Walka o Tor Poznań trwa. Obiekt wrócił do funkcjonowania, ale co dalej? „Wygraliśmy bitwę, ale nie wojnę”
Ostatni tydzień dla fanów motoryzacji w Polsce wyglądał jak emocjonalna kolejka górska. W ciągu dwóch dni wydarzyło się dosłownie wszystko, od decyzji o zamknięciu jedynego homologowanego przez FIA obiektu w Polsce, przez gigantyczne poruszenie w mediach społecznościowych, aż po nagły zwrot akcji.
Przypomnijmy o co chodzi w całej sprawie – 14 kwietnia, we wtorek, Polskę obiegła informacja o decyzji Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska. Urząd stwierdził, że obiekt przekracza dopuszczalny poziom hałasu. Pierwsza decyzja o zamknięciu została wydana już 2023 roku przez Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska. Właściciel toru odwołał się do Głównego Inspektoratu, a ten podtrzymał decyzję oddziału z Wielkopolski.
W związku z tym GIOŚ zakazał dalszego funkcjonowania i użytkowania z Toru Poznań. Niemal natychmiastowo ruszyła akcja obrony tego miejsca. Pasjonaci i społeczności kierowców za pomocą mediów społecznościowych nagłośnili sprawę do tego stopnia, że głos musiały zabrać najważniejsze osoby w kraju. Jak przyznaje w wywiadzie Bartosz Bieliński, prezes Automobilklubu Wielkopolski w rozmowie z Radiem LUZ, skala wsparcia przerosła najśmielsze oczekiwania.
Ja miałem prawie 26 milionów kliknięć w hasztag #RatujmyTorPoznań, więc myślę, że muszą się z nami liczyć. To nie jest to, że jesteśmy małą grupką pasjonatów, która zagłusza mieszkańców. To nie jest prawda, nas są naprawdę miliony.
Na skutek presji Główny Inspektor Ochrony Środowiska wstrzymał wykonanie decyzji o zamknięciu toru. Wniosek Automobilklubu Wielkopolskiego został uwzględniony ze względu na kilka kluczowych czynników, takich jak zagrożenie utraty homologacji FIA czy negatywny wpływ na bezpieczeństwo szkolenia kierowców. Natomiast warto pamiętać, że decyzja GIOŚ ma charakter tymczasowy i obowiązuje ona do czasu ostatecznego rozstrzygnięcia sprawy przez sąd.

Hałas kontra rzeczywistość
Głównym źródłem konfliktu pozostają restrykcyjne normy hałasu. W Przeźmierowie, czyli miejscowości, która rozbudowała się obok Toru Poznań, wprowadzono przepisy wymagające utrzymania dźwięku na poziomie 50 decybeli. W praktyce jest to niemożliwe do zrealizowania, co dobitnie obrazują pomiary.
Wczoraj, jak był tor zamknięty, to sama ulica generowała 54 decybele. Więc jeżeli ulica hałasuje, to my dokładając 10–15 samochodów, będziemy przekraczać.
Warto zwrócić uwagę na fakt, że polskie przepisy i tak należą do najbardziej rygorystycznych. Podczas gdy w Unii Europejskiej dopuszczalna norma dla wyścigów samochodowych wynosi często 102 decybele, na Torze Poznań zawodnicy muszą mieścić się w 96. Obiekt inwestuje w ekrany dźwiękochłonne i nasadzenia, dążąc do współpracy z mieszkańcami, jednak bez systemowych zmian w prawie dalsze funkcjonowanie toru stoi pod znakiem zapytania. Co ciekawe, obok Toru Poznań działa Port Lotniczy Poznań-Ławica, który od 25 października wprowadzi zakaz operacji lotniczych między 1:00 a 5:00. Oczywiście od tej reguły będą wyjątki, takie jak loty państwowe czy wojskowe.
To nie tylko ryk silników
Zamknięcie toru to nie tylko cios w sport samochodowy. To przede wszystkim utrata miejsca, gdzie służby mundurowe, motocykliści i młodzi kierowcy mogą doskonalić technikę jazdy. Tor Poznań pełni funkcję edukacyjną, zdejmując z dróg publicznych fanów szybkiej jazdy i driftu, oferując im bezpieczne warunki do treningu pod okiem instruktorów. Lokalna gospodarka również odczułaby brak tego miejsca
To też strata pracy dla tysięcy osób. Mogę śmiało powiedzieć, że tysięcy osób, bo za każdym zawodnikiem, który tu przyjeżdża, który się ściga, który trenuje – a przewija się ich w ciągu roku około 10 tysięcy – stoi mechanik, stoi trener, instruktor.
Obecnie tor funkcjonuje normalnie, a władze Automobilklubu Wielkopolski prowadzą intensywne rozmowy z Ministerstwem Sportu oraz władzami Poznania. Celem jest wypracowanie „specustawy”, która chroniłaby obiekty sportowe powstałe dekady temu przed skutkami nowej zabudowy mieszkaniowej i rygorystycznych norm.

Mam nadzieję, że rządzący zauważyli, że jednak motorsport, motoryzacja to jest duża siła napędowa. Nas jest naprawdę bardzo wielu i zamknięcie takich obiektów to nie jest nic na plus.
Najbliższe miesiące to czas walki o przedłużenie światowej homologacji FIA oraz przygotowania do majowych rund Wyścigowych Samochodowych Mistrzostw Polski.
Wygraliśmy bitwę, ale nie wojnę. Ale my się tak łatwo nie poddajemy. We wtorek już jestem w Ministerstwie Sportu na spotkaniu, mam nadzieję, że wypracujemy tam jakieś pozytywne wiadomości.
Motorsport w Polsce wychodzi z tej próby wzmocniony, a Tor Poznań pozostaje strategicznym punktem na mapie Polski, który jest miejscem spotkań nie tylko fanów motoryzacji, ale też biegaczy, kolarzy i rolkarzy.
tekst: Mikołaj Sobol, red. Dominika Kubat
foto: Grzegorz Kozera (materiały prasowe)