Wrażenia z 20 edycji festiwalu Audioriver!
Audioriver 2026 już za nami! W tym roku edycja była dość szczególna, bowiem festiwal obchodził swoje 20-lecie!
Za nami pełno koncertów i emocji, ta edycja była szczególna ze względu nie tylko na sam fakt urodzin, ale także zmiany poczynione przez twórców festiwalu.
Od kilku lat Audioriver odbywa się na Błoniach Łódzkich i to miejsce zdaje się odpowiadać idealnie na potrzeby tak dużego festiwalu. Co prawda część stałych bywalców wspomina z ogromną nostalgią Płock ze względu na jego unikatowy klimat, ale za każdym razem na koniec rozmowy dodają, że Łódzkie Błonia zapewniają większe możliwości przestrzenne i cieszy ich to, że festiwal się rozwija.
Z naszych rozmów z festiwalowiczami wynika ogólne zadowolenie, trochę więcej na ten temat możecie złapać na naszych socialach 😉.
Tegoroczna edycja zaskoczyła nas kilkoma zmianami. Twórcy zawsze starają się o urozmaicenie imprezy innymi aktywnościami poszerzając trzy dni muzyki o wydarzenia prospołeczne i kulturalne, w tym roku z tego zrezygnowano na rzecz innej sprawy. Można powiedzieć, że Audio26 to skupienie w pełni na muzyce. Całkowitą nowością była więc scena na OFF Piotrkowska, która funkcjonowała w dzień i była szeroko dostępna dla każdego przechodnia. Jest to świetna opcja z kilku przyczyn – można nastroić się przed festiwalem, ale nawet jeśli nie ma się na niego zamiaru iść, to, jest to przestrzeń dostępna dla każdego, świetnie opisująca atmosferę muzyczną festiwalu. Wybór miejsca na taki event nie mógł być inny. OFF to przestrzeń skupiająca wiele ludzi w Łodzi na co dzień, znajduje się w samym centrum, a dodatkowo podkreśla tożsamość włókienniczego miasta. Myślę, że długo twórcy nie musieli zastanawiać się nad wyborem miejsca 😉. Jest to strzał w dziesiątkę, który liczymy, że będzie kontynuowanym zwyczajem, bo w tym roku sprawdził się wspaniale. Obczajcie, jak to wyglądało!
Nowością jednak nie jest to, jaki przekrój zafundował w tym roku Audioriver. Muzyczny i pokoleniowy. To stałość, że twórcy dbają co roku o to, mówią o tym wyraźnie jako o priorytecie i to się sprawdza. Różnorodność widać i słychać na festiwalu na co dzień, jest to również sprawa zauważana przez odbiorców przybyłych na festiwal, ponieważ mówią oni o tym wprost i doceniają to w swoich relacjach z wydarzenia.
Powiedzieć, że festiwal serwuje nam muzykę elektroniczną brzmi jak podanie znikomej informacji, jednak ze względu na wielość gatunków elektronicznych prezentowanych na festiwalu i przekrój scen jest to najbliższe prawdzie określenie jakiego można użyć. Są sceny basowo-garażowe, takie na których najczęściej grane jest hard techno i te, które specjalizują się w housie różnego rodzaju. Następują rozróżnienia gatunkowe scen, ale przekrój dźwięków na nich jest naprawdę szeroki.
Sam wiek artystów, i to, jaką muzykę grają, w jakim pokoleniu są najbardziej popularni jest kolejnym faktorem różnorodności Audiorivera. Dzięki zestawieniu pokoleń na festiwalu nie czuć różnic wiekowych, wzajemne współuczestnictwo i odbiór muzyki zaciera granice i sprawia, że każdy jest tam na miejscu. To jest dobre, ponieważ dzisiejszy świat co raz chętniej nas szufladkuje, dzieli i wpycha w ramy. Audioriver ma klimat puzzli, na których napisane macie “preferowany wiek – od 0 do 99+”. (No może z naszych obserwacji bardziej od 18 do 70+, ale łapiecie klimat 😉).
Nasze ulubione występy
Pośród bogatego line-upu naprawdę trudno było się zdecydować, który koncert akurat teraz warto zobaczyć (aż żałowaliśmy, że nie potrafimy się rozdwoić albo nawet roztroić…). Niemniej jednak decyzje, które podjęliśmy okazały się fantastyczne. Pierwszego dnia, a więc w piątek, głównie podziwialiśmy to, co działo się na Main Stage’u: najpierw Boys Noize oraz jego set łączący najróżniejsze gatunki muzyczne. Niemiec nie ograniczał się wyłącznie do elektroniki i zaserwował nam również swoje najnowsze miksy hitów Nine Inch Nails. Po nim zagrały prawdziwe legendy – The Prodigy i był to ich pierwszy koncert na festiwalu Audioriver. Brytyjczycy pokazali się fenomenalnie. Nie dość, że zagrali swoje największe przeboje, to jeszcze zadbali o ich odpowiednią oprawę i niektóre z nich (np. Out of Space) można było usłyszeć w odświeżonej, nieco podrasowanej odsłonie. Bez wątpienia był to występ, który wspominamy do tej chwili. Później zaś zostaliśmy na występie ZHU, aby usłyszeć kultowe Faded i w ten sposób zakończyliśmy piątkowy wieczór.

Sobota również była dniem pełnym wrażeń i rozpoczęła się dla nas pod znakiem dnb, uk garage, grime’u oraz polskiego rapu, ponieważ na scenę Hybrid zwabił nas ATZ Sound – producencko-DJski projekt Miłego ATZ. Z Miłym również udało nam się trochę pogadać, czego owocem jest rolka na Instagramie Radia LUZ. Na Mainie także działo się dużo i nie możemy zapomnieć o widowisku Apache & The Brass Orchestra, gdyż było to coś, z czym chyba wcześniej się nie spotkaliśmy: połączenie dubstepu z instrumentami prosto z orkiestry. Następnie na scenę weszli Disclosure, którzy znani są raczej wszystkim… nie inaczej było pod sceną – gdy grali swoje kawałki, cały tłum śpiewał z nimi. Zaraz po takim show odbył się koncert Marlona Hoffstadta, czyli współczesnej gwiazdy muzyki elektronicznej. Niemiec konkretnie nas wszystkich rozbujał i pokazał, że chociaż już jest mocno rozpoznawalny, to w przyszłości rozbłyśnie jeszcze bardziej.
DJ POLKOMTEL
Na wywiad udało nam się złapać DJa POLKOMTELa. Porozmawialiśmy o muzyce, nostalgii i miejscu anonimowości we współczesnym świecie. Ponieważ muzyk dopiero miał wejść na scenę, zapytaliśmy, jak przygotowuje się do swojego seta i czego mogliśmy się spodziewać podczas jego występu. Nie zabrakło też pytań o jego tajemnicze ukrywanie tożsamości, a także o świadome oddzielanie własnej anonimowości od muzyki w czasach, gdy wielu DJ-ów buduje swoją pozycję przede wszystkim poprzez media społecznościowe.
Na te urodziny życzymy więc całej ekipie i samemu, spersonifikowanemu festiwalowi Audioriver, żeby pod pewnymi względami – otwartości i szerokości horyzontów – nie zmieniał się nigdy, ale żeby wciąż dalej kroczył na przód sięgając po nowe rozwiązania i tropy muzyczne!
Kgolec + pmadej buziaczki uwu
Piękna fota ATZa została zrobiona przez Patrycję Banię