią mężczyzna czy kobieta, co wywołało wówczas ogromne poruszenie. No bo jak to tak: wielka gwiazda słodkiego popu, śpiewająca o chłopcach, zakochana w kobietach?
Springfield unikała jednoznacznych etykiet, mówiąc „I’m not anything”, co odzwierciedlało jej wewnętrzne rozdarcie między tożsamością a rygorystycznym, heterocentrycznym showbiznesem i realiami bycia słodką dziewczyną muzyki popowej lat 60. i 70. Była związana z wieloma kobietami, w tym z piosenkarką Normą Tanegą czy aktorką Tedą Bracci, z którą w 1983 roku wymieniła przysięgi małżeńskie. Ślub ten nie został uznany przez kalifornijskie prawo.
Jej charakterystyczny wizerunek – tlenione blond włosy upięte wysoko i mocny makijaż oczu (inspirowany estetyką drag queens) – stał się swoistym „ukrytym kodem” dla fanów i fundamentem jej statusu jako ikony campu. Dusty świadomie wykorzystywała te środki, by budować wokół barierę ochronną i radzić sobie z rozerwaniem tożsamości.
Renesans kariery Dusty w latach 80. nastąpił dzięki współpracy z duetem Pet Shop Boys przy hicie What Have I Done to Deserve This?, który jest uznawany za jedno z najważniejszych „queerowych zestawień” w historii muzyki popowej. Współpraca ta nie tylko przywróciła ją na szczyty list przebojów, ale też ostatecznie ugruntowała jej pozycję jako patronki osób zmarginalizowanych. Co ważne, nie chodzi tutaj tylko o mniejszości seksualne, ale także osoby uzależnione od używek. Dusty sama nie ukrywała swoich zmagań z alkoholem i narkotykami.
Dziś Dusty Springfield jest doceniania przez społeczność LGBTQ+ jako pionierka, która wbrew presji otoczenia przemycała elementy queerowej tożsamości do głównego nurtu muzyki popowej. Mimo braku akceptacji pozostawała niezłomna i zgodna z samą sobą, żyjąc według własnych zasad.
Zuzanna Kopij
ANOHNI and the Johnsons

ANOHNI and the Johnsons już od utworzenia nazwy przybrali tożsamość queerową, nawiązując do jednej z bardziej znanych ikon LGBT – Marshy P. Johnson (legendarnej czarnoskórej aktywistki, drag queen i jednej z ikon ruchu wyzwolenia tych osób. Marsha była związana z wydarzeniami wokół Stonewall uprising i współzałożyła STAR, wspierającą bezdomne i wykluczone osoby transpłciowe oraz queer).
Transpłciowość artystki stała się ważnym elementem jej twórczości. Na przestrzeni lat można było obserwować zarówno rozwój samej ANOHNI, jak i sposób, w jaki jej osobiste doświadczenia coraz mocniej przenikały do sztuki. Od zmiany nazwy zespołu po głośne i wyraźne ukazywanie złożonej rzeczywistości osób transpłciowych. Poprzez swoją twórczość artystka nie tylko opowiada o własnych doświadczeniach, ale także tworzy przestrzeń dla większej widoczności i reprezentacji osób takich jak ona.
Twórczość ANOHNI and the Johnsons od ponad dwóch dekad łączy osobiste historie z refleksją nad światem i miejscem człowieka w społeczeństwie. W swoich utworach ANOHNI porusza tematy tożsamości, przemiany, miłości, samotności i poszukiwania własnego miejsca, nadając im wyjątkowo emocjonalny i intymny charakter. Szczególne miejsce w jej dorobku zajmuje album I Am a Bird Now z 2005 roku, który przyniósł zespołowi międzynarodowe uznanie i nagrodę Mercury Prize. To poruszająca opowieść o dojrzewaniu do siebie, pragnieniu wolności i odnajdywaniu własnego głosu. Dla wielu osób queerowych i transpłciowych album stał się ważnym punktem odniesienia, a utwór For Today I Am a Boy do dziś pozostaje jednym z najbardziej rozpoznawalnych muzycznych zapisów doświadczenia odkrywania swojej tożsamości. Symbolicznego znaczenia płycie dodaje również okładka z wizerunkiem Candy Darling – transpłciowej aktorki.
Julia Kuźnik
COCONA (XG)

Koreańsko-japoński przemysł rozrywkowy od lat nie pozostawia zbyt wiele przestrzeni na otwartą dyskusję o tożsamości płciowej. Trudno uznać to za zaskoczenie… za starannie wykreowanym wizerunkiem, komercyjną słodyczą i wyreżyserowanym idealizmem eksportowanym na światowe rynki często kryją się tematy, o których branża woli milczeć.
Na szczęście coraz więcej artystów decyduje się przerwać tę ciszę i głośno zaznaczyć swoją obecność. Jednym z takich głosów jest Cocona z XG. W ubiegłym roku, w dniu swoich 20 urodzin, ujawnił, że jest osobą transpłciową i niebinarną. W poruszającym liście skierowanym do fanów opowiedział o trudnej drodze do zaakceptowania własnej tożsamości oraz o wyzwaniach, z którymi musiał się zmierzyć. Jednocześnie podkreślił, że proces ten pozwolił mu otworzyć się na nowe doświadczenia, spojrzeć na świat z innej perspektywy i odnaleźć siłę do dalszego rozwoju. Swoje wyznanie zakończył prostym, lecz niezwykle wymownymi słowami „Nie ma nic złego w tym, kim jestem”.
Historia Cocona odbiła się szerokim echem również w kontekście samego XG (oczywiście pozytywnie!!!). Grupa od początku budowała wizerunek otwarty i inkluzywny, a dziś coraz wyraźniej podkreśla wartości związane z autentycznością i akceptacją. Wsparcie płynące dla Cocona zarówno od fanów, jak i innych artystów koreańskiej oraz japońskiej sceny muzycznej pokazuje, że dyskusja o tożsamości płciowej w azjatyckim przemyśle rozrywkowym powoli przestaje być tematem tabu. Choć często są to jedyne symboliczne gesty, mają one znaczenie – przypominają, że osoby LGBT+ zasługują na widoczność i reprezentację w przestrzeni publicznej.
Swoim wyznaniem Cocona nie tylko poruszył tysiące fanów, ale także stał się symbolem zmian zachodzących w azjatyckiej kulturze popularnej. Dla wielu osób jego historia jest dowodem na to, że autentyczność może być źródłem siły, a także nadziei na bardziej otwartą i inkluzywną przyszłość.
Paulina Madej
Devi McCallion
Devi McCallion to kanadyjska artystka tworząca muzykę z pogranicza elektroniki, popu i industrialu. Przez ponad 10 lat wydawała pod wieloma różnymi pseudonimami i zespołami, m.in. jako Mom, Girls Rituals, Anarchy 99, Cats Millionaire oraz tworzonym z jej byłą partnerką, Adą Rook, Black Dresses. Rozpiętość gatunkowa oraz ilość tych projektów pozwoliła jej na wyrobienie sobie reputacji w niszy muzyki internetowej – tworzyła piosenki związane z popularnymi w latach 2010 fandomami oraz kolaborowała z dużą ilością queerowych, znanych głównie w internecie artystów.
Pomimo różnorodności tematycznych w jej projektach głównym łącznikiem jest zawsze queerowość. Piosenki Devi są często brudne i surowe, jej wokal nieperfekcyjny, a tematyka problematyczna. Z jednej strony może to odrzucać, ale według mnie to jest właśnie esencja queerowości – coś, co większość może uważać za odrzucające, inni będą widzieć jako piękne. Wszystkie utwory Devi McCallion balansują na cienkiej granicy pomiędzy kiczowatymi i dziwnymi, a wyrażającymi najczystsze uczucie queerowej euforii i miłości. Pozostawia w sobie nadzieję, że pomimo wielu różnych problemów, wszystko jednak będzie w porządku i nasza przyszłość będzie piękna.
Julia Respondek
Karol Szymanowski
Choć termin „queer” stał się powszechny w Polsce stosunkowo niedawno, tożsamość queerowa sięga czasów naszych prapraprababek (a dodawać „pra” mogłabym jeszcze wielokrotnie). W roku 1882 we wsi Tymoszówka (ówczesna Ukraina) urodził się człowiek, który zapisał się na kartach historii jako jeden z największych polskich kompozytorów XX wieku. Karol Szymanowski – także pianista, pedagog i pisarz, najsłynniejszy kompozytor obok Fryderyka Chopina, był jedynym polskim twórcą tamtej epoki, który jawnie deklarował swoją gejowską tożsamość. O jego twórczości powstało kilka książek, natomiast w biografiach kwestie homoseksualności Szymanowskiego były najsłabiej reprezentowane, a wręcz zakłamywane. Był otwartym gejem, nie ożenił się, odwiedzał znajomych z aktualnymi partnerami, zwierzał się też ze swoich perypetii miłosnych. Mimo jego otwartości, orientacja Szymanowskiego nie była wspierana przez rodzinę ani większość przyjaciół. Obok najważniejszych kompozycji na które składają się: opera Król Roger, balet Harnasie, Stabat Mater op. 53, czy III Symfonia „Pieśń o nocy” napisał także Efebos, nazywany pierwszą polską powieścią homoerotyczną. Kompozytor zadedykował ją swojemu kochankowi, a za życia swojej matki nie podjął prób opublikowania powieści. Manuskrypt przekazał przed śmiercią Jarosławowi Iwaszkiewiczowi, który z kolei powstrzymywał się przed publikacją tekstu przez wzgląd na wciąż żyjącą rodzinę przyjaciela. Jedyny egzemplarz Efebosa spłonął w mieszkaniu pisarza we wrześniu 1939 roku, ocalały jedynie fragmenty.
Żaneta Wańczyk
Antropoceno
Antropoceno jest projektem artystycznym powstałym w 2025 roku, za którym stoi transpłciowa artystka Lua Viana, wcześniej znana głównie pod pseudonimem sonhos tomam conta. Aktualnie tworzy trylogię, która nawiązuje do zbliżającej się katastrofy klimatycznej i globalnego ocieplania oraz towarzyszącym im niepokojem oraz frustracji. Ukazały się już pierwsze dwie części – Natureza Morta (tłum. martwa natura) oraz No Ritmo da Terra (tłum. w rytmie Ziemi).
Muzyka, którą tworzy, wyraża bunt w dość niestandardowy sposób. Podążając za myślą brazylijskiego filozofa Ailtona Krenaka, która zakłada, że przyszłość jest zakorzeniona w przeszłości, Lua łączy tradycyjne brzmienia brazylijskie (sambę, capoeirę, choro, bossa novę) z tymi współczesnymi, zwłaszcza z shoegazem w swoim pierwszym albumie i z awangardowym metalem, w swoim drugim. Jej teksty natomiast są bardzo złożone i często wymagają dużej wiedzy oraz zaangażowania od słuchacza, odwołując się np. do tradycyjnych wierzeń Joruba.
Lua wybrała temat rzadko poruszany przez muzyków, a jednak wpływający bezpośrednio na nas wszystkich. Staje się głosem młodego pokolenia, nieprzystającego do realiów dzisiejszego świata.
Olga Mrozek
Alif Hilal
Alif Hilal to amerykańska kompozytorka, wokalistka i producentka, urzędująca od lat w Berlinie. Zdobyła uznanie dzięki unikalnemu wykorzystaniu swojego głosu, tworząc niepowtarzalnie brzmiący futurystyczny folk. Jej brzmienie ciężko przypisać do jednego gatunku, ale zdecydowanie słychać w nim wpływy zarówno klubowe, jak i operowe, co daje niepodrabialny klimat. Na co dzień prowadzi również zajęcia o przyszłości performansu i nowych formach ekspresji muzycznej w NYU Berlin.
Jej przełomowy album Fountain z 2020 roku został stworzony niemal wyłącznie z budowania wielowarstwowych ścieżek jej własnego wokalu, który, przetworzony cyfrowo, badał granice między tym, co ludzkie, a tym, co technologiczne. Brak klasycznych instrumentów i budowanie narracji głosem stały się jej znakiem rozpoznawczym i od tej pory artystka eksploruje ten kierunek dalej.
Najnowszy album Hymnal rozwija te idee, czerpiąc inspirację z duchowości, natury i tak zwanej „nie-ludzkiej inteligencji”. Hilal, inspirując się komunikacją roślin oraz ekosystemów, zastanawia się, jak mogłaby brzmieć muzyka tworzona z perspektywy planety i naszej zbiorowej tożsamości.
Jako queerowa artystka Alif Hilal zachęca do wyobrażania sobie nowych form wspólnoty – nie tylko między ludźmi, ale także ze wszystkimi formami życia na Ziemi. Nie traktuje swojego głosu jedynie jako instrumentu, ale także jako medium do podważania norm społecznych dotyczących tożsamości oraz płci.
Aleksandra Antoszczuk
Magazynki, które rozszerzają ten ważny, ale i ciekawy temat są do usłyszenia na antenie już w tym tygodniu! Głosów do nich użyczyły Olga Mrozek i Zuzia Kopij.
red. Paulina Haglauer