Archiwum

John Glacier – Found

Found to miejsce dla minimalistycznej subtelności i introspekcji, gdzie każdy dźwięk i słowo zdają się szukać światła w ciemności. Z produkcją Kwesa Darko, pełną eterycznych syntezatorów i hipnotyzujących pętli, piosenka tworzy przestrzeń dla karmelowego wokalu John GlacierRozciąga ona granice emocji między światłem a ciemnością. W subtelnym tańcu pianina, sampli i pulsujących beatów zaprasza do podróży przez wewnętrzne niepokoje. Zadaje pytania o to, co oznacza „być” i „znaleźć”. To utwór pełen kontrastów: namacalność przeplata się z transcendencją, ból z nadzieją, ciepło z chłodem, delikatność z surowością. Dzięki temu powstała niepowtarzalna przestrzeń do gubienia i odnajdywania siebie. A w Found każda chwila, każdy dźwięk i każde słowo jest zarówno zgubą, jak i odkryciem.

Zuzanna Kopij


JPEGMAFIA

JPEGMAFIA, właściwie Barrington DeVaughn Hendricks, urodził się 22 października 1989 roku w Nowym Jorku. Jego rodzina przeniosła się do Alabamy, gdy był jeszcze dzieckiem, a następnie spędził część swojego młodzieńczego życia w różnych miejscach, w tym w Baton Rouge w Luizjanie i Baltimore w Maryland. JPEGMAFIA jest także weteranem wojskowym – służył w Siłach Powietrznych Stanów Zjednoczonych, co wpłynęło na jego późniejsze podejście do muzyki i stylu życia.

 

I LAY DOWN MY LIFE FOR YOU to tytuł najnowszego albumu JPEGMAFII  i dlatego przyglądamy się jego sylwetce w cyklu Artysta Tygodnia w Radiu LUZ na 91,6 FM.


 

Kariera jako Devon Hendryx

 

Przed tworzeniem jako JPEGMAFIA, Barrington Hendricks używał pseudonimu Devon Hendryx. Częściej wtedy swoim brzmieniem nawiązywał do gatunków takich jak cloud rap, ambient czy pop. Jako że nazywa się bardziej producentem niż raperem, wypuścił też parę projektów wyłącznie instrumentalnych. Sam mówi, że zaczął rapować, ponieważ nikt inny nie chciał rapować na jego beatach. Tekstowo zazwyczaj polegał na prowokacji i specjalnie pisał i nazywał utwory w sposób kontrowersyjny. Zdarzały się jednak i takie utwory, w których bywał faktycznie szczery i intymny.

Albumem z tego okresu, który dorobił się największej liczby fanów, jest The Ghost~Pop Tape. Został wydany w 2013 roku, podczas jego pobytu w Japonii. W nim Peggy bezpośrednio odnosi się do swojej depresji, uzależnienia od pornografii i trudności z nawiązaniem relacji w czasach, w których można poczuć bliskość z człowiekiem, nawet go nigdy nie widząc na żywo. Muzycznie jest wyjątkowo delikatny i melancholijny. Jego beaty nie są hip-hopowe a bardziej ambientowe. Jest to płyta, która prawdopodobnie najbardziej się wyróżnia i odstaje od reszty w jego dyskografii. Pod koniec 2023 roku doczekała się również remastera, który, mimo że bardzo przez fanów wyczekiwany, nie został przyjęty zbyt dobrze. Jego słuchacze uważają, że to właśnie surowość i słaba jakość nagrań tego projektu sprawiają, że jest tak wyjątkowy, mocniej oddając zatracenie przekazywane w tekstach. 


 

Początki jako JPEGMAFIA

 

Razem z przeprowadzką do Baltimore w 2015, zmienia się również jego pseudonim artystyczny. Pierwszym projektem wydanym jako JPEGMAFIA jest mixtape zawierający 22 utwory Communist Slow Jams. Wypełniony kontrowersyjnymi i politycznymi tekstami, oprawiony w spokojne beaty wprowadza mocny kontrast pomiędzy brzmieniem a tekstem. Już rok później,  wydaje swój pierwszy album Black Ben Carson. Sam twierdzi, że jest to połączenie wszystkich poprzednich jego projektów. Zawiera zarówno te agresywne i noise’owe brzmienia jak i te spokojniejsze. Dzieli go na dwie części. Pierwsza pokazuje jego wściekłą, głośną stronę. Porusza też głębiej tematykę rasizmu. W drugiej części nie rezygnuje z wątków politycznych, jednak zmienia się ich oprawa. Reprezentuje w niej swoje przemyślenia i sytuacje, z którymi się spotkał po przyjeździe do Baltimore. 

 


 

Veteran

 

W 2018 wydaje album, który całkowicie odmienia jego karierę.  To dzięki płycie Veteran uzyskuje większą rozpoznawalność na scenie hip-hopowej. Sama nazwa ma dwa znaczenia, ponieważ Peggy nie tylko jest faktycznym weteranem wojennym, ale też muzycznym, jako że tworzy muzykę od 14 roku życia, czyli w momencie wydania płyty dokładnie połowę swojego życia ogólnie. Album jest zabawą formą w najczystszej postaci. Nie boi się na niej eksperymentować z przedziwnymi samplami. Teksty za to w większości są polityczne i kontrowersyjne. Uzyskuje przez to reputację osoby, która mówi to, czego reszta boi się powiedzieć. 

Nie uważam, że raperzy mają taką odpowiedzialność, ale dla mnie, muszę coś powiedzieć. Nie mogę patrzeć na niesprawiedliwość i być cicho. Dla mnie to nie jest chwyt marketingowy. Przeżyłem tyle traum, że jeśli coś widzę, muszę o tym powiedzieć. Nie uważam, że raperzy mają taką odpowiedzialność, ale jeśli nic nie powiesz albo jesteś cicho, albo to omijasz, to pokazuje twój prawdziwy charakter światu. To jest tak, że jeśli nikt nie chce rapować o gentryfikacji, to ja wypełnię tę pustkę!


 

All My Heroes Are Cornballs

 

All My Heroes Are Cornballs to trzeci album studyjny JPEGMAFIA, wydany w 2019 roku. Album ten kontynuuje eksperymentalne podejście artysty do muzyki, łącząc różnorodne gatunki i stylowe wpływy. Tytuł albumu jest komentarzem na temat autorytetów i idoli, których JPEGMAFIA uważa za „cornballs”.

Album jest pełen nietypowych produkcji, złożonych tekstów i zaskakujących zwrotów akcji. JPEGMAFIA gra na swoich własnych zasadach, ignorując konwencje gatunkowe i tworząc unikalną dźwiękową tożsamość. Utwory takie jak Jesus Forgive Me, I Am a Thot i Grimy Waifu pokazują zarówno jego techniczne umiejętności, jak i zdolność do tworzenia prowokacyjnych, ale przemyślanych treści.

 


 

LP!

 

Płyta LP! wydana w 2021 została bardzo dobrze przyjęta przez fanów i krytyków. Zadziwiające jest więc to, że powstała praktycznie z resztek. Jak mówi sam Peggy, wszystkie utwory oprócz pierwszych pięciu, zostały nagrane dawno temu. Album właściwie ukazał się po to, żeby rozwiązać kontrakt z wytwórnią. Artysta przyznaje, że ciężko mu było pisać nową muzykę po All My Heroes Are Cornballs ze względu na złe samopoczucie. Mówi też o tym, że przez dwa lata bez przerwy słuchał praktycznie samego mainstreamowego popu i ta płyta miała być jego podejściem do nagrania pop rapowego projektu. Chociaż album jest trochę spokojniejszy niż większość wcześniejszych dalej daleko mu do tego gatunku, jako że jego teksty ciągle są agresywne a beaty eksperymentalne. W sporze z wytwórnią nie pomogło mu też to, że przez użyte sample, nie potrafił uzyskać praw do niektórych z jego piosenek (wymienia HAZARD DUTY PAY! jako przykład), co spowodowało wypuszczenie dwóch wersji albumu.

Pierwsza, oficjalna i uznana przez wytwórnie wersja płyty ukazała się na wszystkich muzycznych platformach streamingowych. Druga natomiast, o nazwie Offline!, chociaż teraz też już dostępna wszędzie, początkowo udostępniona była jedynie na Bandcampie. Różni się paroma utworami i ich nazwami. To ona jest tą, którą JPEGMAFIA uznaje za wierną swojej wizji. 


 

SCARING THE HOES

 

Scaring the Hoes to kolaboracyjny album JPEGMAFIA i Danny’ego Browna, wydany w marcu 2023 roku. Album jest znany z odważnych eksperymentów dźwiękowych, zróżnicowanych beatów i surowej energii. Tytuł Scaring the Hoes jest ironicznym odniesieniem do krytyków, którzy twierdzą, że muzyka tego typu odstrasza kobiety na imprezach.

Album składa się z utworów, które eksplorują różne style muzyczne, od industrialnego rapu po bardziej melodyjne kompozycje. JPEGMAFIA i Danny Brown łączą swoje unikalne style w sposób, który jest zarówno prowokacyjny, jak i innowacyjny. Teksty często zawierają sarkastyczne komentarze na temat współczesnej kultury, polityki i przemysłu muzycznego.

 


 

I LAY DOWN MY LIFE FOR YOU

 

Swoją najnowszą płytę zapowiadał jeszcze na rok 2023, ale ukazała się dopiero 1 sierpnia 2024.  Słychać na niej, że wszystko znajduje się we właściwym miejscu. Pierwsze 10 utworów jest utrzymane w typowej dla niego konwencji eksperymentalnego hip-hopu przeplatanego mocnymi i agresywnymi tekstami. Używa w nich też znacznie więcej rockowych sampli, które idealnie pasują do jego wściekłej persony. Ostatnie 4 piosenki natomiast pokazują jego spokojniejszą stronę. Daje nam w nich dostęp do swoich przemyśleń na temat jego kariery i zachowania sprzed paru ostatnich lat. Te utwory oprawione są w znacznie lżejsze beaty, które podbijają znaczenia jego słów. Znowu zaskakuje swoich fanów, odchodząc od tego, z czym jest kojarzony. Nie można było jednak oczekiwać mniej od artysty tak innowacyjnego jak  JPEGMAFIA

Olga Mrozek & Julia Kuźnik

Criolo ft. Dino d’Santiago & Amaro Freitas – Esperança

criolo esperanca

Co za groove. Co za energia, a przy tym spora doza elegancji. Trzej muszkieterowie – Criolo, Dino d’Santiago oraz Amaro Freitas – przypływają do nas na falach 91.6 FM. Przypływają z nadzieją, bo właśnie to w wolnym tłumaczeniu oznacza tytuł ich wspólnego utworu. Esperança to zaskoczenie od pierwszych szarpnięć, aż do ostatnich okrzyków. Criolo nie ma tutaj sobie równych. Każdy instrument błyszczy swoim blaskiem, nie wchodząc jednocześnie innym w drogę. Szczególnie istotną rolę odgrywają klawiszowe aranże Amaro Freitasa, nadające kompozycji niemal mistycznego charakteru. Czy utwór stanowi zapowiedź czegoś większego? Odpowiedź pozostaje nieujawniona. Wierzymy jednak, że współpraca trójki bohaterów naszego mocograja nie zakończy się jedynie samą nadzieją na więcej. Podobno ta umiera ostatnia.

Antek Winiarski

Fred again.. ft. Anderson .Paak, CHIKA – places to be

fred again - places to be

Każda kolejna współpraca brytyjskiego artysty Fred again.. coraz bardziej przekonuje mnie do stwierdzenia, że nie ma osoby, z którą nie uda mu się dogadać. Jednak przy współpracy z CHIKĄ (której zawdzięczamy sampel i główny motyw) i Andersonem .Paakiem ciężko mówić o zwykłym dogadaniu się. Artyści w places to be niczym perpetuum mobile zarażają się nawzajem energią, tworząc idealną zapowiedź kolejnego albumu Freda, jak i nadchodzącego słonecznego lata.

Pomiędzy ogłoszeniem artysty, że kończąc pracę nad albumem, przeprowadził się do Meksyku, na jego mediach społecznościowych wielokrotnie przedpremierowo udostępniane były fragmenty utworu, który znamy dziś pod nazwą places to be. A ja, podążając za szlakiem sneak peek’ów coraz bardziej się w nim zakochiwałem.

You know there’s something about that song

It just makes you wanna get up and bust a motherfuckin’ move

places to be po brzegi wypełnione jest kreatywną chemią i świetnym nastrojem muzycznych współpracowników. Anderson, od dawna znany z talentu na perkusji, oprócz rytmu nagrywanego na żywo, popisuje się skocznymi rapowymi wersami (jego flow przypomina mi trochę RNP z Cordae) prezentowanymi z charakterystyczną słoneczną lekkością. Fred natomiast, z nowo odkrytym źródłem inspiracji od czasu przeprowadzki, dodaje trackowi wyjątkowej świeżości produkcyjnej, łącząc nietypowe nagraniowe feedback loop’y i szybkie techniki klawiszowe z house’owym bouncem, z którego jest już dobrze znany na naszej antenie. Co daje to połączenie? Idealny hymn lata, do którego jeszcze nie raz będziemy się bawić na imprezach! Kto wie, może też którejś z naszych…

Najnowszy utwór Fred again.. na pewno ma jedno place to be — na naszych słuchawkach i antenie Radia LUZ jako mocograj!

Mikołaj Domalewski


YOUNG POSSE (영파씨) – XXL

young-posse-xxl

Najwyższy czas wpuścić tu nowe generacje i brzmienia — koreańska scena od dawna pokazuje, że nie można przejść koło niej obojętnie, a młode talenty pojawiają się tam jak grzyby po deszczu. Damska grupa Young Posse znalazła się na moim radarze całkiem niedawno dzięki nietypowemu dla tej sceny drillowemu utworowi YOUNG POSSE UP. Od tego momentu z niecierpliwością oczekiwałem ich comebacku — i nareszcie się go doczekałem. W fantastycznym stylu.

Idąc tropem młodych talentów takich jak New Jeans, xikers czy P1Harmony, na EPce XXL artystki odchodzą od przestarzałego kpopowego przepisu na sukces, według którego od wykonawców oczekuje się intensywnych występów tanecznych i nieosiągalnych wokali. Young Posse odrzucają to swoim przyziemnym vibe’em — utwory i choreografie, a także teledyski nie przypominają zsynchronizowanych do perfekcji występów, lecz skupiają się na dobrej zabawie i interakcjach ze sobą, pozwalając osobowościom zabłysnąć. Czujemy się, jakbyśmy nie patrzyli na grupę idoli, ale na grupę utalentowanych przyjaciół.

Maybe, maybe, Baby version Wu-Tang Clan

Oddając hołd starym, boom bap-owym bitom w XXL raperki pokazują, że oprócz dobrej zabawy mają dużo więcej do zaoferowania, ponieważ styl i zabawę gatunkiem też opanowały do perfekcji. Dziewczyny pozwalają sobie na łamanie rytmu, aby dopasować go do własnej struktury. Ich flow, czasem luźne i głupkowate jak Baggy Pants, o których śpiewają, a czasem ostre i szybkie, świetnie wpasowuje się w ich grę formą. Przerwy są dokładnie tam, gdzie powinny być, aby nadać blasku build-up’om, a kiedy dziewczyny wracają do rytmu, a raczej poza rytm, natychmiast czuje się ich obecność. Wyjątkową uwagę trzeba przy tym zwrócić na delivery Sunhye w końcowej części utworu, która dzięki swojemu nietypowemu flow i szybkim wersom zyskała tytuł najszybszego rapera k-popowego piątej generacji (8,50 sylab na sekundę!), co jest szczególnie imponujące, biorąc pod uwagę, że te linijki są napisane samodzielnie przez 19-latkę.

Young Posse pokazuje, że przyszłość rapowych girlsbandów w kpopie rysuje się w jasnych barwach, świecąc przykładem na całym wydawnictwie. Mnie pozostaje tylko błagać dziewczyny, by trzymały się swojego zamysłu i kontynuowały swoją działalność w hip-hopowym stylu, zachowując przy tym lekkość i zabawę. Bo to właśnie ten LUZ sprawia, że w tym tygodniu otrzymały tytuł naszego redakcyjnego mocograja.

Mikołaj Domalewski


Little Simz

little-simz-at

Little Simz — niezależna ikona brytyjskiego rapu w nowej odsłonie

Little Simz, czyli kryjąca się pod tym pseudonimem Simbiatu ’Simbi’ Abisola Abiola Ajikawo, to jedna z najwybitniejszych reprezentantek współczesnej sceny hip-hopowej. Od początku kariery muzycznej pozostaje w zgodzie z własnymi wartościami, szczera i odważna. Z każdym kolejnym wydawnictwem udowadnia, że nie tylko nie boi się eksperymentować, ale też ciągle dąży do muzycznego rozwoju.

Nie inaczej jest w przypadku niedawno wydanej EPki Drop 7, blendu gatunków i najśmielszej odsłonie raperki do czasu. Z okazji tego wydawnictwa, w Radiu LUZ celebrujemy całokształt jej twórczości i przypominamy jej najważniejsze dzieła.


Little Simz - Drop 7

Drop 7

2024

Age 101 Music · AWAL

Rzadko zdarza się, by 15-minutowe wydawnictwo poniosło się takim echem po muzycznym świecie. Mowa o tu jednak o EPce jednej z najlepszych współczesnych raperek, która porzuca w znacznej części organiczne brzmienia na rzecz EDM-owej produkcji. Seria Age 101: Drop zawsze była dla Little Simz okazją do rozluźnienia konwencji i zabawy formą oraz tekstem. Drop 7 nosi jednak w sobie oznaki czegoś znacznie więcej. Wyprodukowany wspólnie z brytyjskim DJ-em Jakwobem projekt wydaje się być zapowiedzią nowego brzmienia, które może na dłużej zagościć również na innych projektach Simbi. Baile funk, silniejsze niż wcześniej zanurzenie w grime’ie, czy zwrotka po portugalsku to tylko kilka atrakcji tego fascynującego wydawnictwa. Te nowości perfekcyjnie łączą się w finale z tą bardziej znaną słuchaczom instrumentalną stroną artystki, która coraz chętniej używa swojego głosu do śpiewu. Pozostaje tylko czekać, czym Simz zaskoczy nas na kolejnym albumie.


Nasza selekcja:

GREY Area

2019

Age 101 Music · AWAL

GREY Area to trzeci studyjny album Little Simz, a zarazem pierwszy, który dał jej rozgłos w Anglii, jak i poza jej granicami. To intensywna, osobista i refleksyjna płyta, w której raperka eksploruje różnorodne tematy związane z przeszłością, współczesnym społeczeństwem, własną tożsamością oraz jej miejscem w branży muzycznej. Teksty są poruszające, odważne i introspektywne. Ajikawo nie hamuje się i otwarcie mówi, co myśli. Już w otwierającym album utworze zatytułowanym Offence zapowiada, że zrzuci ciężar z serca, nie zastanawiając się nad tym, czy kogoś urazi.

Ten album to dla Little Simz pole do ekspresji i wylania zbierającej się w niej złości. Dotyka wielu istotnych kwestii. W utworze Boss rapuje o tym, że jest szefową w sukience, podkreślając siłę swojej kobiecości. Venom i jego słynny wers never givin’ credit where it’s due, ‘cause you don’t like pussy in power adresowane są do wszystkich, którym przeszkadza widok kobiety odnoszącej sukces. Jednak GREY Area to nie tylko rozprawienie się z dyskryminacją płciową. Simbi uzewnętrznia także swoją wściekłość związaną z przemocą na tle rasowym, na co przykładem może być 101 FM. Mimo up-beatowego brzmienia i jasnych syntezatorów to utwór o brutalności, z którą na co dzień spotykają się osoby z marginesu społecznego. Can’t see us but you can hear us – Simz pozostaje głosem tych, którym głos zabrano. Artystka zagląda też w głąb siebie. Najbardziej introspektywne wydają się być Therapy i Wounds. Ten drugi był szczególnie trudny do napisania, dotyczy on bowiem śmierci przyjaciela Simbi, który został zamordowany. To opowieść o stracie, bólu i ponownym odnalezieniu drogi do przodu.

Raperka muzycznie eksperymentuje, mieszając hip-hop z elementami jazzu, soulu i elektroniki. Dzięki temu na albumie tworzy wyjątkowy przelot, manewrując między złożonymi melodiami, często mrocznymi i zmysłowymi, nadając swoim tekstom dodatkowej głębi, dzięki czemu mają one jeszcze silniejszy wydźwięk.


Sometimes I Might Be Introvert

2021

Age 101 Music · AWAL

Od pierwszych sekund Sometimes I Might Be Introvert jasne jest jedno. Ten album ma ambicję być czymś wielkim. Pompatyczna, orkiestralna aranżacja. Cleo Sol zapowiadająca tytułowy utwór słowami There’s a war. Little Simz dumnie deklarująca I study humans, that makes me an anthropologist. Czy coś tak majestatycznego może być jednocześnie po prostu przyjemne w odbiorze? Otóż może. Simbi ujawnia bowiem prawdziwy sens albumu pod koniec tego 6-minutowego arcydzieła. Jest on podróżą, by odkryć co DLA NIEJ znaczy być kobietą. Zarówno w muzyce, jak i poza nią.

Nie da się ukryć, że jest to zbiór utworów o rzeczach WAŻNYCH. Konfrontacja Simz z uczuciami do swojego ojca, którego dalej kocha, ale jednocześnie nienawidzi. Historia kuzyna raperki, która rzuca światło na to jak frustracja na beznadzieję dookoła i brak perspektyw na lepsze jutro popychają ludzi ku przemocy, która może kosztować czyjeś życie. Afirmacja kobiet z całego świata, które każdego dnia inspirują raperkę, by być coraz lepszą wersją siebie. Poświęcenie chwili na docenienie ludzi, którzy zapewniają nam podstawowe wygody codzienności, które często bierzemy za oczywistość. Ten ogrom wątków, spektakularne filmowe interludia, chóralne wstawki, fenomenalna (a to myślę i tak za małe słowo) produkcja Inflo mogą połączyć się w harmonijną całość tylko dzięki jednej rzeczy. Szczerości Simbi.

Niezależnie, czy mierzy się ona z osobistymi demonami, czy demoluje większość sceny rapowej bezlitosną nawijką, jedno pozostaje niezmienne. Little Simz robi to, co chce. I jest z tego dumna. To również dlatego teatralne przerywniki i posągowe Introvert mogą znaleźć się na jednej trackliście z delikatnym wyznaniem miłości na I See You, czy wizytą złowrogiej bliźniaczki Simz na Rolling Stone. Płynne przejścia pomiędzy kolejnymi częściami tej jakże filmowej podróży prowadzą nas do momentu refleksji autorki w postaci How Did You Get Here. Nad trudnymi początkami, momentami zwątpienia, całym wysiłkiem włożonym w osiągnięty sukces. I uświadomieniem sobie, że jest teraz tą wersją siebie, o której zawsze marzyła. Ciężko o piękniejsze zwieńczenie tak niezwykłej podróży.


NO THANK YOU

2022

Age 101 Music · AWAL

Od momentu wkroczenia na scenę Little Simz głośno mówi o pozostaniu wiernej swojej wizji i ostrzega twórców przed współczesnym przemysłem muzycznym. Od zawsze trzymała się niezależności i wywyższała jej wartość – cała jej twórczość została wydana własnym nakładem pod szyldem założonej przez nią wytwórni Age 101. W albumie NO THANK YOU jest najbardziej bezpośrednia w tym przesłaniu. W utworach takich jak Angel, Sillhoute czy Heart On Fire artystka wspomina swoje doświadczenia i przyznaje, że wielokrotnie musiała uczyć się na własnych błędach. Swoją frustrację zamienia w rady i ostre wersy:

They don’t care if your mental is on the brink of something dark
As long as you’re cutting somebody’s payslip
And sending their kids to private school in a spaceship
Yeah, I refuse to be on a slave ship
Give me all my masters and lower your wages

Autorka nie boi się krytykować branży nagraniowej, która tak ją wyczerpała, porównując ją między innymi do kolonializmu w X. Widząc, jak daleko sława i chęć sukcesu mogą odciągnąć sztukę od jej celu, chce pomóc innym artystom nauczyć się mówić nie, dziękuję i nadal robić swoje. W NO THANK YOU trudno dostrzec kierunek, w którym Simz chce podążać muzycznie. Ale to być może jego największa siła, ponieważ album zaprasza każdego dostępnego słuchacza do wysłuchania apelów artystki. Nie przejmuj się prasą, tabloidami i garniturami. Po prostu rób swoje i rób to dobrze. A kto może dać na to lepszy przykład niż nasza Artystka Tygodnia?

Zuzanna Kopij, Mikołaj Domalewski, Michał Lach


Little Simz – Far Away

Niezapowiadane dropy są zawsze mile widziane. Zwłaszcza od artystów, którzy udowadniają, że są powiewem świeżego powietrza z każdym kolejnym wydawnictwem. Little Simz nie daje nam jednak chwili na oddech w najnowszej odsłonie w serii eksperymentalnych EP-ek Age 101: Drop zatytułowanej Drop 7.

Znana głównie z neo-soulowych inspiracji Simz urozmaica swoje brzmienie produkcją twórcy muzyki elektronicznej Jakwoba (znanego m.in. ze współpracy z Nią Archives). W przepełnionych szybkimi breakami i trapowym EDM-em utworach Simz czerpie z brazylijskiego funku mandelão czy pełnoprawnego brytyjskiego grime’u, nie bojąc się rapować także po portugalsku z flow, które sprawia, że wierzysz, gdy krzyczy International Simbi!

Far Away to idealna kulminacja projektu — rytmiczna, jazzowa fuzja brytyjskiej sceny z hipnotyzującym głosem artystki. Kto by pomyślał, że robienie drillowych bitów z pianinem i trąbką może brzmieć tak dobrze? Pełna EP-ka dostępna na streamingu, a w tym tygodniu Simbi także w naszej rotacji.

Mikołaj Domalewski


Posłuchaj: Alt rap w nostalgii za tramwajową linią 32 na Gaj

Dobra, żarty na bok – nie tylko w tramwaju 32 (R.I.P.) doceniłbyś kunszt tych zdolnych newcomerów.

 

My we Wrocławiu tak mamy, że się często fiksujemy na punkcie komunikacji miejskiej. Bliska obecność pętli tramwajów tylko potęguje szukanie inspiracji pomiędzy szyną a pantografem. Jednak BSK, duet, w którego skład wchodzą TO JA FIFI oraz JAY-K, oscylujący pomiędzy żywym instrumentarium i altrapem, ma w swoim zanadrzu coś więcej niż nostalgię za legendarnym tramwajem 32.

Urzekło mnie to, że Heyoka to osoba, która stara się być wyjątkowa. Idealnie ta nazwa definiuje nasz projekt – uważam, że brzmieniem jesteśmy inni od wszystkich.

O pierwszym dużym projekcie – wydanej na początku grudnia ubiegłego roku, kolorowej, beztroskiej, melodyjnej epce zatytułowanej HEYOKA EP – oraz początkach, inspiracjach i o presji zaraz przed wielką popularnością opowiadali w rozmowie z Zuzanną Pawlak w trakcie porannej audycji Audiostarter. Posłuchaj i przekonaj się sam o wyjątkowości tych dwóch artystów!

Jak lubisz słuchać pełnych audycji, posłuchaj rozmowy razem z muzyką dostępnej na Mixcloudzie:

 

A jak chcesz szybko i samo gadanie, to tę samą rozmowę bez muzyki znajdziesz na Spotify:

 

 

materiały przygotowała Zuzanna Pawlak

zdjęcia zrobił Mikołaj Bensdorff @benzi.jpg

21 Savage ft. Doja Cat – n.h.i.e.

21 Savage ft. Doja Cat - n.h.i.e.

21 Savage niedawno wydał kolejny solowy album po ponad trzyletniej przerwie. Poza główną linią fabularną albumu american dream i świetnymi singlami takimi jak redrum znajdziemy też perełki pokroju n.h.i.e., na którym gościnnie udzieliła się Doja Cat.

Utwór od lat teas’owany był na występach artystki i docelowo miał znaleźć się na jej ostatnim projekcie. Karty się odwróciły i n.h.i.e. trafiło na album 21 Savage. Apatyczny, na pozór pozbawiony emocji rap 21 płynnie spłata się ze śpiewanymi wstawkami Amali i cudowną zwrotką. Wśród produkcji obracających się wokół szeroko pojętego trapu, utwór zdecydowanie wybija się na trackliście. Przywołuje na myśl lo-fi, sailor moon i soundcloudowe podziemie zeszłej dekady, zmieszane z oldschoolowych’owym polotem i certyfikowaną trapową perką. Poza niesamowitą warstwą muzyczną utwór jest swego rodzaju manifestem artystów, opartym na motywie gry never have i ever. Przysłuchajcie się koniecznie, jeśli chcecie dowiedzieć się, jakie wartości cenią sobie wykonawcy. Silny kręgosłup moralny, niezależność, szacunek do siebie i zasad gry. Dosłownie i w przenośni.

Dawid Sas 

André 3000

Ikoniczne zdjęcie Andre 3000 w koszulce supreme

Po dwudziestu latach od ostatniej płyty Outkast’u, André 3000 powraca skąpany w niebieskim blasku tytułowego słońca swojego nowego albumu New Blue Sun – zupełnie odrywa się od oczekiwań i w pełni poświęca się radości z tworzenia.

 

Główny target z wielkim niezadowoleniem przyjął nowy album, wynika to jednak z czystej ignorancji i oczekiwań zamykających André w ramach klasycznego hip-hop’owego brzmienia. André od dwudziestu lat był bardzo mało aktywny muzycznie. Od czasu do czasu gościnnie pojawiał się w utworach innych artystów. Jego jedyną solową muzyczną działalnością w tym okresie było pojawianie się w najróżniejszych zakątkach świata – grając na flecie, co udało nam się zobserwować na filmikach nagranych przez zaciekawionych fanów. Był to pierwszy znak, że jeśli André szykuje nowe publikacje, nie możemy liczyć na coś, co już słyszeliśmy. Ice Cold w wywiadzie z Rickiem Rubinem wyraził swoją ogromna niechęć i zwątpienie w czerpanie radości z procesu tworzenia muzyki. Jak sam twierdził możliwe, że musi odnaleźć nowe powołanie, więc z tym większą radością przyjąłem wiadomość o nowym albumie 3 Stacks’a.

 

 

Album New Blue Sun z niesamowitym wdziękiem i gracją prezentuje jeden z moich ulubionych zabiegów porzucania klasycznego aranżu utworu. Przez całą tę muzyczną podróż przeprowadzi nas wyżej wymieniony flet, który oprócz uczucia nieustającego zaciekawienia jest jedynym wspólnym mianownikiem dla wszystkich utworów razem z wyjątkowo długimi tytułami, które zdążą przyciągnąć naszą uwagę, zanim zrobi to muzyka.

Chaotyczne opisy, które pozornie są z niczym nie związane, żartobliwe w pewien sposób nadają bardzo luźne ramy interpretacyjne, i wgląd w uczucia włożone w ten album, co świetnie  obrazuje nutka I Swear, I Really Wanted to Make a 'Rap’ Album but This Is Literally the Way the Wind Blew Me This Time, w której tytule André przewidując nieprzychylny odbiór, błyskotliwie wyśmiewa ironicznie nieprogresywnych fanów progresywnego artysty.

Obecność fletu zaznacza wyjątkową relację tego instrumentu osadzonego w bardzo różnorodnej przestrzeni dźwięków. Hipnotyzujące plemienne motywy i mesmeryzujące delikatne solówki jak w utworze The Slang Word P(*)ssy Rolls Off The Tongue With Far Better Ease Than The Proper Word Vagina. Do You Agree?

Andre 3000 i Big Boi podczas koncertu zespołu Outkast

Odejście od aranżacji utworów jest wyjątkowo warte docenienia ze względu na to jak fundamentalną częścią dla hip-hopu jest powtarzalny aranż i pętle. Ten wyjątkowo interesujący fenomen odwołuje się do pierwotnej formy muzyki opartej o improwizację. Mimo że te utwory są z pewnością bardziej przemyślane to czuć energetyczny i niczym nieograniczony strumień dźwięków – esencję improwizacji.

zdjęcie Andre 3000 wyciągający ręce trzymające flet ku słońcu

Muzyka Outkast’u od zawsze była o krok dalej w świecie hip-hopu. Ich naturalne akustyczne brzmienie było świeże i zachwycające groove’m, a elektroniczne i zupełnie odchodzące od organicznych dźwięków perkusji rytmy połączone z głosem, od którego nie sposób oderwać uwagi do dzisiaj wywołują potężnego stank face’a.
André przechodził od klasycznego składania rymów z potężnymi puentami i niesamowicie szybkim połączeniem słów przez niepowtarzalne adliby, po śpiewane hooki. Ta muzyczna podróż obfita w różnorodne ery André, z nową publikacją obrała bardzo ciekawy kierunek. Dlatego z ogromny zaciekawieniem oczekuje dalszego rozwoju tego artysty.

Adam Karpeta