Wrocławski Miesiąc Dumy: Szybciej, Wyżej, Mocniej — Razem. O inkluzywności w sporcie
Homofobia w sporcie jest obecna od dekad i pomimo zmieniających się nastrojów na świecie, cały czas dotyka zawodników LGBTQ+. Jednak od wielu lat powstają inicjatywy, mające na celu stworzyć przestrzeń do uprawiania sportu dla wszystkich. Takie organizacje istnieją również w Polsce, w tym we Wrocławiu. Miesiąc Dumy stanowi idealną okazję, aby im się przyjrzeć bliżej.
O pięknych frazesach
Citius, Altius, Fortius – Communiter. Motto olimpijskie po łacinie brzmi dostojnie, ale nie można odmówić mu eleganckiego brzmienia również po polsku: Szybciej, Wyżej, Mocniej — Razem. Chociaż to Razem zdaje się trochę zgrzytać. Nie bez powodu, zostało dodane do oryginalnego motta dopiero w 2021 roku. Jak tłumaczył wtedy prezydent MKOl, Thomas Bach:
Możemy podążać szybciej, możemy celować wyżej, możemy stać się silniejsi, tylko stojąc razem – w solidarności.
Trudno się z nim nie zgodzić. Niemniej słowo Razem zgrzyta jeszcze z innego powodu – solidarność tu jest rzadkością. Igrzyska Olimpijskie mają jednoczyć wszystkich ludzi, niezależnie od płci, wiary, pochodzenia, rasy i orientacji, ale sport jest środowiskiem zamkniętym na obcość. Dopiero na IO w Paryżu w 2024 roku, zawrotne 128 lat po pierwszych nowożytnych Igrzyskach, rywalizowało tyle samo kobiet, co mężczyzn, a zainteresowanie wokół zmagań sportowczyń dalej jest znacznie mniejsze niż to, które wzbudzają sportowcy. Z kolei homofobia i transfobia ciągle są obecne na trybunach, boiskach, w szatniach i biurach.
Te dwie kwestie są ze sobą niejako powiązane – sport od początku był przesiąknięty stereotypowo postrzeganą męskością, a co za tym idzie heteronormatywnością, czyli postrzeganiem heteroseksualności jako „normy” lub „oczekiwanej orientacji”. Nie tylko doprowadziło to do prób wyparcia kobiet ze sportu (nie zapominajmy, że w Anglii między 1921 a 1971 rokiem kobiety miały zakaz gry w piłkę nożną w klubach), ale również do głęboko zakorzenionej homofobii w całym środowisku. Profesjonalnych sportowców na świecie są setki tysięcy, jeśli nie miliony, ale otwarcie osobami LGBTQ+ jest zaledwie garstka. Według spisu na portalu Outsports.com w Igrzyskach Olimpijskich w Paryżu udział wzięło 199 otwarcie queerowych zawodników. Dużo? W całych IO rywalizowało wtedy 10 714 osób. Oczywiście, sami autorzy listy zaznaczają, że ta jest prawdopodobnie niepełna i wielu sportowców, szczególnie spoza krajów zachodnich, mogło zostać pominiętych, ale dalej mówimy o ułamku wszystkich zawodników. Ponadto na każdego mężczyznę na liście, przypada aż 9 kobiet – wracamy do wpływu stereotypowej męskości. Badanie Out on the Fields z 2015 roku przeprowadzone wśród niemal 9500 sportowców wykazało, że aż 80% ankietowanych było świadkami homofobicznych zachowań w sporcie, a 73% z nich uważa, że „nie byłoby bezpieczne” wyoutowanie się jako osoba homo- lub biseksualna, będąc związanym ze środowiskiem sportu młodzieżowego (w szczególności drużynowego). Nie oznacza to jednak, że osoby queerowe nie uprawiają sportu. Wręcz przeciwnie.
W sporcie mamy duże problemy z otwartością i inkluzywnością. Dlatego społeczność LGBTQ+ szuka wspólnego towarzystwa, queerowego, inkluzywnego. To wynika z różnych przesłanek i też smutnych wspomnień, które mamy ze szkoły czy z klubów lokalnych, mniejszych czy większych, gdy tej otwartości brakowało. Wiadomo, że oprócz sfery czysto sportowej jest też cała sfera wspólnych doświadczeń, często wspólnych tematów, która na pewno ułatwia stawianie kroków na sportowej ścieżce – mówi Jakub Janas, członek wrocławskiego stowarzyszenia sportowego NEON Wrocław. To grupa ludzi – dodaje Janas – chcąca uprawiać sport i dobrze się przy tym bawić, tworząca otwartą dla wszystkich społeczność. A to tylko jedna z wielu podobnych inicjatyw.
O siatkówce dla każdego
Organizacje otwarte, tworzone przez i dla osób queerowych nie są niczym nowym. Istnieją przecież kluby książki, kółka filmowe, biblioteki, księgarnie, lokale, galerie sztuki – w każdej dziedzinie znajdzie się przestrzeń przyjazna dla osób LGBTQ+. Sport bynajmniej nie jest wyjątkiem. Pierwsze ligi czy stowarzyszenia dla osób queerowych powstawały już w latach 70. XX w. Obecnie na świecie jest mnóstwo tego typu organizacji, rozgrywek, klubów i zawodów – od odbywających się już od 1982 roku Gay Games, przez założony w 1991 roku brytyjski klub piłkarski Stonewall F.C., po małe, lokalne stowarzyszenia. W Polsce inicjatyw otwartych, takich jak NEON Wrocław, również przybywa z każdym rokiem. Na mapie klubów queerowych znajdują się chociażby Volup Warszawa, Dragonballs Kraków, Unicorns Łódź, Orion Poznań czy – również poznański – LesBinton, ale niemal w każdym większym ośrodku znajdziemy jakąś drużynę czy stowarzyszenie.
NEON, w którym odbywają się treningi siatkówki i badmintona, jest nastawiony przede wszystkim na rekreację. Zawodnicy preferujący siatkówkę podzieleni są na zespoły na trzech poziomach – najbardziej zaawansowany konkuruje we wrocławskich ligach amatorskich, pozostałe szlifują swoje umiejętności pod okiem trenera. Każdy, niezależnie, czy gra na co dzień, czy też ostatni raz miał kontakt z dyscypliną na WF-ie w szkole, może dołączyć i się podszkolić.
Są w naszej społeczności zarówno osoby hetero, bi, homo, jak i wszystkich innych tożsamości. Jesteśmy w pełni otwarci i na chłopaków, i na dziewczyny, i na osoby niebinarne, i nieidentyfikujące się – mówi Janas. – Co prawda teraz, od połowy czerwca, przez lipiec i sierpień, mamy okres wakacyjny. Ćwiczymy w mniejszej grupie, bo uczestnicy rozjeżdżają się na wakacje, a do regularnych treningów z trenerem wracamy od września. Wtedy zapraszamy wszystkich, którzy chcieliby nauczyć się grać w siatkówkę. Mamy też sekcję badmintona i tam również prowadzimy zajęcia z trenerem, aby podszkolić elementy techniki.
Kiedy zaczynałem grać w siatkówkę w szkole podstawowej, należałem do klubu, który miał drużynę w drugiej lidze – ja byłem w zespole młodzieżowym. Trenowanie w takim środowisku ma inny charakter. Poza tym, sam jestem gejem i wydaje mi się, że pewniej i swobodniej czuję się w otoczeniu osób queerowych. Z tego wynika trochę inne podejście do różnych spraw. Natomiast u mnie zadecydował też przypadek. Byłem na Tęczowym Pucharze Polski w Poznaniu, zobaczyłem, że takie zespoły istnieją, że są we Wrocławiu. Prawdopodobnie, gdybym się o nich nie dowiedział, to wróciłbym do trenowania w jakimś innym klubie. Nie byłoby w tym nic złego, ale skoro jest taka drużyna jak NEON, to zawsze miło do niej dołączyć.
Wspomniany Tęczowy Puchar Polski, który w tym roku odbędzie się po raz czwarty, to jedno z kilku tego typu wydarzeń, które odbywają się w naszym kraju. Turnieje siatkówki mają miejsce też m.in. w Warszawie czy Krakowie, dużą popularnością cieszą się zmagania w badmintonie, a na mapie polskich wydarzeń można też znaleźć międzynarodowe turnieje tenisowe organizowane w ramach Gaybledon Championship Tour.
Mogę zdradzić, że też będziemy na jesieni organizowali turniej badmintonowy i mam nadzieję, że w przyszłym roku uda się zorganizować turniej siatkarski. Zawody są świetną okazją, aby pojechać do innego miasta, pograć i sprawdzić się, ale również zintegrować z innymi, dobrze pobawić i po prostu z tą społecznością spędzić czas – mówi Jakub Janas. Dodaje, że turnieje również są otwarte dla wszystkich. Aby dołączyć, wystarczy zebrać grupę chętnych znajomych.
O celowaniu wyżej
Budowanie społeczności często przejawiała się nie tylko w rozmowie z Jakubem Janasem, ale też w komunikacji różnych klubów, rozgrywek i stowarzyszeń, queerowych i nie tylko. Jedną z podstawowych wartości Igrzysk Olimpijskich jest przyjaźń, właśnie dlatego, że mają za zadanie zrzeszać ludzi z różnych zakątków świata. Sport, pomimo wszystkich wad związanych z otaczającą go kulturą, może być świetną przestrzenią do integracji – poznawania nowych osób, dobrej zabawy i zachowywania przy okazji dobrej kondycji fizycznej. Plus, jak zauważa Janas, zawsze z osobami z danego klubu sportowego łączy cię przynajmniej jedno wspólne zainteresowanie. Rekreacyjne uprawianie sportu w grupie niesie za sobą mnóstwo benefitów, dla każdego z nas.
Wydaje mi się, że w ciągu kilku ostatnich lat zaczęto chętniej uprawiać sport. Głównie za sprawą biegania, ale też tych dyscyplin, które wymagają mniej osób, jak tenis, padel czy squash. Zresztą, widzimy też powstające w ostatnim czasie running cluby, również nastawione raczej na socjalizowanie niż bycie typowym, nazwijmy to profesjonalnym klubem sportowym. Z grami zespołowymi, na przykład siatkówką, jest ten problem, że trzeba znaleźć przynajmniej 12 osób, aby móc zagrać. Staje się to zwyczajnie trudne przy próbie codziennego uprawiania sportu, dlatego powstają te queerowe, ale i nie tylko, kluby i inicjatywy, bo wtedy łatwiej się łączyć w grupy i wspólnie trenować – zauważa Janas. – Członkowie naszej sekcji badmintona, którzy przychodzą na zajęcia z trenerem, umawiają się też między sobą na wspólną grę. Fajnie, że można te dwie sfery – sportu i socjalizacji – łączyć. Te osoby zyskały kontakty między sobą właśnie za sprawą dołączenia do NEONu Wrocław. Miło, że w ten sposób społeczność się buduje i dzięki temu możesz poznać ludzi, którzy mają takie same doświadczenia jak ty.
Chociaż w Polsce istnieje sporo otwartych klubów i inicjatyw – szczególnie w dużych miastach, gdzie osób queerowych jest zwyczajnie więcej – dalej jest ich bez porównania mniej niż zagranicą. Są też bez porównania młodsze.
To, że w Europie istnieje tego typu klubów i grup więcej, wynika z tego, że tam pewne procesy społeczne zachodziły szybciej. Żeby nie szukać daleko, w Niemczech istnieje tęczowa liga siatkówki [Queer Volleyball League – przyp. autorki], więc tych zespołów jest naprawdę dużo. Myślę, że w Polsce też do tego dojdziemy – mówi Janas i zaraz dodaje – Mniejsza liczba polskich organizacji tego typu jest też okazją, żeby ogólnie sport w Polsce zrobił się bardziej inkluzywny. Nie uważam, że osoby queerowe powinny brać udział w zajęciach sportowych wyłącznie w ramach queerowych klubów. Docelowo powinniśmy dążyć do tego, żeby w żadnych klubach nie było dyskryminacji, żeby wszędzie była otwartość i inkluzywność. Powinniśmy do tego dążyć w ogóle jako społeczeństwo, a w perspektywie kilku, może kilkunastu lat, to będzie mogło się faktycznie ziścić.
W tym spojrzeniu zamyka się clou tematu. Wartości olimpijskie, podkreślające znaczenie szacunku i przyjaźni, szukania elementów, które nas łączą, a nie dzielą, nie wzięły się z powietrza. W końcu, każdy może uprawiać sport. Nie bez powodu na Igrzyskach Olimpijskich mamy więcej komitetów niż krajów zrzeszonych w ONZ, nie bez powodu dążono do udziału takiej samej liczby kobiet, co mężczyzn, nie bez powodu istnieją Igrzyska Paralimpijskie. Sport jest dla wszystkich, bez żadnego wyjątku. Należy o tym pamiętać, a także głośno o tym przypominać. Szczególnie w dzisiejszych czasach, gdy Donald Trump podpisuje zakaz udziału transpłciowych kobiet w sportach kobiecych, łącznie z rozgrywkami na poziomie szkolnym, dla dzieci. Osoby queerowe były, są i będą obecne w tej sferze jako sportowcy, trenerzy, działacze, fani czy – jak w moim przypadku – przedstawiciele mediów. Wszyscy powinni się czuć bezpiecznie i mile widziani na boiskach, kortach i bieżniach.
W książce Olimpijki Anny Sulińskiej przywołany jest cytat Stanisławy Walasiewicz, polskiej mistrzyni olimpijskiej z okresu międzywojennego:
Chcesz uprawiać sport? Zrób to. Ale nie rób tego jak dziewczyna, nie rób tego jak chłopak. Rób to tak, jak ty chcesz to robić.
Walasiewicz została pośmiertnie wyoutowana jako osoba interpłciowa – zginęła w wyniku napadu, co oznaczało przeprowadzenie autopsji, a informacje o jej płci wyciekły do mediów. Jej liczne medale (w tym złoto na 100 metrów na IO w 1932 roku, gdy wyrównała rekord świata) są efektem przede wszystkim jej tytanicznej pracy. Chociaż w każdej innej sferze życia musiała się dostosowywać do heteronormatywnych obyczajów, miejmy nadzieję, że swoje wyniki osiągnęła faktycznie tak, jak ona chciała to zrobić. Każdy, bez wyjątku, powinien mieć do tego prawo – dlatego teraz powstają stowarzyszenia, organizacje i kluby otwarte, a w przyszłości może będziemy tak definiować wszystkie istniejące drużyny. Do powszechnej inkluzywności w sporcie jest jeszcze bardzo daleka droga. Pokonanie jej również wymaga tytanicznej pracy, ale teraz jest ona rozłożona pomiędzy miliardy ludzi.
Pamiętajcie, Szybciej, Wyżej, Mocniej — Razem.
Tekst: Zuzanna Kochanowska
red. Paulina Haglauer