Wojciech Bąkowski
Wojciech Bąkowski jest bez wątpienia artystą budzącym skrajne emocje. Z jednej strony można usłyszeć od ludzi, którzy mieli kontakt z jego muzyką, że jest pretensjonalna, bełkotliwa i niemuzyczna. Z drugiej zaś, ma oddane grono fanów, którzy zdają się czerpać autentyczną przyjemność ze słuchania fraz typu ”jem kamienie, mają smak zębów” czy ”usta włóż mi do ucha i mów szczelnie” melorecytowanych pod monotonne, toporne, syntezatorowe podkłady. O tym, jak to drugie jest możliwe, postaram się pokazać w dalszej części artykułu, omawiając wybrane albumy stworzone przez Bąkowskiego.
NIWEA – 01
2010
Qulturap
01 to debiutancki album duetu Niwea, wydany w 2010 nakładem wydawnictwa Qulturap. Niwea oprócz Bąkowskiego, składa się z Dawida Szczęsnego, muzyka tworzącego eksperymentalne elektro za pomocą sampli ze starych płyt gramofonowych i kaset. Brzmienie Niwei jest zimne, surowe, elektryczne; na płycie, która jest bardziej minimalistyczna, niż następująca po niej 02 możemy usłyszeć praktycznie jedynie głos Wojciecha, oraz syntezatory obsługiwane przez obu panów. Teksty, poza dwoma wyjątkami nie są opowieściami o żadnych wydarzeniach, ich celem nie jest przekazywanie informacji w logiczny sposób, zamiast tego tworzą specyficzne obrazy, pokazujące nie tyle miejsca czy przedmioty, ile specyficzne stany mentalne. Weźmy dla przykładu utwór ”Ciemno” rozpoczynający płytę, z początku przedstawia nam się obraz nocny obraz kuchni z widokiem na blokowisko. Później frazy stają się coraz mniej zrozumiałe, jak np. ,,dziura, dwugodzinne mycie rąk, pętla w mózgu” i sprawiają, że uchwytujemy raczej to, jak podmiot liryczny się czuje, nie zaś co widzi. Ogólnie, wypowiedzi pojawiające się na tym albumie sprawiają wrażenie jakby były wypowiedziane przez kogoś, kto chce zakomunikować nam coś dla siebie ważnego, ale nie ma do tego środków. Pełnoprawne zdania z podmiotem i orzeczeniem pojawiają się rzadko, na rzecz równoważników lub nazw. Dzięki temu rzeczywistość jest pocięta na najmniejsze możliwe składowe, z których najczęściej występującą jest ”No!”. Wartym przytoczenia jest również utwór ”Miły Młody Człowiek”, odznaczający się wyjątkową, na tle reszty utworów, piosenkowością. Warstwa muzyczna jest chwytliwa, taneczna, a tekst, stanowiący monolog matki do córki, na temat chłopaków, jaka ta druga zaprasza do domu, jest w pełni zrozumiały. Proponuję, aby potraktować go jako przykład tego, do czego może doprowadzić Niweę, odrzucenie stosowanej świadomie w większości innych utworów, dysfunkcjonalności.
Nasza selekcja
Kształt
2013
Bocian Records
Bloki, windy, czerwone gwiazdy. Kształt to album wydany dwa lata po ostatniej płycie Niwei, 02, jednocześnie jest to pierwszy album wydany przez Wojciecha Bąkowskiego bez współpracy z innymi artystami. Możemy dostrzec tutaj pewne podobieństwa do Niwei, teksty są w pewnien sposób podobne a muzyka wciąż pozostaje prosta, jednak traktowanie go jako przedłużenie Niwei, wydaje mi się na wyrost. Teksty, mimo że w pewien sposób zbliżone do tych z 01, są bardziej zrozumiałe i wypowiadane jeszcze sztywniej oraz bez charakterystycznej maniery. Elementem łączącym teksty Niwei z omawianymi tutaj jest też ich tematyka. Nie bez powodu twórczość naszego artysty tygodnia porównywana jest do twórczości Mirona Białoszewskiego. Na tej płycie, jednym z przykładów tego, może być zafascynowanie przedmiotami powszechnymi, jak w piosence ”no disc’’ będącej swego rodzaju hymnem na cześć napisu wyświetlanego na odtwarzarzu. Na albumie pojawia się też sześciominutowa piosenka o dworcu o przepięknie brzmiącej nazwie, która odczytywana w kółko przestaje już oznaczać, a zaczyna po prostu brzmieć, podobny zabieg jest stosowany również w tytułowym utworze.
Warstwa muzyczna zaś, jest do bólu minimalistyczna, co wynika z braku wykształcenia Bąkowskiego, który swoją muzykę tworzy w programie do montażu wideo. Połączenie to sprawia, że najlepszą alegorią, na jaką mnie stać, to porównanie klimatu Kształtu do modernistycznego budownictwa, dodając, że jest coś, co sprawia, że album ten ma w sobie coś z architektury w ogóle.
Nasza selekcja
Gerda – DIABEŁ
2024
Dyspensa Records
Jest to pierwszy album, jaki powstał ze współpracy Bąkowskiego, z perkusistą i producentem, Janem Piaseckim. Album jest na wskroś oniryczny, przez chwilę wydawało mi się nawet, że każdy z utworów opisuje poszczególny sen. Dzieje się tak po pierwsze z uwagi na część muzyczną, która często jest płynna, kojąca, przez co zdecydowanie odmienna od tej prezentowanej na poprzednich albumach. Nawet kiedy w utworze ”ZEGAR” słyszymy agresywną perkusję i elektronikę, nad całością unosi się spokojna, dronująca warstwa.
Teksty zaś, stanowią spójną w obrębie jednego utworu całość. W utworze ”KOŃ” mamy nawet do czynienia z małym manifestem filozoficznym. W utworze ”KOTEK” wspaniale uwidacznia się warsztat Bąkowskiego, który wchodzi w głowę kota tak, jakby mieszkał tam od zawsze. Dodatkowo w tym samym utworze widać w pełnej krasie jego zamiłowanie do pospolitości co objawia się jednym z moich ulubionych wersów Wojciecha w ogóle, czyli ,,matkę zabiło łososiowe Daewoo Lanos”. Czymś co stanowi o genialności tej płyty, jest plastyczność jej obrazów, wersy takie jak ,,lecę, wlokę przestrzeń za sobą’’ czy ,,obraz staje się myślą, brązową’’ każdorazowo przenoszą mnie w piękne przestrzenie.
DIABEŁ pokazuje utajone dotąd oblicze artysty, przebijające się może gdzieniegdzie na jego ostatnich solowych płytach jak Jazz Duo lub Voyager, jednak po raz pierwszy uwidaczniające się w takiej formie. Niestety, płyta ta mimo, że prawdopodobnie przystępniejsza od całej reszty płyt Bąkowskiego razem wziętych, nie uzyskała większego rozgłosu. Miejmy nadzieję, że tegoroczny OGRÓD nie podzieli jej losów i znajdzie grono słuchaczy, co nie jest bezpodstawne patrząc na to jak dobre są pierwsze dwa single zapowiadające ten album.
Nasza selekcja
Jan Gawroński