Archiwum

The Drums – I Want It All

Przyszła. W końcu przyszła. Może nie pełną parą i bez wielkiej mocy, ale z dnia na dzień czuć ją coraz dobitniej. I bardzo dobrze. Bo ileż można…

Powitanie wiosny zawsze idzie u mnie w parze z nostalgicznymi powrotami do indie rocka i dream popu. Jak więc idealnie się składa, że Jonny Pierce zdecydował się na wypuszczenie beztroskiego singla właśnie teraz. Podsycony nieco coldwave’ową gitarą I Want It All cofa czas o 10 lat, zabierając nas do plastikowej ery indie, gdy streamingi podbijały zespoły takie jak Two Door Cinema Club, The Kooks, czy właśnie The Drums. Tym razem jesteśmy jednak dojrzalsi o parę dobrych wiosen i możemy słuchać z przymrużeniem oka. A może ucha? To nieważne, odpalajcie 91.6 FM często i gęsto, bo lista mocograjów w tym tygodniu wypełniona jest samymi dobrociami.

Janek Dąbrowski

Little Simz – Gorilla

Styczeń rządzi się swoimi prawami. Niby nowy rok, nowi my, ale często brakuje powera. Gorilla z najnowszego albumu Little Simz znakomicie nastraja o poranku i motywuje do działania.

Drugi utwór z grudniowego No Thank You oprócz świetnego flow 28-letniej brytyjskiej raperki ujmuje swoją formą. Intro złożone ze zgrabnych smyczków i dynamicznych instrumentów dętych, nadaje podniosłego charakteru, który spójnie splata się z opanowanym rapem. Dodane przy finiszu gospelowe chórki ponownie wprowadzają do kawałka majestatyczne akcenty. Całościowe brzmienie w jeszcze pełniejszej krasie ukazuje rozwijającą się muzyczną dojrzałość i pewność siebie artystki, która zamiast przytłaczać zaciekawia i skłania do wysłuchania kolejnych numerów, w których stanowczo sprzeciwia się społecznym nierównościom czy stereotypom.

Introvert, but she ain’t timid
My art will be timeless, I don’t do limits (No)

Piąty studyjny album Little Simz bez większych zapowiedzi ukazał się 12 grudnia 2022 roku. Producentem No Thank You, tak samo jak przy słynnym Sometimes I Might Be Introvert jest brytyjski producent i multiinstrumentalista Info. Wydawnictwo niespodziewanie dołączyło do wielu tych wielkich i małych podsumowań najlepszych albumów ubiegłego roku. Obawiam się, że również w 2023 roku będzie często używanym muzycznym dopalaczem. Redakcja muzyczna Radia LUZ ukochała sobie aż dwa utwory ze wspomnianego albumu – sprawdźcie koniecznie tekst Kurtka Lewskiego o innym z utworów, który jakiś czas temu również otrzymał mocograjowy puchar!

Klara Zimna

Mosty – Małgośka

Okładka singla "Małgośka" zespołu Mosty autorstwa Julity Prusak

Zespół Mosty pod koniec roku uraczył swoich słuchaczy długo wyczekiwanym singlem! Małgośka to kilka słów o mijaniu się oprawione energetycznymi indierockowymi riffami. Poznański skład do tej pory dał poznać się od znacznie surowszej garażowej strony na swoim debiutanckim 2019 EP. Ewidentnie mamy do czynienia z wejściem w nowy etap. Wnioskując po pierwszym singlu, umilą nam go wstawki syntezatorów i znacznie mniej brutalne partie gitar, oraz wokali.

Małgośka to fuzja inspiracji zza oceanu i z lokalnej sceny owocująca lekkim, ale omijającym kicz brzmieniem. Przede wszystkim dotychczasowe instrumentarium wzmocniła gitara akustyczna i syntezator pojawiający się na refrenie. Wokale rozłożone zostały tak, bo zostawić przestrzeń dla instrumentalnych wstawek, zwolnień i solówek. Zespół Mosty miał okazję ograć się z publikowanym materiałem już zeszłej wiosny, kiedy to ruszył w swoją drugą trasę koncertową (na przestrzeni lat 2021/22 dzielili scenę m.in. z Willą Kosmos, Dianką i oysterboyem) Na singlu usłyszymy kilka ciekawych zabiegów aranżacyjnych i zabaw pauzami, które wywodzą się właśnie z tych doświadczeń.

Poza okładką autorstwa Julity Prusak, premierę singla wzbogacił teledysk zrealizowany przez ekipę Perspektywa Media. Krótka fabuła jest jasno powiązana z patową historią tytułowej Małgośki opowiedzianą w tekście. Krzysiu Wiśniewski, czyli wokalista i reżyser klipu, wplótł też kilka gagów wprowadzających lekką atmosferę. Sam o utworze pisze tak:

Małgośka opowiada o poszukiwaniu drugiej połówki, drodze podejmowanej przez wielu z nas, często trudnej, aczkolwiek niepozbawionej nadziei. Tekst w swojej bajkowości nawiązuje do równie bajkowych Mistrza i Małgorzaty oraz O północy w Paryżu.”

Jeśli kogoś owy bajkowy klimat porwał, na pewno dobrą wiadomością będzie fakt, że jest to singiel zapowiadający LP Mostów. Premiera pierwszego albumu długogrającego ma nastąpić już tej wiosny, a wszystko wskazuje na to, że słuchacze otrzymają dużo więcej brzmień z pogranicza rocka, indie popu i jangle.

Dawid Sas

Seweryn – Ad rem

Seweryn "Ad rem" cover art

Czasem miło obudzić się w słoneczny dzień i ze świeżo zaparzoną kawą iść pooglądać świat z balkonu. Ostatni singiel Seweryna kojarzy mi się z właśnie takim porankiem. Ad rem to spotkanie w połowie drogi między indie rockiem a bedroom popem. Spora dawka energii, by w pozytywnym nastroju kolejny raz wejść w codzienność. Utwór powstały we współpracy z Ajzeją, który odpowiada za produkcję i realizację singla.

Rozwodzić się można na różne sposoby, jednak sam Seweryn singiel zapowiedział następująco:

Ad rem, czyli do rzeczy. Bo czas do rzeczy przejść i z jakimś konkretem wyjść. Płyta skończona już od czerwca, rozpoczynamy przybliżanie jej Państwu w skrawkach, zwanych singlami. Oto pierwszy.”

Seweryn serwuje nam minimalistyczny aranż opierający się przede wszystkim na gitarze, momentami nabierającej brzmienia oldschool’owego syntezatora. Mimo tanecznych inspiracji i energicznego tempa całość ucieka w kierunku sennego lo-fi. Rozmarzony wokal artysty dopełnia tę mozaikę, wprowadzając poczucie beztroski. Taką mieszanką nastrojów Seweryn zapowiada swój drugi po Kieszeni pełnej niczego album. Co ciekawe otrzymaliśmy też remix utworu autorstwa Aluzji, którego można posłuchać na serwisach streamingowych.

W zeszłym roku Seweryn dzielił scenę warszawskich Chmur z zespołem Chair, oraz supportował The Cassino w trójmiejskim Drizzly Grizzly. Zasilił też line-up Spokój Festiwalu wśród artystów takich jak Miły ATZ czy Scrüda. Obecnie szczegóły nie są jasne, więc pozostaje nam czekać na rozwój sytuacji. Na szczęście wszystko wskazuje na to, że jesteśmy coraz bliżej kolejnych premier…

Dawid Sas

Syndrom Paryski – Slam

Syndrom Paryski "Slam" cover art by getxxlost

Mówi się, że trzeba wiedzieć kiedy zejść ze sceny. Syndrom Paryski już jakiś czas temu zapowiedział swoje odejście, ogłaszając pożegnalny koncert na Peleton Feście. Skład odchodzi w chwale, pozostawiając po sobie pożegnalny Slam — ostatni singiel zespołu po ponad 4 latach obecności na scenie. Wojtek, Bastian, Sebek, Pawlak i Michał zostawiają za sobą ten etap, a my na pewno nie po raz ostatni skupimy uwagę na ich dzieło.

Syndrom Paryski, czyli jeden z czołowych zespołów polskiej sceny niezależnej po raz kolejny udowadnia, czym zasłużył sobie na taką renomę. Recytowane fragmenty zwrotek zestawione z refrenem, który aż prosi o wykrzyczenie go na koncercie. Tekst uderzający gdzieś w tył głowy każdego z nas mieszanką zwątpienia i nadziei. Prześwietne brzmienie i riffy definiujące stan polskiego midwest emo (jako topowy). To połączenie, do którego Syndrom przyzwyczaił nas już dawno, jednak z każdym kolejnym razem jest to coraz bardziej wciągające wydarzenie.

Poznańscy sad boys zaskarbili sobie serca słuchaczy już u progu kariery, wydając Zwiedzanie (jeszcze jako duet Wojtka i Sebastiana). Później otrzymaliśmy kolejne single, pierwszy mini album i debiut Małe pokoje w wielkim mieście. Olbrzymią popularnością nadal cieszą się hitowe single: Nie Śpię, czy Sygnały końca pociągu. Syndrom potrafił zaskoczyć też kolaboracjami. Singiel Ludzie z featem Młodego Yerby, czy EPką Małe Pokoje: Remixed, gdzie udzielili się TBH, Phil Hollins i air hunger. Klątwa i Slam to domknięcie pięknej historii, która zostanie ze słuchaczami na lata.

Ostatni poetycki Slam Syndromu Paryskiego

Wstydem byłoby nie wspomnieć o klipie, który towarzyszy temu pożegnaniu. Dzieło ekipy Harmider to bardzo trafne wizualne rozwinięcie samego utworu, który popycha do podjęcia działania. Całość osadzona w chłodnych industrialnych przestrzeniach zgrabnie przełamanych powtarzającym się motywem pomarańczowego koloru. Syndrom Paryski na ostatniej prostej wykonał też drobny ukłon w kierunku swoich fanów, zapraszając ich do udziału w teledysku.

Pożegnania są ciężkie i z bólem przychodzi mi pisanie o końcu kariery Syndromu. Pozostaje nam dalej cieszyć się tym, co wnieśli w scenę niezależną i  śledzić działania powiązanych projektów. Chłopaków usłyszeć możemy jeszcze w formacjach takich jak Raw Plastic, Renmin Ribao i oysterboy (którego wokalista odpowiada za mix Slamu). Poza tym Wojtek i Pawlak realizują się też w ramach solowych projektów jako goddie i pawlack. Wierzę, że wszyscy zapamiętamy tę historię na długo, a tymczasem zapraszam na poetycki slam.

 

Dawid Sas