underscores – Lovefield
Underscores zdaje się od początku wiedziała co robi i do czego dąży. Zaczęła od dubstepu wrzuconego na soundclouda w wieku 13 lat, 10 lat później grała już na nie tylko jej bliższych, amerykańskich festiwalach, ale także na tych europejskich. No jeszcze pomiędzy zaliczyła support dla gecsów. Całkiem nieźle, co? Rok 23 był dla niej przełomowym i kariera wybuchła, i słusznie, bo jej stylistyka to istna bomba na styku hyperpopu i midwestemo, a wśród inspiracji wymienia Brucea Springsteena, Madonnę, ale także Sufjana Stevensa i myślę, że to zgrabnie opisuje jej styluwe muzyczną.
U April spodziewać się możecie delikatności uczuć, ale tez amerykańskości i brudu życia, no i popowego sznytu, który wlatuje w ucho raz dwa. W związku między innymi z tym, trudno było nam wybrać tylko jeden kawałek z jej najnowszego albumu U. Postawiliśmy jednak na nieco spokojniejsze, powoli rozwijające się Lovefield o miłości tracącej swoje poprzednie wydźwięki. Na krążku nie brakuje jednak power kawałków. Szczerze mówiąc (a raczej pisząc) redakcja muzyczna wahała się również nad zaprezentowaniem Wam Hollywood Forever będącym kapitalistyczną pocztówką Hollywoodzkiego życia w splendorze, ale poza tematyką wybranego Mocograja ujął nas delikatny, niemalże balladowy, rozwój Lovefield.
Obczajając nawet te dwa nadmienione kawałki z nowego albumu możecie zobaczyć przestrzał inspiracji i upodobań underscores, o którym piszemy. April z każdym albumem wyznacza coraz mocniej swój styl i pozycje na scenie muzycznej, a my nie omieszkamy śledzić tej młodej artystki w jej podróży dalej.
Katarzyna Golec